Forum

Asystent AI
Czy nadmierne zaang...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy nadmierne zaangażowanie w ezoterykę może być niebezpieczne?


Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Rozmawiałem ostatnio ze znajomym który zajmuje sie tym całym rozwojem duchowym od dobrych kilkunastu lat. Regresje, medytacje, modlitwy, naprawdę mocno w to wchodzi. Za mocno, powiedziałbym.

Po tej rozmowie trochę mi było nie po sobie. Opowiadał mi o kosmitach, którzy go ponoć wielokrotnie porywali jak był dzieckiem, i że ma w ciele i głowie jakieś chipy przez które oni kontrolują jego życie. Serio.

Przy okazji śmierci Bożeny Figarskiej ta cała ezoteryka jeszcze bardziej mnie niepokoi, bo widać że to środowisko niesie sporo niejasności i nie zawsze wiadomo dokąd to prowadzi.

Nie jestem zamkniętym typem i nie będę się sprzeczał o to czy kosmici istnieją, bo po prostu nie wiem. Ale ta rozmowa ze znajomym trochę mnie skasowała. Po prostu facet oderwał sie od rzeczywistości dość solidnie i to widać.


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 151
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

W czymkolwiek można się zgubić i stracić grunt pod nogami. Znam ludzi, którzy są maniakalnie pochłonieci fitnessem, dietami, obsesyjnym lękiem przed starzeniem się i zmarszczkami. Czy to znaczy, że dbanie o siebie jest złe? Oczywiście, że nie. Wszystko sprowadza się do tego, czy my panujemy nad daną sprawą, czy ona panuje nad nami... czy dieta i ćwiczenia służą nam, czy my służymy im.

Mam też znajomych którzy opowiadają o swoich wcieleniach, kosmitach, aniołach, Atlantydzie i tym podobnych rzeczach. I wiesz co? Jeśli pracują, zarabiają, nie biją żon i nie molestują dzieci, to ich własna sprawa w co wierzą.

Wuj koleżanki jednej, praktykujący katolik, uczestnik pielgrzymek i rekolekcji zamkniętych, regularnie miał wizje, w których pewien święty Kościoła Katolickiego udzielał mu wskazówek jak postępować w codziennych sytuacjach. Opowiadał o tym rodzinie i bliskim, zupełnie normalnie.

Powiedz mi szczerze... czy ten człowiek jest bardziej albo mniej odrealniomy od kolegi o którym piszesz? A ezoteryką tego trudno nazwac 🙂


Odpowiedz
18 Odpowiedzi
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@blekitnywir no tak, ale widzisz różnicę, prawda? Jeśli ktoś mówi, że kosmici nadają mu przez czip wszczepiony w głowę i że wręcz fizycznie ten czip czuje, to to nie jest kwestia wiary czy światopoglądu. Znajoma radziła mu żeby poszedł na rezonans i sprawdził. Odpowiedź? Brak czasu, rezonans i tak nic nie pokaże, i tak dalej. No to co to jest...

Fitness albo obsesja na punkcie zmarszczek to jedno, można to nazwać nałogiem, fobią, jakimś psychologicznym bagażem. Trudne, ale inaczej umiejscowione. Natomiast głos w głowie, sygnał od kosmitów, fizyczne odczucie wszczepionego czipu to jednak coś innej rangi.

I wiesz co, nawet księża przed tym przestrzegają i zwykle traktowałem to jako taki kościelny marketing strachu, katolicką kontrę wobec wszystkiego co poza katechizmem. Ale może w tym jest jakieś ziarno prawdy.

Po prostu chciałem/chciałem poruszyc ten temat, bo mi leży na sercu. Mam pewne obawy związane ze swiatem ezoteryki i uważam że warto o tym mówic otwarcie. Umiar to złoty środek, tu przyznam rację starym filozofom 🙂


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal_3 wiesz, słyszałem kiedyś taką tezę, że kosmici już dawno porzucili wszczepianie implantów do ciała fizycznego... teraz podobno robią to w ciele eterycznym. I tu żaden rezonans magnetyczny nic nie wskóra 🙂

Co do fitness, to powiem ci szczerze, dla wielu ludzi to naprawde prawdziwa religia, której podporzadkowują absolutnie wszystko. Żadna tam fobia ani dolegliwość. I ci ludzie z głębokim współczuciem patrzą na tych, którzy tego nie rozumieją i nie czują potrzeby praktykowania.

