Czakry a wewnętrzny głos krytyka - jak wyciszyć negatywne monologi
Siedzi mi w głowie taki głos, który non stop komentuje wszystko co robię i mówi, że robię to źle, że jestem niewystarczająca, że inni zrobiliby to lepiej. Czytałam gdzieś, że to może mieć związek z czakrami, ale nie wiem od czego zacząć. Słyszałam, że solar plexus albo czakra gardła mają coś wspólnego z pewnością siebie, ale to tylko strzępy wiedzy. Czy ktoś zajmował się tym głębiej? Chodzi mi o to, żeby w końcu ufać sobie, a nie ciągle kwestionować każdy krok.
Ten wewnętrzny krytyk to temat, który przewija się bardzo często i masz rację, że czakry są tutaj relevantne. Tylko zanim przejdziemy do konkretów, chciałabym zapytać - czy ten głos pojawia się głównie w kontekście decyzji, relacji, czy raczej własnego wyglądu i wartości? Bo to może wskazywać na różne ośrodki.
@Gituska zgadzam się z Gituską, że diagnoza zależy od kontekstu. Ale powiem szczerze, że sam przez długi czas myślałem, że to wyłącznie sprawa splotu słonecznego. Potem okazało się, że u mnie korzeniówka była kompletnie zaniedbana i to stamtąd brało się to poczucie braku gruntu pod nogami, które podsycało krytyka. Warto sprawdzić oba poziomy jednocześnie.
@Lurisk to co opisujesz brzmi klasycznie jak zablokowana manipura, czyli trzecia czakra. Odpowiada za poczucie własnej mocy, sprawczość i wolę działania. Kiedy jest zahamowana, pojawia się dokładnie to - wewnętrzne sabotowanie, brak wiary we własne decyzje. Ale mam pytanie do Luriska, bo ciekawie o tym napisał, jak rozpoznałeś, że to korzeniówka była problemem, a nie wyższe ośrodki?
@Seid Przez eliminację w zasadzie. Robiłem różne ćwiczenia na manipurę i czułem, że coś drga, ale efekty były chwilowe. Jak zacząłem pracować z pierwszą czakrą, z uziemieniem, to jakby manipura sama zaczęła się otwierać. Jakbym najpierw musiał zbudować fundament. Nie wiem czy to reguła, ale u mnie tak działało.
@Gituska Chyba najbardziej w kontekście decyzji i tego, czy jestem wystarczająco dobra w tym co robię. Mniej o wyglądzie, bardziej o sprawczości. Jak zaczynam coś nowego, to ten głos od razu mówi, że i tak nie wyjdzie.
To ma sens z perspektywy energetycznej. Czakry nie działają w izolacji, system jest hierarchiczny w tym sensie, że niższe czakry tworzą bazę dla wyższych. Próba naprawy manipury bez zakorzenionej pierwszej czakry to jak malowanie ścian w domu bez fundamentów. Ale mam pytanie do Lunarnej - czy ten głos krytyczny pojawia się też przy medytacji, czy tylko w codziennym życiu?
@Wiciol Właściwie przy medytacji jest go więcej. Jak próbuję się wyciszyć, to wtedy ten głos zaczyna gadać głośniej. To frustrujące, bo podobno medytacja ma pomagać.
@Lunarna to bardzo charakterystyczny objaw. Medytacja nie wycisza głosu krytycznego automatycznie, czasem wręcz go uwydatnia, bo po prostu nie ma już zewnętrznych bodźców, które by go zagłuszały. U mnie tak było. Powiem więcej, to może być dobry znak, że zaczynasz w ogóle ten głos słyszeć zamiast go ignorować.
@Pajeczyna A czy są jakieś rytuały albo praktyki, które możesz polecić do pracy z tą czakrą? Pytam, bo sama mam podobny problem i medytacja mnie przytłacza zamiast pomagać. Wolę coś bardziej ustrukturyzowanego.
@Nastie Do pracy z manipurą często poleca się rytuały z ogniem, żółte świece, kamienie takie jak cytryn albo tygrysie oko. Ale szczerze, zanim powiem coś konkretniejszego, to chciałbym wiedzieć jedno. Czy te rytuały mają działać jako wsparcie dla pracy psychologicznej, czy oczekujesz, że sam rytuał rozwiąże problem? Bo to mocno zmienia podejście.
@Seid Dobre pytanie. Nie liczę, że sam rytuał zrobi całą robotę, ale lubię pracować przez ciało i symbole, łatwiej mi to niż czysta rozmowa ze sobą w głowie. Traktuję to jako wsparcie.
@Lunarna wchodzę trochę z boku, ale mam wrażenie, że wątek robi się szeroki i warto go trochę przyciągnąć. Lunarna, zapytałaś na początku o intuicję. Jeśli chodzi konkretnie o ufanie własnym przeczuciom, to by wskazywało nie tyle na manipurę, co na szóstą czakrę, ajna. Trzecia czakra to sprawczość i wola, ale zaufanie do własnej percepcji i wewnętrznego głosu w sensie pozytywnym, to właśnie ajna. Czy to rozróżnienie coś zmienia w tym czego szukasz?
