no właściwie to wątpię żeby miało dojść do jakiegoś końca świata dosłownie rozumianego... chyba wszyscy wiemy jak to bywa z takimi przepowiedniami, zawsze był jakiś „przełomowy„ dzień i zawsze okazywało się, że nic wielkiego się nie stało. Mnie bardziej interesuje co za tym stoi w sensie symbolicznym, bo Majowie raczej nie mowili o zniszczeniu, tylko o zakończeniu pewnego cyklu. To spora różnica.
no to pewnie spora część ludzi porządnie się urżnie tej nocy 🙂 a potem obudzą się z kacem i przekonają że jakoś koniec świata nie nastąpił. klasyka.
Właśnie o to chodzi, w reklamie wszystko jest dozwolone, a jak coś jest na topie to tym bardziej to wykorzystują 🙂
ja se 21 w piątek siade przed tv z szarlotką i jakąs naleweczką i z wielkim zainteresowaniem pooglqdam sobie te wszystkie końce świata... raz asteroidka wpadnie na naszą planetkę, raz agresywne ufoludki przylecą żeby zniewolić, potem potopik mały, trzęsienia ziemi i pewnie jakiś szalony naukowiec paskudną zarazę wypuści 🙂
tylko z tą naleweczką muszę uważać, bo wkraczać w nowy lepszy ??? świat na kacu to jednak nie uchodzi...
co ma być to będzie... i szczerze mówiąc, patrząc na to co się dzieje wokół, to czasem człowiek sam zastanawia się czy koniec tego świata nie byłby wybawieniem. ten fałsz który przesiąkł wszystko, wyobcowanie między ludźmi, ta codzienna złośliwość i zazdrość jakby była chlebem powszednim. chciwość na każdym kroku.
a rządzący... no cóż, każdy z nich patrzy wyłącznie na własną kieszeń, nie na nas zwykłych ludzi. ceny rosną, bieda się rozlewa coraz szerzej i dokąd to prowadzi? do wyjścia na ulice, do konfliktów, w końcu do jakiejś formy wojny. to jest logiczne następstwo.
więc może niech ten świat zakończy swoje istnienie, jeśli taki jest jego los. mam nadzieje że po tym odrdzimy się na nowo, w jakiejś czystszej formie, wolni od tych wszystkich chorób duchowych które nas toczą.
Sporo czytałam na ten temat i szczerze... im więcej człowiek drąży, tym bardziej widać że ta data jest mocno przekoloryzowana przez media i różnych „proroków”. Majowie nigdy nie pisali o końcu świata jako takim, to raczej koniec pewnego cyklu, zamknięcie jednego rozdziału i początek kolejnego. Trochę jak sylwester, tyle że w kosmicznej skali 🙂
Sprawdź, czy nie siedzisz przypadkiem za ścianą 🙂
Właśnie o to chodzi... o Boże 🙂
