Wiecie, natknęłam się niedawno na pewien artykuł o tym, jak osoby po drugiej stronie komunikują się z żyjącymi i podobno proszą, żeby za nimi nie płakać. Troche mnie to zaskoczyło, bo zawsze mi się wydawało, że żałoba to taki naturalny wyraz miłości i szacunku dla kogoś, kto odszedł... a tu się okazuje, że im to wręcz przeszkadza.
Ciekawe prawda? Zupełnie inne spojrzenie na temat niż to, do którego byłam przyzwyczajona. No bo jak tu nie płakać po kimś bliskim, skoro to chyba najprostszy sposób żeby pokazać, że ta osoba wiele dla nas znaczyła.
Co wy na to? Spotkałyście się może z czymś podobnym, albo ktoś z was miał takie doswiadczenie, że ktoś bliski dał jakiś znak po odejściu?
Adres strony: www . nautilus . org . pl / ?p=artykul&id=2249
sam chętnie bym się dowiedział co wy na to 🙂 bo temat mnie ciekawi od dawna, a jakoś tak wyszło że tu trafiłam i czytam te wasze wpisy z zainteresowaniem...
Czytałem o tym gdzieś bardzo dawno temu... i rzeczywiście, chodzi właśnie o to, że dusza nie może odejść spokojnie, gdy ktoś za bardzo ją „trzyma” swoim bólem i rozpaczą. Nie chodzi o to, żeby nie przeżywać straty, ale zbyt intensywna żałoba potrafi jakby przykuwać tego, kto odszedł, do miejsca które już nie jest jego.
U mojej babci było podobnie po śmierci dziadka. Ona tak lamentowała, tak wariowała z rozpaczy, że w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Ktoś widywał cienie, raz talerze posleciały z półek bez żadnego powodu, a dom przez długi czas nie mógł znaleźć nabywcy bo zyskał opinię nawiedzonego. Pomógł dopiero ksiądz, odprawił mszę za spokój duszy i jakby ktoś nacisnął wyłącznik, wszystko wróciło do normy.
Mam też pytanie, bo temat jest szeroki i ciekawy. Wróżki rzadko mówią wprost o śmierci, zawsze jakoś okrążają ten temat albo milkną. Zastanawiam sie czy to wynika tylko z etyki, czy może karty rzeczywiście to pokazują, ale jest jakieś niepisane prawo że sie o tym nie mówi? Moim zdaniem ta ostrożność jest słuszna, bo wiedza o czymś takim mogłaby człowieka zniszczyć bardziej niż sama strata...
Tak, to naprawdę nie jest łatwa sprawa do poruszania. Niesie ze sobą sporo emocji i chyba każdy, kto się z tym zetknął, wie o czym mówię...
Ojej, to tyle można by powiedzieć w tym temacie...