@Cohen Hmm, właściwie chcę obu rzeczy. Chcę ufać swoim decyzjom, ale też ufać temu co czuję intuicyjnie. Może to naprawdę dwie różne czakry do pracy?
@Lunarna dokładnie tak, i myślę, że to ważne rozróżnienie. Wiele osób miesza poczucie mocy, czyli manipura, z intuicją, czyli ajna, i potem nie wie czemu praca nad jedną niewiele daje. Lunarna, czy masz wrażenie, że bardziej nie ufasz temu co CZUJESZ, czy temu co DECYDUJESZ? To może pomóc określić od czego zacząć.
@Lunarna no i właśnie wróciliśmy do tego, że to rzadko kiedy jeden ośrodek. Mnie ciekawi natomiast co Lunarna próbowała już robić. Bo może zamiast teorizować, lepiej sprawdzić co działało choć trochę, a co nie.
@Lurisk Próbowałam afirmacji, ale brzmiały fałszywie. Próbowałam wizualizacji żółtego światła w okolicy brzucha podczas medytacji. Czułam przez chwilę ciepło, ale potem głos wracał. Nie wiem czy robiłam to za krótko, czy zupełnie nie w tym kierunku.
@Lunarna, afirmacje brzmią fałszywie dokładnie wtedy, gdy ciało im nie wierzy. To klasyczny znak, że praca czysto mentalna mija się z miejscem, gdzie problem siedzi. Wizualizacja żółtego światła to dobry kierunek, ale mam pytanie, czy robiłaś to regularnie, codziennie przez kilka tygodni, czy próbowałaś kilka razy i odpuszczałaś?
@Seid Szczerze? Kilka razy, może tydzień z rzędu, potem przerwa. Nie mam dyscypliny z tymi praktykami. Myślisz, że to dlatego?
Słucham tej dyskusji i trochę się gubię. Czytałam kiedyś, że wewnętrzny krytyk to bardziej sprawa czakry gardła, bo ona odpowiada za to jak mówimy do siebie. Skąd wiadomo, która interpretacja jest właściwa? Różne źródła mówią różne rzeczy.
@Daneczka To dlatego, że różne tradycje przypisują czakrom nieco inne obszary i nie ma jednego kanonicznego podziału. Czakra gardła, vishuddha, rzeczywiście wiąże się z głosem i wyrażaniem siebie, więc jeśli krytyk przejawia się jako negatywna mowa wewnętrzna, można powiązać ją z tym ośrodkiem. Ale to nie znaczy, że inne interpretacje są błędne. Często kilka czakr jest zaangażowanych jednocześnie.
@Taurus Zgadzam się, ale myślę, że Daneczka ma rację w tym sensie, że czakra gardła jest często pomijana w tej dyskusji. Jak próbujesz wyciszyć krytyka tylko przez manipurę albo ajnę, a gardło jest zablokowane, to ten głos i tak będzie szukał ujścia. Bo vishuddha to nie tylko mówienie na zewnątrz, ale też wewnętrzny dialog.
Tydzień to stanowczo za mało, żeby ocenić czy coś działa. Czakry nie zmieniają się z dnia na dzień, szczególnie jeśli wzorzec jest ugruntowany od lat. Ale powiem szczerze, nie myślę, że czas to jedyny problem. Mnie bardziej interesuje to ciepło, które czułaś. Co się działo zaraz po tym, jak się pojawiało? Głos wracał od razu, czy dopiero po jakimś czasie?
@Gituska Po chwili. Może kilka minut spokoju, potem wracał. Czasem nawet mocniej, jakby się odgryzał za to, że go wyciszałam.
@Lunarna to odgryzanie się mnie nie dziwi ani trochę. Pracując z zablokowanymi ośrodkami, zwłaszcza na początku, często jest tak, że stary wzorzec jakby próbuje utrzymać się przy życiu. Jak go ruszysz, on robi się głośniejszy. Pytanie do Lunarnej, czy poza tymi medytacjami próbowałaś czegoś przez ciało? Ruch, taniec, jakiekolwiek ćwiczenia skupione na okolicy brzucha?
@Pajeczyna A co konkretnie polecasz w tym zakresie? Bo widziałam gdzieś opisy pracy z manipurą przez ruch, ale nie wiedziałam czy to ma podstawy czy to taki trochę wymysł.
Nie wymysł. Praca przez ciało przy manipurze ma sens, bo ta czakra jest bardzo somatyczna. Skręty tułowia, ćwiczenia wzmacniające rdzeń, nawet świadome oddychanie do brzucha aktywuje ten obszar. Teoria teorią, ale ciało reaguje inaczej niż wyobraźnia.
@Wiciol Zgadzam się co do ciała, ale mam wątpliwość. Czy praca przez ciało rzeczywiście adresuje głos krytyczny, czy tylko tymczasowo rozładowuje napięcie z nim związane? Bo jedno to otworzyć ośrodek energetycznie, a drugie to zmienić utrwalony wzorzec myślowy.
