Miałam dziś w nocy naprawdę nieprzyjemne sny, takie co nie chcą puścić i wracają za każdym razem gdy tylko przymknęłam oczy. Kilka razy się budziłam, ale wystarczyło zasnąć i wszystko zaczynało się od nowa. Taki półsen właściwie, bo nie spałam głęboko, a mimo to to nie chcialo odejść.
Śniły mi się zjawy i jakieś potwory, które za mną łaziły i nie dawały spokoju. Było też jakieś zwierzę, chyba krowa, choć nie jestem tego do końca pewna. Ta krowa była martwa i zakopana w ziemi, ale stała pionowo, tylko głowa wystawała ponad powierzchnię, tworząc taki lekki kopczyk. I nagle to zwierze zaczęło się poruszać, weszło w tę ziemię jakby nigdy nic, bez żadnego wysiłku, a potem się cofnęło i zaczęło iść za mną.
Ale najbardziej utkwiło mi w pamięci to, że jedna z tych zjaw powiedziała do mnie wyraźnie całe zdanie: „Za sześć dni umrzesz”. Doskonale to pamiętam, nie mam żadnych wątpliwości co do tych słów.
Co to w ogóle może znaczyć? Zastanawiam się czy to ma jakiś sens czy to po prostu mózg płata figle w nocy...
Sen mówi trochę o lęku, strachu i jakimś ciągłym oczekiwaniu... coś w tobie siedzi i daje znać o sobie. Może to wyrzuty sumienia, może obawy przed tym, że zawalą się jakieś zasady, normy, które dotąd były dla ciebie pewne i stałe. Klasyczny konflikt między tym co przyziemne a tym co uduchowione, no i te ziemskie słabości po prostu upominają sie o swoje. Jakby to one tak naprawde rządziły, a nie ty nimi.
Uciekasz w tym śnie, ale zdaje sie że bez skutku.
Może to być tez zapowiedź jakiegoś odstępstwa od własnych zasad, grzechu jak to się mówi w tym kontekście. Nie wiem czy tak to czujesz, ale takie przynajmniej mam wrażenie patrząc na ten opis.
Krowa, muł, podobne zwierzęta... to symbole powolności, upartego przywiązania do spraw przyziemnych. Ta martwa, zakopana krowa ze snu to obraz twojego Ducha, który grzęźnie w ziemskim. Tkwi w materii, przykryty nią niemal szczelnie, ledwo wystając głową na wierzch. Mam wrażenie, że ten sen mówi coś bardzo konkretnego o stanie wewnętrznym.
To co opisujesz z tym cofaniem się zwierzęcia i chodzeniem za tobą... to nie jest przypadkowy obrazek. Jeśli nie zrobi się nic w kierunku własnego rozwoju duchowego, jeśli duch pozostanie zatopiony w codzienności i nie ruszy naprzód, to sen pokazuje dokładnie co nastąpi dalej. Zjawy, potwory które nie chcą odejść, nocne powroty tego samego snu, polusen... to wszystko nie bez powodu.
A to zdanie „za sześć dni umrzesz” nie musi oznaczać śmierci fizycznej. Sny mówią językiem symboli. To może być zapowiedź umierania czegoś w sobie, końca pewnego etapu. Ale żeby to się stało w dobry sposób, potrzebna jest świadoma praca z duchem.
Sny są podpowiedziami duchowymi, naprawdę warto ich słuchać 🙂
