Od kilku lat trzymam w domu kaktusy, mam już całkiem sporą kolekcję. Niedawno znajoma, która hobbystycznie interesuje się ezoteryką, powiedziała mi żebym się ich pozbył, bo kaktusy podobno „przekłuwają aurę„ i to stąd rzekomo biorą sie moje problemy życiowe.
Szczerze? Trochę mnie to rozśmieszyło, ale z drugiej strony kłopotów mam ostatnio faktycznie niemało, więc zastanawiam sie czy to może mieć jakiś związek.
U mnie w domu stoi kilka agaw, te mniejsze kilkuletnie są w pokoju, a dwie duże, które liczą sobie blisko 40 lat, mają swoje miejsce w ogrodzie. Moja babcia, przedwojenna nauczycielka, powtarzała że agawa przynosi szczęście. Miała ich kilka, a jedna nawet zakwitła, co jak wiadomo nie zdarza się często i uchodziło za coś wyjątkowego dla całego domu. Babcia żyła długo, była do końca samodzielna mimo że zawsze miała wokół siebie ludzi, a do niej samej wszyscy chętnie przychodzili. Bardzo lubiła też aloesy - od czasu do czasu odrywała kawałek żeby nastawić nalewkę na spirytusie. Do dziś pamiętam ten lekko kwaskowaty smak. Miąższ aloesowy szedł też do maści przeciwbólowej i do jakiegoś mazidła na zmarszczki. Cóż, mając tak mądrą babcię wolałem słuchać Listy Przebojów Trójki niż stać obok i podpatrywać co z czym miesza...
Sam nie robię nalewek ani żadnych mazideł, ale te moje agawy i aloesy naprawdę odwdzięczają sie za troskę - i estetycznie, i jakoś tak... inaczej. Słyszałem gdzieś, że kaktusy dobrze robią tylko gdy są akcentem, nie dominantą w mieszkaniu, trochę jak przyprawa w potrawie - ma podkreślać, a nie przytłaczać. Nie lubię też słowa „hodowla„ w odniesieniu do moich roślin, jakoś nie pasuje.
W starych powieściach z XIX i początku XX wieku bardzo czesto trafia się opis agawy stojącej po obu stronach schodów, zdobiącej podjazd albo salon, aloes w sypialni - to bylo coś zupełnie naturalnego.
Ludzie żyli wtedy szczęśliwiej, zdrowiej i bardziej świadomie. I choć to może zabrzmieć paradoksalnie w dobie lotów kosmicznych, uważam że po prostu byli madrzejsi. Dlatego nie bardzo wierzę w mądrości „newage'owców” z XXI wieku którzy straszą przekłuwaniem aury i tym podobnymi rzeczami.
hej! 🙂 ja tam uważam, że dopóki człowiek sam sobie nie wbije do głowy jakichś przesądów, to kaktusy nie mają prawa mu zaszkodzić. wiara w to co złe po prostu przyciąga to co złe, a jak nie wierzysz, to i problem znika ;D
btw polecam książkę „Potęga podświadomości„ Josepha Murphy'ego, naprawde super rzecz i trochę rozjaśnia jak działa nasza głowa i przekonania!
Hmm, ciekawe pytanie naprawdę 🙂
No cóż, na razie nie mam odpowiedzi na to pytanie, ale postaram się to sprawdzić i wrócić z czymś konkretnym.
Ciekawe zagadnienie, powiem szczerze, że sama nie jestem do końca pewna co o tym myślec...