@Taurus Dobre pytanie, i myślę, że tu właśnie leży sedno problemu z tym wątkiem. Praca energetyczna i praca z przekonaniami to nie to samo, ale się nawzajem wspierają. Możesz być świetnie uziemiony i mieć pełną manipurę, a i tak mieć krytyka, bo on żyje też na poziomie narracji. Lunarna, czy kiedykolwiek próbowałaś zapisywać co ten głos mówi? Nie walczyć z nim, tylko dosłownie notować jego treści?
@Cohen Nie, nigdy mi to nie przyszło do głowy. Zawsze chciałam go wyciszyć, nie słuchać go bardziej. Myślisz, że to coś zmienia?
@Lunarna kilka miesięcy to jednak dużo. Lunarna, nie zniechęcaj się, że tydzień nie dał efektów. Ja sama zaczęłam rytuały przy nowiu i przez pierwsze dwa musiałam się zmuszać, żeby cokolwiek poczuć. Dopiero po jakimś czasie coś zaczęło się zmieniać. Pytanie tylko, czy masz jakiś sposób na regularność, który ci pasuje?
@Nastie Raczej nie. To mój problem w ogóle, nie tylko z praktykami. I tu znowu wraca ten głos, który mówi, że i tak nie dam rady nic utrzymać.
@Lunarna właśnie to jest ciekawe, co powiedziałaś. Że głos pojawia się też w kontekście samej praktyki. Czyli krytyk sabotuje nawet próbę pracy z krytykiem. To taki zamknięty krąg. I tu wracam do tego, co mówiłam wcześniej, że to może być dobry znak, że w ogóle to zauważasz.
@Pajeczyna Ale jak praktycznie wyjść z tego kręgu? Bo zauważenie to jedno, a zmiana to drugie. Masz jakieś konkretne doświadczenie z czymś, co przełamało ten wzorzec? Pytam, bo myślę, że to jest teraz kluczowe pytanie dla Lunarnej.
@Seid U mnie przełomem było paradoksalnie odstawienie medytacji na jakiś czas i wejście w pracę przez rytuał. Coś, co miało formę, cel, konkretne kroki. Nie siedziałam z głosem sam na sam w ciszy, tylko dawałam sobie zadanie do wykonania. Ale nie wiem czy to zadziała dla każdego.
@Pajeczyna To ciekawe, że odstawiłaś medytację. Bo to trochę wbrew temu, co się intuicyjnie robi, kiedy jest problem, czyli siadasz i próbujesz go rozwiązać siłą skupienia. A rytuał dał ci jakiś konkretny kierunek, czy chodziło bardziej o sam ruch, o robienie czegoś?
@Pajeczyna Rozumiem logikę stania twarzą w twarz z głosem w ciszy, ale mam wątpliwość. Rytuał jako forma ucieczki od konfrontacji to jedno, a rytuał jako nowe pole doświadczenia to drugie. Skąd wiedziałaś, że to nie jest po prostu unik?
@Seid Nie wiedziałam na pewno. I myślę, że to jest uczciwa odpowiedź. Ale różnica, którą czułam, polegała na tym, że po rytuale miałam coś, co mogłam opisać, jakiś wynik, nawet drobny. A po siedzeniu w ciszy z krytykiem miałam tylko zmęczenie i poczucie, że on wygrał.
@Pajeczyna to co Pajeczyna opisuje brzmi dla mnie bardziej jak mechanizm psychologiczny niż energetyczny. Skupienie uwagi na działaniu zamiast na ruminacji. Nie mówię, że to złe, wręcz przeciwnie, ale czy tu w ogóle czakra gardła gra rolę, czy to kwestia czegoś zupełnie innego?
@Taurus A dlaczego rozdzielasz te dwa poziomy? Pytam serio, nie polemicznie. Bo moje doświadczenie jest takie, że kiedy zmienia się narracja wewnętrzna, zmienia się też coś w ciele i odwrotnie. Możliwe, że mechanizm jest psychologiczny, ale somatyczny i energetyczny idą razem.
@Cohen Bo chcę wiedzieć, z czym faktycznie pracuję. Jeśli efekt pochodzi z przekierowania uwagi, to mogę to robić bez całego aparatu czakrowego. Jeśli pochodzi z otwarcia ośrodka, to inna sprawa. Mieszanie tych języków sprawia, że trudno ocenić co działa.
@Taurus ma tu punkt, który rozumiem, ale jednocześnie zastanawiam się, czy to rozróżnienie jest w praktyce potrzebne. Jak coś działa, to działa. Natomiast wracając do Lunarnej, bo trochę odpłynęliśmy, chcę zapytać o jedno. Czy ten głos krytyczny ma jakiś ton, głos konkretnej osoby, czy to bardziej bezosobowe?
@Gituska Trudno mi powiedzieć. Czasem brzmi jak ja sama, tylko jakiś starszy, surowszy głos. Nie kojarzę go z nikim konkretnym. Ale kiedy tak o tym myślę, to on mówi dokładnie te rzeczy, które zawsze bolały najbardziej. Więc może nie jest aż tak bezosobowy.
