Każdy jest kowalem własnego losu i tak naprawdę sama dla siebie jest najlepszym "czarodziejem". Jasne, dużo rzeczy można przewidzieć, ale nie dlatego że "tak jest zapisane w gwiazdach" albo cokolwiek w tym stylu, tylko dlatego że istnieje zwykły związek przyczynowo-skutkowy miedzy tym co robimy, a tym co nas spotyka. To oznacza że mamy realny wpływ na własne życie i możemy je zmieniać. Tarocista, astrolog czy inny specjalista tego typu może co najwyżej pomóc wskazać jakiś kierunek albo uświadomić nam pewne błędy, które popełniamy. Nic więcej.
Natomiast wróżenie w stylu "spotka cię to i to, nieodwołalnie" to moim zdaniem błąd, niezalezenie od tego czy przepowiednia jest pozytywna czy negatywna. Taki przekaz po prostu zabija wolę działania, człowiek przestaje walczyć i biernie czeka na to co "ma nastąpić". Staje się bezwolną kukłą uzależnioną od kolejnych wróżb. Cudów nie ma. Największym cudem jest sama człowiek i jego zdolność do podejmowania decyzji, a wszystko co tę zdolność odbiera jest po prostu niemoralne.
To wszystko brzmi naprawdę pięknie, tylko w praktyce jakoś mi to nie wychodzi... albo po prostu nie umiem. Mozesz mi zdradzić sekret jak w ogóle zacząć "wykuwać" ten swój szczęśliwy los? :))
Pozdrowionka :))
właściwie to zgadzam się, że duzo zależy od nas samych, ale nie można też zupełnie odrzucać roli losu i temu losowi trzeba umieć pomagać. To chyba oczywiste dla każdego, kto trochę dłużej interesuje się tymi sprawami.
A co do czarów i magii... no cóż, istnieją i myślę że prędzej czy późnej każdy się o tym przekona na własnej skórze 🙂
