To co Gebda opisuje bardzo mi coś mówi, choć ja jestem daleko od klimakterium. Bo też zauważam że moja intuicja ma swoje fazy i one jakoś korelują z cyklem. Czy ktoś kiedyś próbował prowadzić notatki właśnie pod tym kątem - energia i fazy cyklu?
Słucham tej dyskusji i mam pytanie które może być naiwne, ale nie daję rady nie zapytać. Czy jeśli kobieta nie wierzy w czakry, albo nigdy o nich nie słyszała, to czy praca z czakrami może jej cokolwiek dać? Pytam dlatego że mama Lunarny chyba nie jest w tym środowisku.
Ale tu chodzi o coś praktycznego. Lunarna chce pomóc mamie. Mama najprawdopodobniej do nas na forum nie trafi i "czakra sercowa" jej nic nie powie. Jakie są więc konkretne działania, które można zaproponować kobiecie bez kontekstu ezoterycznego, a które działają na ten system energetyczny o którym mówimy?
Kot jest. Duży rudy, siedzi na niej godzinami. Zawsze myślałam że to on szuka ciepła, ale teraz patrzę na to inaczej.
Koty są niesamowicie czułe na zaburzenia energetyczne w ciele. To nie jest żadna mistyka, to jest obserwacja którą potwierdzi każdy kto żył z kotem. Ten kot wie coś o mamie Lunarny.
To co Bylica napisała o przyjmowaniu jako pracy... siedzi mi w głowie. Bo właśnie zastanawiam się czy to jest kwestia czakry sercowej zablokowanej w trybie dawania, czy raczej coś głębiej, może w solarnej? Bo serce daje i przyjmuje, ale solarna to chyba ta odpowiedzialna za to ile siebie w ogóle uznajemy za wartą zaopiekowania?
Wracam do mamy. Słucham was i myślę sobie, że ona całe życie miała solarną na full. Była bardzo zdecydowana, zarządzała domem, wiedziała co i jak. A teraz jakby ta pewność gdzieś wyparowała. I zastanawiam się czy hormony mogły na to wpłynąć, czy to jest właśnie to co mówiłyście wcześniej o klimakterium.
To co opisujesz, ta zmiana w poczuciu sprawczości i pewności, to jest bardzo typowy obraz dla okresu transformacji hormonalnej. W wielu tradycjach to jest zresztą opisywane jako czas kiedy energia solarna się przeorganizowuje, nie znika. Ale przejście bywa trudne.
Jakieś dwa, może trzy lata. Ale przez pierwszy rok myślałam że to stres, bo wtedy było dużo rzeczy w rodzinie. Potem dopiero zaczęłam łączyć kropki. Ona sama nie mówi wprost, ale widać że sama siebie nie poznaje.
To "sama siebie nie poznaje" to jest zdanie które słyszałam od wielu kobiet przechodzących przez ten czas. I to jest chyba najuczciwszy opis. Nie choroba, nie kryzys, tylko czasowy rozpad starego obrazu siebie. Energia musi znaleźć nowe ujście i nową formę.
Chcę zapytać o coś co mnie nurtuje od początku tego wątku. Mówimy dużo o kobietach w klimakterium, ale ja jestem dużo młodsza i też zauważam że moje czakry, jeśli tak to nazwać, wyraźnie reagują na hormony. Przed miesiączką mam wrażenie jakby gardłowa się zamykała, trudniej mi mówić co czuję. To jest to samo zjawisko tylko w innej skali?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i trochę się waham żeby się odezwać bo jestem mężczyzną i tu chyba mówicie głównie o kobiecym doświadczeniu. Ale mam pytanie, czy mężczyźni też doświadczają czegoś podobnego, jakichś hormonalnych zmian które odbijają się na energii? Bo to by chyba miało sens biologicznie.
Wracam do wątku o gardłowej który Nikita otworzyła, bo to mi coś uruchomiło. Czy ktoś zauważył zależność między blokadami w gardłowej a konkretnymi fazami cyklu? Bo ja mam tak że w pewnym momencie miesiąca dosłownie zaczynam się jąkać kiedy chcę powiedzieć coś ważnego. Zawsze myślałam że to nerwy.
Słucham was i mam takie uczucie że to co opisuje KiraK, to jest coś co ja też znam ale nigdy tak nie nazwałam. Czy jest jakiś sposób żeby pracować z gardłową konkretnie w tych dniach? Jakiś rytuał albo praktyka która nie wymaga wielkich przygotowań, bo w tamtym stanie nie mam zasobów na skomplikowane rzeczy.
Wchodzę tu bokiem bo słucham tej rozmowy o gardłowej i cyklu i zastanawiam się jak to wygląda od strony czakry trzeciego oka. Bo jeśli ktoś przed miesiączką ma zablokowane wyrażanie, to czy intuicja w tym samym czasie jest wyostrzona czy też przygaszona? Pytam bo wydaje mi się że te dwie czakry mogą w tym czasie iść w przeciwnych kierunkach.
Wracam do mamy bo ten wątek z gardłową mnie trochę do tego wrócił. Ona właśnie w ostatnim czasie mało mówi, ale za to jakby więcej obserwuje. Jakby coś się w niej przestawiło z działania na przyglądanie się. I zastanawiam się czy to jest ta reorganizacja solarne o której Bylica pisała, czy może po prostu rezygnacja.