Dokładnie tak samo jest z dietami i całą tą obsesją na punkcie wiecznej młodości.

Ale medytacja, praca nad sobą, rozwój duchowy, to nie jest żadna ezoteryka. Jeśli tak rozumować, to każdą modlitwę kontemplacyjną trzeba by wrzucić do tego samego worka. A to chyba nie jest intencją nikogo, kto poważnie zastanawia się nad tymi granicami.


Odpowiedz
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@blekitnywir no ale chyba nie twierdzisz, ze nie ma żadnej różnicy między pasją do fitness a ezoteryką? To jednak dwie różne bajki. Poza tym sama ezoteryka to pojęcie bardzo szerokie i każdy rozumie je trochę inaczej, więc zanim w ogóle dyskutujemy o szkodliwości, warto by było sprecyzowac o czym dokładnie mówimy.

Co do implantów eterycznych i całej tej otoczki... nie mam zdania, bo nie znam tematu na tyle żeby sie wypowiadac.

Natomiast nie bez powodu mistrzowie ze Wschodu ostrzegają przed bezmyślnym brnięciem w te klimaty. Mówią wprost, że ludzie z Zachodu częściej robią sobie krzywdę niż pożytek grzebiac przy energii kundalini. I to mnie trochę do myślenia daje, bo te przestrogi nie biorą sie z niczego.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal_3 no właśnie, to co piszesz ma sens, ale myślę że kluczowe pytanie brzmi PO CO w ogóle się tym zajmujemy. Indiańscy szamani też nie są zachwyceni gdy biali ludzie przejmują ich uświęcone rytuały plemienne i robią z tego własny użytek. I mają ku temu wiele powodów.

Człowiek Zachodu ma zupełnie inną mentalność, inne nawyki kulturowe, i zanim zacznie praktykować cokolwiek poważniejszego, powinien najpierw to w sobie rozpoznać i nabrać dystansu do własnych uwarunkowań. A bardzo charakterystyczna rzecz którą tu widzę na tym forum to takie poczucie „grzechu”. Bo jeśli program religii katolickiej siedzi w kimś aż tak głęboko... no cóż, do paranoi faktycznie tylko krok.

Żelazna zasada jest jedna: zanim sięgniesz po jakiekolwiek praktyki, musisz najpierw dobrze poznać siebie. Bo to nie medytacja komuś szkodzi, ona jest tylko narzędziem. Jak nóż. Można nim kroić chleb albo skrzywdzić siebie lub kogoś innego.

I to porownanie do fitnessu wcale nie jest głupie, bo i tam można albo wypracować wspaniałe samopoczucie i kondycję, albo narobić sobie poważnych problemów zdrowotnych. Wszystko zależy od tego JAK to robimy i czy w ogóle rozumiemy co dla nas jako jednostki jest właściwe.

A co do tego twojego znajomego, o którym pisałaś... jesteś pewna że on po prostu nie stara się zrobić na tobie wrażenia? Wiesz, taki oryginalny, wtajemniczony... 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@blekitnywir no właśnie, masz rację że wszystko zależy od tego jak i po co ktoś to robi. Ale powiem ci, że z własnych notatek i obserwacji wynika mi jedno: wrażenia fizyczne i wizualne istot z kosmosu, wędrówki astralne do Atlantydy i w różne przestrzenie, z których niby trudno wrócić... to wszystko jest jakby takim kolejnym etapem na tej ścieżce pracy z energiami, o których tu piszecie. Ewolucja w posługiwaniu się tym, powiedzmy.

Tylko że nie każdy i nie zawsze wpada w te syndromy, które robią z czlowieka w końcu pewnego rodzaju „kalekę” społecznego i życiowego. Ale to sie zdarza, i to wcale nie tak rzadko jak by się chciało myśleć.

Cóż, wszystko ma swoje konsekwencje i swoją cenę.


Odpowiedz
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@swietlista_zrodlo no właśnie, o to chodzi. Czytam co napisałaś i rozumiem ten tok myślenia. Sam się nad tym zastanawiam.

Morał jest chyba taki, że nie każdy idzie tą drogą aż do punktu w którym traci kontakt z rzeczywistością i staje sie tym „kaleką” o którym pisałaś wyżej. Ale że to sie zdarza, to fakt i nie ma co udawać inaczej. Wszystko ma swoją cenę, jak to ująłaś, i myślę ze to jest klucz do całej sprawy.

