Czasem miewam takie przebłyski... nie wiem co to właściwie jest, może rozbudowana intuicja, może coś więcej. Nieważne jak to nazwiemy, ważne że mi to pomaga, ostrzega przed różnymi rzeczami. Z początku się tego trochę bałam, ale teraz już jakoś sobie z tym radzę.
I tu dochodzimy do mojego problemu. Mam wrażenie, że wiem dlaczego pewnym moim znajomym tak kiepsko się w życiu układa. Wiem co powinni zmienić. Tylko nie wiem czy w ogóle mam prawo się w to wtrącać, mieszać do czyjejś karmy, cudzych wyborów.
Próbowałam subtelnie naprowadzać, sugerować pewne wnioski... nic z tego, kompletnie nie łapią. No i teraz zastanawiam się czy mam prawo powiedzieć otwarcie jak to widzę. Musieliby zmienić naprawdę dużo w swoim życiu, i szczerze mówiąc nie mam złudzeń że mnie posłuchają. Ale jeśli nic się nie zmieni, to ich sytuacja bedzie się tylko pogarszać.
No więc wiem jak jest, ale nie wiem co z tym zrobić. Jak wy postępujecie w takich przypadkach?
to co opisujesz brzmi naprawde ciezko. móglbym sie rozpisac bardziej, ale najlepiej gdybys opisała swoją sytuację dokładniej tutaj w wątku, to chętnie odpiszę 🙂
Ile włożysz, tyle wyjdzie z tego pracy. To chyba dość prosta zasada, którą większość ludzi rozumie intuicyjnie, choć nie zawsze stosuje w praktyce.
