serio nie wiem jak to opisać, bo to brzmi absurdalnie nawet jak to piszę... ale wszystko mi się posypało chyba nagle. wcześniej było ok, szkoła, pierwsze kroki w pracy, związek który dawał nadzieję na coś więcej. małe problemy były, ale nic poważnego.
jakiś czas temu poznałem pewnego faceta, widujemy się niezbyt często z różnych przyczyn. wiem, że to głupio brzmi, ale on mi dosłownie zamieszkał w głowie. jestem pewien ze kocham swojego chłopaka, naprawdę, i właśnie to mnie tak przeraża, bo nie rozumiem co się dzieje.
cokolwiek robię, myśli ciągną mnie do tej osoby. łapię się na tym że słyszę jego głos i w głowie mu odpowiadam, prowadzę z nim całe rozmowy. można powiedzieć że mi się po prostu spodobał albo że odwala mi, ale czuję że to coś innego. przy zasypianiu te obrazy wdzierają się dosłownie do głowy, nie erotyczne nic z tych rzeczy, po prostu kolejne rozmowy, sytuacje. przestałem normalnie spać przez to. wieczorami nie mogę zasnąć, rano budzę się za wcześnie i już... to mnie wykańcza powoli.
ostatnio zamiast rozmów te moje „wizje„ wyglądają tak, że po prostu siedzimy i patrzymy na siebie bez słów. i jest w tym tyle jakiegos naładowania, zaangażowania, ze nie potrafie od tego oderwac uwagi na dluzej. ciągle wraca. nie mam już siły na to.
czy to możliwe że ktos mi to zrobił? jakis urok, przekleństwo? nie wiem do kogo sie z tym zgłosić ani jak o to zapytać. będę wdzięczna za każdą wskazówkę
to tak klasyczny przypadek zakochania, że aż śmiać się chce 😀 wiesz, jak ktoś wchodzi w tą pierwszą, wielką miłość, to nagle cały świat się zacieśnia do jednej osoby i kompletnie przestaje widzieć siebie. a tu właśnie leży problem, bo zamiast myśleć o sobie i o tym co lubisz, o swoich sprawach, to siedzisz i myślisz tylko o nim, analizujesz każde słowo, każde spojrzenie...
rzadkie spotkania robią swoje, że zaczyna się idealizować, tęsknic, a głowa nie ma chwili wytchnienia. ale nawet jak kogoś kochasz, to nadal jestes sobą, masz swoje życie, zainteresowania, koleżanki. nie możesz sie w tym zatracić do tego stopnia, że cię już nie ma, jest tylko on.
weź oddech, wróć trochę do siebie, do swojego życia. to uczucie jest piękne ale nie może cię pochłaniać w całości 🙂
hej, jeśli ktoś potrzebuje pomocy w kwestii oczyszczania to chętnie pomogę, piszcie tutaj w wątku to odpisze 🙂
Faktycznie, to nie jest prosta sprawa i mało kto potrafi podejść do tego bez emocji.
Tyle wniesiesz do tematu, tyle też z niego wyciągniesz. Jak ktoś naprawdę chce zrozumieć czy to był urok czy nie, to musi się poważnie zastanowić nad okolicznościami, opisać dokładnie co się działo, kiedy i jak. bez tego trudno cokolwiek sensownie ocenić.
O Boże, dopiero teraz zauważyłam ten wątek...
Czasem tak, a czasem inaczej... to chyba najuczciwsza odpowiedź, jaką można dać w tej kwestii.