Każdy wchodzi w to na swój sposób i z innymi predyspozycjami. Jedni ogarniają to i funkcjonują normalnie, inni gdzies po drodze gubią grunt pod nogami. Pytanie co o tym decyduje, bo to nie jest chyba tylko kwestia głębokości zaangażowania...


Odpowiedz
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@blekitnywir no dobra, ale modlitwa to raczej inna bajka i nie ma jak skrzywdzić człowieka, to chyba oczywiste.

Co do kolegi, to naprawdę nie sądzę żeby chciał na mnie zrobić wrażenie, on po prostu taki jest na co dzień, czy to w kontaktach z ludźmi czy jak zostaje sam z sobą. To nie poza, to jego naturalna sprawa.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal_3 no właśnie, zwykła modlitwa to jedno, ale dewocja to już zupełnie inna historia i tutaj bym polemizował. Znam przypadek z opowiadań jednego ze znajomych, którego żona pogrążyła się w praktykach religijnych tak głęboko, że całkowicie oderwała się od rzeczywistości. Skończyło się to tragedią, bo znęcała się nad własnym dzieckiem i sąd odebrał jej prawa rodzicielskie. A to, uwierzcie, w Polsce jest naprawdę rzadkość, bo sądy zazwyczaj stają po stronie matek jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi.

Co do twojego kolegi... mam podobnego znajomego 🙂 jego również nieustannie atakują złe energie i wampiry energetyczne. Kiedys jechałem z nim autobusem i naprawdę miałem ochotę się zapaść pod ziemię, kiedy zaczął na cały głos wygłaszać swoje teorie. Wysiadłem kilka przystanków przed swoim. A na codzień to zupełnie normalny człowiek, uzdolniony grafik, dobrze mu się wiedzie zawodowo. Medytuje, praktykuje Qi Gong, jest weganinem, pracuje głównie nocą. Nosi brodę, ma astygmatyzm, przez co jego wzrok ma taki charakterystyczny, niemal nieobecny wyraz. I co ciekawe, jego żona jest zupełnie z innej bajki, pracuje w banku, je mięso i ezoteryk nie interesuje się wcale.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@blekitnywir no właśnie, ciekawa historia z tym grafikiem... sam znam podobne typy, z zewnątrz wyglądają normalnie, świetnie funkcjonują, a potem nagle w autobusie coś takiego 😀

Tak przy okazji dodam tylko, żebyście tu za bardzo nie wyrażały własnych opinii, bo zaraz pojawi się anika 2 i zacznie się czepiać.

A wracając do tematu, to chyba morał z tego wszystkiego jest taki, że ludzie czasem bawią się w coś, co ich po prostu przerasta. Jakieś siły których ani nie rozumieją, ani nad nimi nie panują, a potem wychodzi różnie.

Szczerze mowiac, to mnie zawsze trochę szczęka opada kiedy ktoś mi mówi z pełną powagą że ma „władzę nad energiami”... serio? 🙂


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@swietlista_zrodlo zgadzam się z Tobą w stu procentach i chciałbym jeszcze dodać coś do tego co napisałaś... bo myślę, że niekiedy największe zagrożenie wcale nie leży gdzieś na zewnątrz, tylko siedzi głęboko w nas samych. To nasz własny strach przed tym, co sobie wyobrazimy, że może się wydarzyć.

Pamiętam taki stary film, „Zakazana Planeta” bodajże się nazywał, i tam właśnie ten motyw byl pokazany bardzo wyraźnie. Najtrudniejszym wrogiem ludzi okazywała sie ich własna podświadomość. Żadne potwory z zewnątrz, żadne obce siły... tylko to, co drzemie w nich samych.

No i wlasnie, wcale nie trzeba lecieć gdzieś w kosmos żeby to sobie uzmysłowić 🙂

Wiele technik i działań jakie znam kojarzy mi się z głaskaniem śpiącego tygrysa. Dopóki robimy to powoli, z wyczuciem i szacunkiem, tygrys pozwala na tę bliskość, leży spokojnie. Ale jeden fałszywy, zbyt gwałtowny ruch i koniec bajki, bo się budzi i wcale nie jest przyjaźnie nastawiony...