@Gituska Ja mam podobnie z tym głosem i zastanawiałam się, czy to ma jakieś znaczenie dla tego, którą czakrą pracować. Bo jak to jest głos z zewnątrz, to może gardło, a jak to jest własna narracja, to co? Manipura? Czy to ma w ogóle sens to co mówię?
@Daneczka Ma sens jako pytanie, ale odpowiedź jest pewnie bardziej złożona. Moje zdanie jest takie, że głos krytyczny rzadko siedzi w jednej czakrze. Manipura daje siłę i granicę, gardło daje formę temu co mówimy sobie i innym, a trzeciookie, kiedy jest zablokowane, zaburza to jak oceniamy rzeczywistość. Który z tych poziomów jest głównym problemem to już indywidualna sprawa.
@Cohen ja też się zastanawiam nad tym co Cohen pisze. Bo trochę to brzmi jak coś z psychologii, nie z pracy z czakrami. Jak to się łączy z tym co tu omawiamy?
@Daneczka Łączy się przez czakrę gardła właśnie, o której wcześniej rozmawialiśmy. Vishuddha to nie tylko to jak mówimy na zewnątrz, ale też wewnętrzna narracja. Jak zaczynasz rozumieć co ten głos dosłownie mówi, łatwiej rozpoznać czy to blokada energetyczna, przekonanie z dzieciństwa, czy coś zupełnie innego.
Przyznam, że trochę się gubię w tym podziale na czakry i psychologię. W praktyce jakoś nie umiałem nigdy rozdzielić jednego od drugiego. Jak pracowałem z korzeniówką, to jednocześnie robiłem coś z lękiem egzystencjalnym. Nie wiem, czy to efekt pracy z czakrą, czy po prostu czas i świadomość zrobiły swoje.
@Lurisk To chyba zależy od tego, w co wierzysz co do mechanizmu. Dla jednych czakry są dosłownie centrami energii, dla innych to metafory psychologicznych wzorców. Efekty mogą być podobne, droga inna. Ale Lurisk, mam pytanie, co w tej pracy z korzeniówką było konkretnie? Medytacja, ruch, rytuał?
@Gituska Głównie uziemienie przez ciało. Chodzenie boso, praca w ogrodzie, coś bardzo przyziemnego. Plus medytacja z wizualizacją czerwonego korzenia schodzącego w ziemię. Proste rzeczy, ale robiłem to regularnie przez kilka miesięcy.
Czytam ten wątek od początku i mam podobny problem co Lunarna. Moje pytanie jest takie, czy ktoś z was pracował z trzecim okiem przy krytyku wewnętrznym? Bo widziałam, że Cohen to wcześniej wspomniał, ale to zostało trochę pominięte.
@Nikita Sam nie łączyłem ajny z krytykiem bezpośrednio, ale kiedy pracowałem z tym ośrodkiem przy innych sprawach, zmieniło się coś w tym, jak interpretuję własne myśli. Mniej literalnie. Jakby patrzenie z pewnego dystansu stało się łatwiejsze. Może to właśnie o to chodzi?
@Lurisk Dokładnie to miałem na myśli. Ajna to nie tylko intuicja w sensie przeczucia, ale zdolność do obserwacji własnych procesów. Kiedy ta czakra jest aktywna, łatwiej zobaczyć głos krytyczny jako wzorzec, a nie jako prawdę. To zmienia sam stosunek do niego, zanim jeszcze zaczniesz go wyciszać.
@Cohen Ale jak się w praktyce pracuje z ajną w tym kontekście? Bo słyszałam różne rzeczy, wizualizacje, kryształy na trzecie oko, oddech. Czy masz jakieś podejście, które uważasz za sensowne, czy to znowu kwestia indywidualna?
@Nastie zanim Cohen odpowie, chcę dodać jedno. Przy pracy z ajną, szczególnie jeśli jest blokada, czasem pojawia się więcej, nie mniej. Więcej myśli, więcej głosów, więcej interpretacji. Lunarna, pytam wprost, czy jesteś teraz w miejscu, gdzie możesz unieść ewentualne zaostrzenie?
@Seid To dobre pytanie i trochę mnie zaskoczyło. Nie wiem szczerze. Wydaje mi się, że tak, ale ten głos pewnie by powiedział że nie. Jak mam to ocenić bez tego, żeby on mi to oceniał?
@Lunarna to co Lunarna napisała to jest naprawdę sedno całego problemu. Głos krytyczny podważa nawet zdolność do oceny własnego stanu. Wiciol, ty wcześniej mówiłeś o pracy przez ciało, czy masz poczucie, że ona omija ten paradoks? Bo ciało chyba nie kłamie w ten sam sposób.
@Pajeczyna To jest ciekawe ujęcie. Ciało rzeczywiście nie prowadzi narracji tak jak umysł. Jak robisz skręt tułowia i czujesz napięcie, to jest po prostu napięcie, krytyk nie ma tu za bardzo co komentować. Może dlatego praca somatyczna przy manipurze jest dla wielu łatwiejszym wejściem niż praca czysto mentalna.
Obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu i mam takie naiwne może pytanie. Czy wy rozróżniacie między wyciszeniem głosu a jego przemianą? Bo czytając wasze posty mam wrażenie, że część z was mówi o tym pierwszym, część o tym drugim, i że to może być jednak różne cele.
@Alamina To nie jest naiwne pytanie, to jest chyba jedno z ważniejszych w tym wątku. Bo jeśli chcesz wyciszyć, to pracujesz nad tłumieniem. Jeśli chcesz przemienić, to musisz najpierw zrozumieć co ten głos chroni. I to znowu wraca do tego co Cohen mówił o słuchaniu zamiast wyciszania.
@Alamina Rozróżnienie między wyciszeniem a przemianą wydaje mi się kluczowe i cieszę się, że to nazwałaś. Bo to zmienia całą strategię pracy. Wyciszenie to zarządzanie objawem, przemiana to praca z przyczyną. I mam wrażenie, że część technik czakrowych, które tu padły, robi to pierwsze, a nazywa drugim.
@Taurus A skąd wiesz, że to zawsze jest do odróżnienia w trakcie procesu? Pytam serio. Bo moje doświadczenie jest takie, że czasem nie wiadomo, co się robi, dopóki się nie zobaczy efektu po czasie. Przemiana może wyglądać jak wyciszenie na początku.
@Cohen To ważna uwaga. Ja bym dodała, że przemiana często zaczyna się właśnie od chwilowego wyciszenia, bo inaczej nie ma przestrzeni, żeby w ogóle zobaczyć co jest pod spodem. Więc może to nie jest albo-albo, tylko sekwencja?
@Pajeczyna Właśnie tego mi brakowało w tej dyskusji. Sekwencja, nie wybór. Ale to by znaczyło, że kiedy Lunarna pyta o wyciszenie krytyka, to może pyta o krok pierwszy, a nie o całość?
@Alamina słucham tego i myślę, że tak. Chyba chcę na razie żeby było ciszej, bo przy tym hałasie nie jestem w stanie nic innego zrobić. Czy to znaczy, że jestem na początku drogi i to jest okej?
@Lunarna pytanie czy to okej jest właśnie tym, co krytyk chciałby żebyś sobie zadawała. Ocenianie swojego etapu to też forma narracji krytycznej. Ale żeby wrócić do praktyki, mam pytanie do Wiciola. Mówiłeś o skrętach tułowia i manipurze. Czy masz na myśli regularną praktykę jogi, czy coś bardziej rytualnego?
@Seid U mnie to nie jest sztywno oddzielone. Robię poranną pracę z ciałem, która ma elementy jogi, ale intencja jest energetyczna. Nie mierzę czy to bardziej rytuał czy ćwiczenie. Ale pytasz pewnie dlatego, że to rozróżnienie ma znaczenie dla kogoś, kto zaczyna?
@Wiciol Mam podobne pytanie co Seid właściwie. Jestem osobą, która nie ma żadnej praktyki ruchowej i zastanawiam się, czy bez niej praca z manipurą ma sens. Czy można pracować z tą czakrą bez ciała, tylko przez np. wizualizację?
@Nikita Można, ale moim zdaniem jest mniej skuteczna przy krytyku wewnętrznym. Bo manipura to ośrodek woli i siły, a te rzeczy mają swój odpowiednik fizyczny. Możesz wizualizować żółte światło godzinami, ale jak twoje ciało jest stale skulone, to sygnał idzie w przeciwnym kierunku.
A co jeśli ciało jest skulone właśnie przez tego krytyka? Bo ja np. od lat mam nawyk garbiecia się i chowania się i nie wiem, co było pierwsze. Jak z tym pracować w takim razie, od strony fizycznej czy od strony ośrodka?
@Daneczka To co opisujesz to klasyczny przykład pętli somatyczno-energetycznej. Ciało utrwala stan, stan utrwala ciało. I dlatego właśnie wejście przez ruch może być pierwszym krokiem, nie dlatego, że jest ważniejszy, tylko dlatego, że jest dostępny. Możesz to zrobić teraz, bez żadnego przygotowania.
@Gituska Ale czy samo wyprostowanie postawy cokolwiek zmienia w czakrze, czy tylko daje chwilowe poczucie siły? Zastanawiam się nad tym mechanizmem. Bo jeśli zmiana jest tylko na poziomie ciała, to krytyk wróci jak tylko wrócisz do starego nawyku.
@Lurisk Dobre pytanie. Myślę, że zmiana postawy bez intencji to trening fizyczny. Zmiana postawy z intencją to już praca energetyczna. To samo działanie, inna warstwa. Ale żeby nie teoretyzować, Daneczka, czy próbowałaś kiedyś prostować się świadomie w momencie kiedy ten głos się pojawia?