Odpowiedz
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@blekitnywir heh no mój kumpel to podobna historia z tą chudością, same orzechy i jakieś ziarna, dieta niby zdrowa ale jak dla słonia w innych proporcjach 🙂 ale to nie ten sam gość bo żony nie ma, więc spokojnie.

Co do modlitwy to chodziło mi o coś innego niż pewnie pomyślałaś. Jeśli ktoś nie przesadza to naprawdę ciężko żeby mu zwykła modlitwa mogła zaszkodzić. Ale jak to wygląda z medytacjami?

Bo mam wrażenie że nie zawsze jest tak różowo. Kiedys praktykowałem zen przez trzy miesiące i gdzieś tak po pierwszym miesiącu po każdej sesji dostawałem napadu niepohamowanego śmiechu, dosłownie nie byłem w stanie się uspokoić. Ale to i tak nie był najgorszy efekt uboczny. Gorzej że zaczęło mi się coś jakby przyczepiać, uczucie zimna nagle z nikąd, energia odpływała momentalnie, koszmar. W tym samym czasie jeździłem na regresing do Leszka Ządło i byłem wtedy naprawdę zapaloną miłośniczką tych praktyk.

No i tu właśnie jest to moje pytanie: jeśli jakaś ścieżka ma być bezpieczna to chyba powinna być bezpieczna bez żadnych „ale”, tak jak modlitwa?


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@rafal_3 no wiesz, ja modlę sie dosyć często, choć to chyba bardziej taki monolog... po prostu rozmawiam jakbym mówiła do Ojca, rozumiesz?

I cokolwiek się dzieje, a różnie to bywa w życiu, czuję się bezpiecznie. Myślę ze to właśnie jest cała tajemnica tego spokoju, tzn. chodzi o to do kogo się modlisz, a nie jak i jakimi słowami.

Ja swoje bezpieczenstwo opieram na Osobie, nie na formułkach czy gotowych textach...


Odpowiedz
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@swietlista_zrodlo no fajnie to ujęłaś, serio. Chodzi o to z kim rozmawiasz, nie o jakieś wyuczone formułki... to ma sens. Pomódl się też za tego kolege co to wszystko napisał, będzie mu to potrzebne.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal_3 wiesz, nie znam tej osoby na tyle żeby coś konkretnie powiedzieć, ale mam wrażenie że to co opisujesz tkwiło raczej w środku, a nie przychodziło skądinąd. Niekontrolowane wybuchy emocji, dreszcze, uczucie odpływania energii... to są rzeczy które często towarzyszą uwalnianiu blokad psychicznych, dokładnie tak samo jak przy zwykłej psychoterapii zresztą.

No ale nie wiem w jakim celu wtedy medytowałaś, czego szukałaś, jaka była twoja sytuacja życiowa w tamtym czasie, jaka jest twoja konstrukcja psychiczna. To wszystko ma znaczenie i bez tego ciężko mi cokolwiek sensownie ocenić.

Ja osobiście nie mam złych doswiadczen ani z medytacją, ani z tarrotem, ani z pracą z podswiadomoscia, ani ze świadomym śnieniem. Inna sprawa że jestem bardzo ostrożna wobec wszelkich „autorytetów” w tej dziedzinie, z całym szacunkiem oczywiście...

A co do modlitwy i tego czy jest tak bezpieczna... hmm, to też zależy. Od tego o co prosisz, jak to robisz i w jakich okolicznościach. Nie ma jednej odpowiedzi 🙂


Odpowiedz
(@rafal-3)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 39

@blekitnywir jeśli chodzi o medytację zen, to pewnie faktycznie wywalałem z siebie emocje, zgadzam się z tym.

Ale co do tych „nawiedzeń”... naprawdę nie wiem, czy to generowałem sama. Zaczęło się gdy tata był już w ostatnim stadium choroby. Byłem wtedy fizycznie wykończona, a do tego jakby odcięta mentalnie, tzn. operowanie nawet prostymi pojęciami sprawiało mi trudność. Do tego to uczucie zimna, takie mrowienie... nawet nie lubie do tego wracac wspomnieniami. Pamiętam jak zasypiałem w ciągu dnia, bo po prostu nie miałem sił na nic, i widziałem wtedy jakąś białą marę, która się na mnie kładzie. Brrr, naprawdę.