@Cohen Nie, nigdy o tym nie pomyślałam. Zazwyczaj jak ten głos się pojawia to w ogóle nie myślę o ciele, skupiam się na myślach i próbuję je kontrować. Co pewnie jest złą strategią.
@Daneczka właśnie to mnie zastanawia w tej całej dyskusji. Większość z nas idzie w myśl, żeby myśl przepracować myślą. A słyszałam, że przy pracy z manipurą czasem stosuje się właśnie coś odwrotnego, jakiś rytuał oparty na działaniu, nie refleksji. Czy ktoś to próbował w kontekście krytyka?
@Nastie Ja próbowałam czegoś podobnego. Pisałam co mówi krytyk, a potem fizycznie paliłam kartkę. To jest rytuał działania, nie refleksji. I efekt był inny niż analiza, bardziej taki zamknięty. Ale to nie zadziałało na długo, bo nie pracowałam z przyczyną, tylko z formą.
@Pajeczyna I to znowu wraca do tego co Alamina postawiła. Czy to było wyciszenie czy przemiana? Spalenie kartki to gest symboliczny, ale symbol nie zmienia energetyki o ile nie ma za nim czegoś głębszego. Przynajmniej tak to widzę.
@Taurus Ale może dla kogoś symbol jest głęboki i dlatego działa? Nie każdy potrzebuje tych samych warstw. I wracając do Lunarnej, bo trochę znowu odpłynęliśmy, chciałam zapytać, czy próbowałaś kiedyś czegoś rytualistycznego przy tym głosie, czy jak dotąd głównie siedzisz z nim w głowie?
@Alamina Głównie siedzę z nim w głowie. Raz próbowałam pisać dziennik ale to skończyło się tym, że pisałam co mówi krytyk i sama sobie odpowiadałam, i po godzinie byłam bardziej wyczerpana niż przed. Może właśnie dlatego ta rozmowa o ciele i geście robi na mnie wrażenie.
@Lunarna to co Lunarna opisuje z dziennikiem to jeden z częstszych błędów przy pracy z tym typem głosu. Dajesz mu scenę i mikrofon, i myślisz, że go osłuchujesz. A on po prostu ćwiczy. Praca z ajną, o której mówił Cohen, może właśnie dlatego działać inaczej, bo zmienia perspektywę obserwatora, zamiast wchodzić w dialog. Nastie, pytałaś wcześniej o praktyczne podejście do ajny. Chcesz żebym rozwinął?
@Seid to co Seid opisuje z ajną i zmianą perspektywy to ważne, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówisz, że ajna zmienia punkt obserwacji, ale czy to nie wymaga wcześniejszego otwarcia niższych ośrodków? Bo jak manipura jest zablokowana, to obserwator z ajny patrzy na kogoś, kto i tak nie ma siły działać. I co wtedy?
@Wiciol Właśnie to miałem na myśli i cieszę się, że dopytałeś. Nie proponuję ajny zamiast manipury, tylko jako inne wejście do tej samej pracy. Jak krytyk blokuje dostęp do woli przez manipurę, to próba wejścia od siły jest walką na jego terenie. Ajna daje wyjście boczne. Ale tak, obie muszą być w pracy.
@Seid A jak poznać, że to jest właśnie ten moment, żeby przejść z manipury na ajnę? Bo to brzmi jak coś, co wymaga już dość dobrej orientacji w tym co się dzieje wewnętrznie. Lunarna mówiła, że jest przy tym hałasie i to jest jej punkt startowy. Czy ktoś na tym etapie w ogóle jest w stanie to rozróżnić?
@Lurisk właśnie chciałam o to zapytać. Słucham tej rozmowy o ajnie i manipurze i rozumiem to konceptualnie, ale kompletnie nie wiem, jak to sprawdzić na sobie. Czy jest jakiś sygnał, który mówi, z której strony zacząć?
@Lunarna może zamiast szukać sygnału od ośrodka, zapytaj co robi twoje ciało kiedy krytyk mówi. Czy zaciskasz szczęki, czy żołądek się ściska, czy coś w klatce piersiowej. To daje odpowiedź, które miejsce woła pierwsze. Nie trzeba wiedzieć teorii, wystarczy posłuchać.
@Gituska To brzmi prosto, ale ja np. w trakcie kiedy krytyk mówi, w ogóle nie czuję ciała. Jakbym była samą głową. Czy to coś mówi o moim stanie, czy po prostu jestem na to za mało uwrażliwiona?
@Daneczka To mówi bardzo dużo. Dysocjacja od ciała w momencie aktywacji krytyka to nie brak czucia, to mechanizm ochronny. Ciało wie, że to jest niebezpieczne i się odłącza. Pytanie czy próbowałaś kiedyś wracać do niego właśnie w tym momencie, choćby przez jeden oddech do brzucha?
@Cohen Nie próbowałam, bo nie wiedziałam, że to jest możliwe kiedy głos jest głośny. Myślałam, że trzeba najpierw go wyciszyć, a potem wrócić do ciała. Ale rozumiem, że mówisz odwrotnie.
@Daneczka właśnie to mnie zatrzymało. Cohen mówi żeby wracać do ciała kiedy krytyk jest głośny, a wcześniej Wiciol sugerował ruch jako wejście do manipury. To są dwa różne podejścia do tego samego momentu. Czy ktoś próbował obu i wie, które działa kiedy?
@Nastie Myślę, że to nie jest kwestia które działa, tylko które jest dostępne. Kiedy jestem w środku tego głosu, ruch jest dla mnie łatwiejszy niż oddech, bo oddech wymaga zatrzymania, a ja mam wtedy tendencję do dalszego nakręcania się. Ruch mnie przerywa. Ale słyszałam od innych, że u nich jest odwrotnie.
@Pajeczyna I to jest właśnie ten moment, w którym każda generalna zasada przestaje działać. Bo to co przerwie pętlę u Pajeczyny, może ją przykleić u Lunarnej. Skąd wiemy, że radzimy jej właściwe rzeczy, skoro nie znamy jej ciała i jej wzorca?
@Taurus Masz rację, ale co innego możemy robić na forum? Lunarna słyszy różne opcje i sama próbuje, coś do niej trafi. Chyba nie chodzi o to, żeby dać gotowy protokół, tylko żeby dać jej materiał do własnego badania, nie?
@Cohen właśnie tak to odbieram. Biorę stąd obrazy i próby, nie przepis. I już jedno zdanie Gituski o tym, że ciało woła pierwsze, zostało ze mną. Ale mam pytanie do Cohena, bo coś powiedział wcześniej o obserwatorze i ajnie. Jak się ćwiczy ten punkt obserwacji? Czy to medytacja, czy coś innego?
@Lunarna czyli paradoksalnie, jak Lunarna pyta jak wyciszyć krytyka, to dobra praca z czakrami może ją najpierw uczynić głośniejszym? Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. I jeśli tak, to czy ktoś powiedział jej o tym wcześniej w tej rozmowie?
@Lurisk to ważne pytanie Luriska i cieszę się, że je zadał. Szczerze, nikt mi tego wcześniej nie powiedział wprost. Gituska mówiła o tym, że ośrodek staje się bardziej widoczny, ale nie połączyłam tego z myślą, że krytyk może być głośniejszy zanim będzie ciszej. Teraz jak to czytam, to mam trochę mieszane uczucia. Czy to znaczy, że jak zaczynam pracę i jest gorzej, to mam to traktować jako dobry znak?
@Lunarna nie gorzej, tylko głośniej. To różnica. Gorzej sugerowałoby, że technika szkodzi. Głośniej oznacza, że zaczyna wychodzić to, co już było. Pytanie do Ciebie, Lunarna, jak długo już słyszysz ten głos? Bo to może zmieniać to, czego możesz się spodziewać.
Dla mnie to zaczyna się od bardzo prostego kroku, który brzmi banalnie, ale nie jest. Kiedy krytyk mówi, zamiast mówić "jestem do niczego", próbujesz zauważyć "jest w mojej głowie głos, który mówi że jestem do niczego". To zdanie z obserwatora. Ajna to nie mistyczne centrum, to po prostu ta zdolność do widzenia własnego procesu z boku. Można to ćwiczyć w każdej chwili, nie tylko w medytacji.
@Cohen Ale jak długo trwa zanim to wejdzie w nawyk? Bo próbowałam czegoś podobnego, chyba z jakiejś psychologicznej techniki, i przez pierwsze tygodnie to było kompletnie sztuczne. Jakbym czytała z kartki. Czy w pracy z ajną to też tak wygląda na początku?
@Nikita Tak i to jest dobry znak, nie zły. Sztuczność na początku to informacja, że twój nawykowy sposób bycia nie jest tym, co próbujesz robić. Gdyby było naturalne od razu, to byś już to robiła. Pytanie ile czasu minęło zanim porzuciłaś tę próbę?
@Seid Chyba z miesiąc. Ale porzuciłam, bo nie widziałam efektu. W sensie, głos był dalej tak samo głośny. Czy to znaczy, że robiłam coś nie tak, czy po prostu za krótko?
@Nikita Głos nie musi być cichszy żeby technika działała. To mylący miernik. Jak budujesz siłę obserwatora, możesz mieć przez jakiś czas wrażenie, że głos jest głośniejszy, bo zaczynasz go naprawdę słyszeć zamiast działać automatycznie pod jego dyktando. Efekt jest inny, nie taki, jakiego się spodziewałaś.
@Wiciol to co Wiciol mówi jest ważne i chcę to wzmocnić od strony somatycznej. Kiedy zaczynasz pracę z jakimkolwiek ośrodkiem, przez jakiś czas staje się on bardziej widoczny, nie mniej. Manipura, ajna, gardło, wszystko jedno. To jest moment, w którym dużo osób odpuszcza, bo myślą, że pogorszyły. A to jest wejście.
Ale jest tu pewna pułapka, którą widzę. Jak mówimy komuś na początku drogi, że może być gorzej i że to dobry znak, to jest to zdanie, które można użyć do uzasadnienia każdego pogorszenia. Skąd wiadomo, że głośniejszy krytyk po tygodniu pracy to efekt praktyki, a nie po prostu zły tydzień?
@Lurisk Dobra uwaga. Jeden marker, który zwykle jest czytelny, to jakość samego głosu. Czy jest tak samo automatyczny jak wcześniej, czy zaczyna się pojawiać jako coś, co słyszysz z pewnym dystansem, choćby minimalnym. Głośny głos usłyszany jako głos to nie to samo co głośny głos, który jest tobą. To drugie jest pogorszeniem, to pierwsze jest pracą.
@Seid A jak to sprawdzić, czy ten dystans jest, jeśli się jest w środku tego głosu? Bo jak jestem w środku, to mi się wydaje, że jestem tym głosem i nie ma żadnego dystansu. Czy on jest i ja go nie widzę, czy naprawdę go nie ma?
@Nikita To jest właśnie pytanie, które zadajesz teraz, kiedy jesteś poza tym głosem, i jesteś w stanie je sformułować. Jak byłaś w środku i byłaś tym głosem całkowicie, to nie zadałabyś tego pytania. Fakt, że pytasz, mówi że coś już jest.
@Gituska zatrzymałam się na tym co Gituska napisała i próbuję to odnieść do siebie. Ale mam wątpliwość, czy pytanie zadane po fakcie to naprawdę ten dystans, o którym mówi Seid. Może to tylko chłodna analiza po wszystkim, a nie obserwator w czasie rzeczywistym?
@Daneczka To rozróżnienie, które robisz, jest naprawdę istotne. Retrospekcja i obserwacja w czasie rzeczywistym to dwie różne zdolności. Tylko że jedna często poprzedza drugą. Zanim zbudujesz obserwatora na żywo, budujesz go po fakcie. Nie mam pewności, że można to przeskoczyć.
@Taurus zgadzam się z Taurusem i dodam, że obserwator po fakcie to też nie jest nic małego. Przy pracy z jakimkolwiek ośrodkiem, retrospekcja jest materiałem. Lunarna, jak wracasz do momentów kiedy krytyk mówił, widzisz jakiś wzorzec? Kiedy, gdzie, o czym?
@Pajeczyna próbowałam o tym myśleć zanim napisałam ten temat. Krytyk najgłośniej mówi kiedy coś robię dla siebie, nie dla innych. Kiedy decyduję się na coś, co jest tylko moje. Jakby wiedział, że właśnie wtedy mam mniejszą obronę. Nie wiem, co to mówi o czakrach.
@Lunarna to co opisujesz, Lunarna, to bardzo konkretny ślad. Krytyk aktywny przy działaniach dla siebie, to klasyczna blokada manipury. To ośrodek, który odpowiada za prawo do bycia sobą, do chcenia, do działania z własnej woli. Jeśli on jest ściśnięty, to każde twoje własne pragnienie wyzwala strażnika.
@Wiciol Ale wcześniej mówiło się też o ajnie w kontekście obserwatora. Czy to znaczy, że u Lunarnej obydwa ośrodki są zaangażowane, czy najpierw pracuje się z manipurą i to odblokuje resztę?
@Lunarna jeden krok na dziś, Lunarna: zrób coś małego, jedną rzecz w ciągu dnia, tylko dla siebie, i jak krytyk zacznie mówić, nie negocjuj z nim. Nie wyciszaj, nie tłumacz mu. Tylko zostań w tej decyzji ciałem, dosłownie fizycznie. Stopy na podłodze, decyzja zostaje. To nie jest teoria. To jest manipura w działaniu.
Tu nie ma kolejności obowiązkowej, ale jest logika. Jak nie ma podstawy w manipurze, to obserwator z ajny zawisa w powietrzu. Możesz obserwować krytyka, ale jeśli nie wierzysz w swoje prawo do bycia, to obserwacja nic nie zmieni, bo i tak mu przyznasz rację. Fundament przed dachówką.
@Cohen To zdanie o fundamencie i dachówce jest dla mnie bardzo czytelne. Ale chcę zapytać, czy budowanie manipury kiedy krytyk jest mocny, nie jest jak próba kopania pod własnym ciężarem? Skąd wziąć siłę do pracy z fundamentem, jeśli to właśnie tam jest problem?
@Alamina to jest jedno z lepszych pytań w tej rozmowie. I odpowiedź jest taka, że zaczynasz nie od manipury jako całości, tylko od jednej małej decyzji dla siebie dziennie, której nie cofasz. Nie musisz uleczyć ośrodka. Musisz go użyć, choćby przez chwilę. Małe prawdziwe działanie dla siebie buduje go od środka.
Słucham tego i myślę, że wracamy do pytania Lunarnej z początku wątku, tylko z innej strony. Ona pytała jak wyciszyć krytyka, a cała rozmowa prowadzi do tego, że odpowiedź nie leży w wyciszeniu. Czy ktoś może powiedzieć wprost, co to znaczy dla kogoś kto jest na początku i szuka praktycznego kroku?