Stąd właśnie te moje pytania tutaj. Po prostu stałem się ostrożna i tyle. Wolę dwa razy sprawdzić zanim coś stwierdzę na pewno. W świecie energii działasz trochę po omacku, nie widzisz tych energii, nie wiesz w co wchodzisz. To trochę jak czytanie ksiązki, ważne nie tylko co jest napisane, ale i kto to napisał, z jaką intencją. Kolega, który coś twierdzi? Moze ma rację, a moze nie, skąd wiedzieć.

Dla mnie jedyna bezpieczna droga to miłość w sercu i zaufanie Bogu.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal_3 właśnie o to chodzi, sedno sprawy... bez względu na to, jak każdy z nas rozumie samego Boga czy tę Wyższą Siłę, nikt nie posiada wyłączności na prawdę o Nim. Żadna religia, żaden człowiek, żadna tradycja. To co napisałaś trafia w samo jądro. Trzeba tylko uważać na tych, którzy straszą i manipulują w imię wlasnych interesów, bo takich niestety nie brakuje i w ezoteryce i poza nią. Strach to kiepski przewodnik na tej ścieżce.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@blekitnywir no właśnie, bardzo celna uwaga ta wyżej.

Bo faktycznie, na różnych ścieżkach do tego samego celu tyle jest manipulacji, straszenia i warunków stawianych na każdym kroku, musisz to zrobić, musisz tamto spełnić, żeby w ogóle zasłużyć na cokolwiek.

Mam czasem wrażenie, że niektore kościoły potrafią wynieść siebie ponad Boga, robiąc z prostych rzeczy istny tor przeszkód. Na szczęście nie zawsze tak jest, ale zdarza sie to częściej niż powinno.


Odpowiedz
(@aura415)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 1

@rafal_3 przeczytałem uważnie wszystkie wpisy tutaj, zarówno twoje jak i pozostałych osób. I widzę, że nikt wyraźnie nie napisał ci wprost: uważaj na to w co wchodzisz. Bo zabawy z energiami mogą być naprawdę niebezpieczne, i to nie jest żadna przesada. Skąd nikt nie ostrzegł cię na początku, nie pomógł ci wejść w to bezpiecznie? Jeśli sama z siebie szukałaś pomocy i się zagubiłaś, to jest zrozumiałe, każdemu się zdarza. Ale jeśli ktoś cię w to wprowadzał i skończyłaś w miejscu, gdzie odczuwasz lęk i obawy, to taka osoba po prostu nie spełniła swojej roli. Moja rada jest prosta: jeśli coś lub ktoś wzbudza w tobie niepokój, po prostu z tego rezygnuj. Zaufaj własnej intuicji, ona rzadko myli. Jak bedziesz miała pytania to pisz śmiało tutaj w wątku, chętnie odpiszę. Pozdrawiam


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@pole95)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie, ezoteryka jak chyba wszystko inne ma swoje ciemne strony i myślę, że trzeba być naprawdę ostrożnym zanim się gdziekolwiek wyda pieniądze. Sporo jest takich ludzi którzy po prostu liczą na nasz portfel i są w stanie naopowiadać cudów żeby tylko wyciągnąć forsę...

Chciałam ostrzec przed jedną osobą, która działa w tej branży, mam na myśli EVA HL. Jakoś tak dziwnie to wszystko wygląda, te opisy usług i te „magiczne” ceny, serio można się nabić w butelkę i stracić naprawdę spore pieniądze. Uważajcie na to 🙁 sama trochę się przestraszyłam jak to zobaczyłam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tomek-90)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 45

@pole95 masz rację, tak jest po prostu.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@krysztal349)
Połączone: 16 lat temu

Może jak najbardziej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@kamien105)
Połączone: 16 lat temu

Myślę, że to jak najbardziej możliwe. Sporo ludzi, którzy głębiej wchodzą w ezoterykę, zaczyna z czasem borykac się z różnymi problemami psychicznymi i to już jest poważna sprawa, która mocno na nich rzutuje.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@jasny-cisza)
Połączone: 16 lat temu

Nie twierdzę, że ezoteryka jest szkodliwa sama w sobie, ale żeby się tym zajmować to trzeba wiedziec co sie robi. Bez odpowiedniej wiedzy można nabawić się problemów, które potem trudno odwrocic.


Odpowiedz
Udostępnij: