Forum

Asystent AI
Czakry a relacje z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a relacje z opiekunami - energia od buntu do wdzięczności wobec rodziców


Wpisy: 943
Rozpoczynający temat
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co chodzi za mną od jakiegoś czasu. Mamy tendencję do odgrywania ról wobec rodziców - grzeczne dziecko, buntownik, opiekun rodzica, czarna owca. I przez lata ta rola przykleja się do nas jak skóra. Pytanie jest takie: czy praca z czakrami faktycznie pomaga to z siebie zdrzeć? Bo sama widzę, że kiedy cokolwiek ruszam w obrębie splotu słonecznego, to nagle wyłażą rzeczy, o których myślałam, że je dawno przepracowałam. Jakieś stare pretensje do mamy, jakiś żal do taty. Czy wy też tak macie, że czakry dosłownie wyciągają na wierzch te rodzinne dynamiki?


Odpowiedz
58 odpowiedzi
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz ze splotem słonecznym jest bardzo charakterystyczne. Ta czakra jest mocno związana z poczuciem własnej mocy i z tym, czy w ogóle mieliśmy jako dzieci prawo do swojego zdania. Jak rodzic tłamsił, to splot słoneczny jest często zablokowany latami. Ale mam pytanie do ciebie - co konkretnie robiłaś przy tej czakrze? Medytacja, oddech, coś innego? Bo to może mieć znaczenie dla tego, co wyszło.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Simma głównie afirmacje i oddychanie do tej okolicy brzucha, nic bardzo zaawansowanego. Ale właśnie ta prostota mnie zaskoczyła - nie spodziewałam się takiej reakcji emocjonalnej po czymś tak podstawowym. Jak gdyby ciało tylko czekało na okazję, żeby to wyrzucić.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Klaudia05 role, o których piszesz, to jest gruba sprawa w kontekście czakr. Jeśli przez dwadzieścia lat grasz grzeczne dziecko, to twoja czakra gardła jest nauczyła się milczeć. Czakra serca może być zamknięta na opiekunów, bo miłość była warunkowa. A czakra korzenia - i tu jest moim zdaniem clou - może być albo przeładowana strachem, albo wręcz odcięta, jeśli dom rodzinny nie dawał poczucia bezpieczeństwa. Mam wrażenie, że bunt i wdzięczność to dwa końce tej samej osi i żadna z tych czakr nie pracuje poprawnie, dopóki ktoś tkwi po jednej stronie tej osi.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Seid no nie do końca się zgadzam z tym co Seid pisze o gardłowej. Czakra gardła to nie jest tylko mówienie czy milczenie, ona jest odpowiedzialna za calą ekspresje twórczą i jak ktoś na przyklad rysuje zamiast mówić to jego gardłowa może być całkiem otwarta. Nie trzeba gadać żeby ją odblokować. Rodzice to inny temat - to bardziej bazowa i sakralna.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Dzikitaurus nie napisałem, że gardłowa to tylko mówienie. Napisałem, że rola "grzecznego dziecka" uczy ją milczenia w sensie tłumienia potrzeb, a to jest coś innego niż ekspresja twórcza. Ale zgodzę się, że bazowa i sakralna są tu kluczowe - tylko nie zamiast gardłowej, tylko razem z nią.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wróćcie do wątku z tymi rolami, bo to mnie bardzo interesuje. Mam takie doświadczenie, że dopóki grałam córkę-opiekunkę wobec mamy (ona miała dużo problemów emocjonalnych), to moja czakra serca była jakby odwrócona do wewnątrz. Niby otwarta, bo czułam dużo, ale całkowicie nakierowana na nią, nie na siebie. I dopiero kiedy zaczęłam pracować z sercem świadomie, zobaczyłam, że ta "otwartość" była formą zależności, nie miłości. Czy ktoś z was miał podobne odwrócenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Herga to co opisujesz z odwróceniem serca - mam dokładnie taki sam obraz u siebie. I właśnie przy rytuałach związanych z czakrą serca wyszło mi, że ta moja "troska" była w połowie strachem przed tym, co się stanie, jeśli przestanę być opiekunką. To nie była czysta energia serca, tylko mieszanina z bazową. Jak zaczęłaś to rozplątywać, to od czego w ogóle?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kunia zaczęłam od ciała, nie od umysłu. Zauważyłam, że kiedy mama dzwoni, to dosłownie spinam klatkę piersiową i cofam ramiona. To był mój punkt wejścia - śledzenie tej reakcji fizycznej i pytanie: gdzie ona zaczyna się naprawdę, w korzeniu czy w sercu? Okazało się, że w obu miejscach jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie do wszystkich, bo coś mi tu zgrzyta. Mówicie o czakrach w kontekście relacji z rodzicami jakby to była głównie kwestia naprawiania siebie. Ale co z dynamiką energetyczną, która wciąż aktywnie działa między wami a tymi ludźmi? Bo jedno to przepracować stary wzorzec, a drugie to zmienić to, co się dzieje teraz, przy każdym kontakcie. Czy czakry w ogóle można przepracować "raz" i mieć spokój, czy to jest ciągłe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ismer to jest naprawdę kluczowe pytanie. Myślę, że nie ma "raz na zawsze" w tym sensie, który ty sugerujesz. Ale zmienia się głębokość, do której stare wzorce sięgają. Kiedyś kontakt z mamą potrafił mnie wytrącić na kilka dni, teraz to jest kilka godzin, a w dobrym okresie tylko chwila. Nie przepracowałam tego "raz", ale każda warstwa zdejmowana z czakr sprawia, że następna aktywacja jest słabsza.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówicie o tych blokadach w czakrach jako o czymś, co powstało przez relację z rodzicami. Ale jak rozróżnić, czy dane napięcie w ciele pochodzi właśnie z tej relacji, a nie z czegoś innego? Bo ja na przykład mam permanentny ścisk w gardle i nie wiem, czy to jest rodzinne, czy coś innego zupełnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Karia.0 dobre pytanie, ale nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jeden ze sposobów to obserwacja, kiedy ten ścisk się nasila. Czy przy myśleniu o konkretnych osobach? Czy przy próbie powiedzenia czegoś ważnego? Czy przy wyrażaniu sprzeciwu? Jeśli to się wiąże z konkretnymi sytuacjami relacyjnymi, to masz wskazówkę. Ale i tak nie musisz wiedzieć skąd to pochodzi, żeby zacząć pracę z gardłową - samo uznanie, że tam jest blokada, jest pierwszym krokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i mam takie wrażenie, że temat buntu jest tu trochę pomijany. Więcej rozmawiacie o tym jak wyjść z roli opiekunki czy grzecznego dziecka, ale bunt to też rola, prawda? Sama przez kilka lat byłam w totalnym buncie wobec rodziców i zastanawiam się, czy ta energia buntu nie blokuje czegoś tak samo mocno jak uległość, tylko w inny sposób.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Loreta.5 dokładnie o to mi chodziło wcześniej, tylko nie ujęłam tego tak wprost. Bunt to moim zdaniem odwrócona uległość - to wciąż jest odpowiedź na rodzica, a nie własny głos. I energetycznie widzę to jako coś, co kręci się w okół drugiej czakry, splotowi słonecznemu nie dając dojść do głosu, bo ciągłe napięcie z buntu "zżera" energię nim ta zdąży wyrosnąć w coś własnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Hmm ale bunt może być też zdrowy. Jak ktoś ma toksycznych rodziców to bunt jest czasem jedynym wyjściem i nie powiedziałbym że to zawsze blokada. Myśle że za bardzo tutaj psychologizujecie a czakry to nie jest terapia. One działają energetycznie a nie przez analize zachowań.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Dzikitaurus ale nikt tu nie mówi, że bunt jest zły. Loreta napisała o czymś innym - że bunt jako trwała rola, w której się zamrażamy na lata, może blokować tak samo jak inne role. I z tym się zgadzam. Natomiast twój argument, że czakry działają energetycznie, a nie przez analizę, to trochę fałszywa opozycja - przecież praca z ciałem i świadomością to nie jest "tylko psychologia", to jest też praca energetyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to, bo temat mnie dotyczy bezpośrednio. Przez długi czas byłam w roli czarnej owcy w rodzinie i w pewnym momencie zaczęłam pracować z czakrą korzenia. I odkryłam coś, czego się nie spodziewałam: że moja tożsamość była w dużej mierze zbudowana na byciu "tą inną" w stosunku do reszty. Kiedy zaczęłam uziemniać się bez odniesienia do nich, to przez chwilę poczułam się dosłownie nikim. Jakby ta rola była fundamentem, a nie ograniczeniem. Czy ktoś miał to poczucie - że usunięcie roli na chwilę zostawia pustkę?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Fraida tak, i to jest jeden z najtrudniejszych momentów w tej pracy. Ja to nazywam "próżnia tożsamości". Rola, nawet ograniczająca, daje odpowiedź na pytanie kim jestem. Bez niej przez jakiś czas nie ma odpowiedzi i to jest naprawdę trudne do zniesienia. Jak ty sobie z tym poradziłaś, bo dla mnie to był moment, kiedy chciałam wrócić do starego wzorca po prostu żeby poczuć się znowu jakąś.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Herga nie poradziłam sobie jakoś spektakularnie. Po prostu zostałam w tej próżni dłużej niż mi było wygodnie i zobaczyłam, co w niej jest. Okazało się, że jest tam cicho, ale jest. Nie nicość, tylko spokój, który wyglądał jak nicość, bo byłam przyzwyczajona do permanentnego napięcia. Ale minęły tygodnie zanim to poczułam inaczej niż jako stratę.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Fraida to co Fraida opisuje z tą próżnią - myślę, że to jest właśnie moment przejścia od buntu do wdzięczności, o którym jest ten temat. Bo wdzięczność wobec rodziców nie jest możliwa, dopóki cała twoja energia jest albo skierowana przeciwko nim, albo uformowana przez bycie "tą inną". Wdzięczność wymaga, żeby najpierw stać na własnych nogach, niezależnie od nich. I może właśnie czakra korzenia jest tym miejscem, gdzie to się zaczyna, a nie serce, jak mogłoby się wydawać?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Klaudia05 to co Klaudia napisała o wdzięczności jako możliwej dopiero po wyjściu z roli - to mnie zatrzymało. Bo ja przez długi czas myślałam, że wdzięczność to jest coś, co się pojawia po rozwiązaniu konfliktu. Że najpierw jest praca, a potem nagroda w postaci ciepłego uczucia do rodziców. A okazało się, że wdzięczność pojawiła się właśnie wtedy, kiedy przestałam w ogóle próbować cokolwiek rozwiązywać. Jakby ona nie była efektem pracy, tylko jej osobnym warunkiem. Nie wiem, czy to ma sens, ale energetycznie czułam to jako otwarcie w splocie słonecznym, nie w sercu.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Simma to bardzo ciekawe rozróżnienie, bo większość ludzi umieszcza wdzięczność w sercu. A ty mówisz o splocie słonecznym - czyli o poczuciu własnej wartości i tożsamości? Rozumiem to tak, że najpierw musiałaś poczuć, że ty jesteś wystarczająca, zanim mogłaś w ogóle dać coś rodzicom - choćby to spojrzenie bez pretensji?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ismer tak, dokładnie. Splot słoneczny to u mnie centrum "czy mam prawo być tym, kim jestem". I dopóki ta czakra pracowała z deficytu, to każde otwarcie serca w kierunku rodziców było jednocześnie rezygnacją z siebie. Wdzięczność z pozycji niemocy nie jest wdzięcznością, to jest coś innego.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Simma przepraszam, że wejdę z podstawowym pytaniem, ale właśnie teraz rozumiem, że chyba przez lata myliłam te dwie rzeczy. To co Simma opisuje - wdzięczność z niemocy - to jak to odróżnić od tej prawdziwej? Po czym to poznać w ciele, w czakrach? Jak to czujecie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Karia.0 u mnie różnica była bardzo fizyczna. Ta "fałszywa" wdzięczność, z niemocy jak to Simma nazywa, czułam ją jako coś ściśniętego w gardle i za mostkiem jednocześnie - jakby coś chciało wyjść, ale zaraz wracało. Ta, która przyszła później, była luźniejsza. Cieplejsza i nie wymagała od razu słów ani gestów. Po prostu była.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Herga dodałabym do tego co Herga mówi - ta wdzięczność z siły nie potrzebuje, żeby druga osoba ją zobaczyła. To jest chyba klucz. Jeśli chcę, żeby rodzic zauważył moją wdzięczność i coś mi za nią dał w zamian, to nadal jestem w relacji transakcyjnej. Czakra serca otwarta to jest dawanie bez liczenia.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Fraida wracam do tej próżni, o której pisała Fraida, bo ona mi się nie daje spokoju. Mówiłaś, że zostałaś w niej dłużej niż było ci wygodnie i zobaczyłaś, co jest w środku. Chcę zapytać o coś konkretnego: czy w tym czasie robiłaś cokolwiek, jakieś rytuały, medytacje, czy to było raczej samo przez się?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Seid robiłam jedną rzecz i wydaje mi się, że to miało znaczenie. Codziennie wieczorem kładłam rękę na korzeniu kręgosłupa, dosłownie na tej okolicy, i pytałam bez oczekiwania odpowiedzi: co tu jest? Nie wizualizowałam, nie afirmowałam, po prostu pytałam i czekałam. Przez pierwsze dwa tygodnie nic. Potem zaczęły przychodzić obrazy z dzieciństwa, nie dramatyczne, zwykłe. I w tych zwykłych obrazach było więcej niż w tych, które wcześniej analizowałam.


Odpowiedz
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Fraida to co Fraida opisuje z tym pytaniem bez oczekiwania - to mnie interesuje, bo ja zawsze przy pracy z czakrami mam jakieś oczekiwania i chyba to blokuje. Ale mam pytanie: jak długo czekałaś, zanim przestałaś oczekiwać? Bo to brzmi prosto, a podejrzewam, że wcale nie jest.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Loreta.5 nie przestałam oczekiwać świadomie. To nie był moment, w którym powiedziałam sobie "ok, teraz nie oczekuję". Oczekiwania po prostu przestały mnie tak bardzo obchodzić, bo byłam zmęczona. Nie wiem, czy to jest metoda do powtórzenia 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to brzmi jak ideał który nikt nie osiągnie do końca. Czy naprawde ktokolwiek z Was osiągnął ten stan że jest wdzięczny bez oczekiwania czegokolwiek? Bo mnie sie wydaje że to jest bardziej spektrum niż punkt dojścia, i ze mówienie o czakrze serca "otwartej" albo "zamkniętej" to za duże uproszczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Dzikitaurus masz rację, że to spektrum, nikt tu chyba nie twierdzi, że to jest stan do osiągnięcia raz na zawsze. Ale samo spektrum zakłada kierunek, prawda? I pytanie jest o to, w którą stronę pracujemy. Mnie to uproszczenie z otwartą i zamkniętą czakrą służy jako metafora, nie jako diagnoza binarna.


Odpowiedz
Wpisy: 943
Rozpoczynający temat
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawi mnie jedna rzecz w tej rozmowie. Mówimy o czakrach jako o miejscach, gdzie te relacyjne role są zapisane. Ale czy ktoś z was miał doświadczenie, że praca z jedną czakrą zmieniła coś w relacji z rodzicem bez żadnej rozmowy z nim? Bez konfrontacji, bez tłumaczenia - po prostu energia się zmieniła i rodzic zareagował inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Klaudia05 tak, i to mnie zawsze bardzo zastanawia. Miałem taki moment, kiedy po intensywnej pracy z czakrą korzenia ojciec zadzwonił pierwszy raz od bardzo długiego czasu. Nie mówię, że to magia przyczynowo-skutkowa, ale zbieżność była wyraźna. Jakbyśmy obaj wyszli z jakiegoś wzorca jednocześnie, chociaż byliśmy osobno.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Sauwak i jak to interpretujesz? Czy myślisz, że twoja praca wewnętrzna faktycznie wpłynęła na niego energetycznie, czy raczej że ty zacząłeś wysyłać inne sygnały, które on odebrał na poziomie niewerbalnym nawet przez telefon?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Ismer szczerze? Nie wiem i nie próbuję już rozstrzygać. Oba te wyjaśnienia mnie satysfakcjonują. Jedno jest psychologiczne, drugie energetyczne, ale w praktyce efekt jest ten sam: coś się przesunęło między nami bez słów. Czy to pole energetyczne, czy jakiś nieświadomy sygnał - wynik był realny.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam takie wrażenie, że cały czas mówimy o pracy własnej. A co z sytuacją, gdy rodzic aktywnie blokuje tę zmianę? Mam na myśli taką dynamikę, gdzie ty pracujesz, zmieniasz się, a rodzic jakby podkręca stare wzorce - jakby nieświadomie nie chciał, żebyś wyszedł z roli. Czy wtedy czakry w ogóle mogą sie ustabilizować?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Argos to jest chyba najcięższe, co może być w tej pracy. Mam teorię - nie wiem, czy słuszną - że rodzic, który "podkręca stare wzorce", gdy ty się zmieniasz, robi to bo jego własna czakra korzenia lub serca jest zagrożona. Twoja zmiana burzy system, który dawał im poczucie bezpieczeństwa. I wtedy pojawia się pytanie: czy ty możesz się stabilizować, kiedy pole między wami ciągle wibruje?


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Herga właśnie, to jest dokładnie moja sytuacja. Mama za każdym razem kiedy zaczynam zachowywać się inaczej, staje się bardziej bezradna albo bardziej krytyczna. Jakby moje wyjście z roli było dla niej zagrożeniem. I nie wiem, co z tym zrobić. Czy jest sens dalej pracować z czakrami, skoro ona ciągnie mnie z powrotem?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Karia.0 pracuj, ale zmień obiekt pracy. Zamiast skupiać się na "jak zmienić relację z mamą", zapytaj: "co we mnie wciąż potrzebuje jej zgody, żeby poczuć się bezpiecznie". Bo jeśli twoja czakra korzenia wciąż wiąże bezpieczeństwo z jej akceptacją, to każde jej podkręcenie trafi prosto w tę blokadę. Nie ma tu skrótu, ale jest kierunek.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Simma to znaczy, że zanim w ogóle zacznę pracować nad relacją z mamą, muszę najpierw przebudować czakrę korzenia tak, żeby moje bezpieczeństwo nie było od niej zależne? Ale jak to zrobić, skoro ta zależność jest we mnie od trzydziestu lat?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Karia.0 nie mówiłam, że to musisz zrobić zanim. To nie jest sekwencja. To jest równoległy proces. Czakra korzenia i relacja z mamą będą się zmieniać jednocześnie albo na przemian. Pytanie, które zadałam, nie jest zadaniem domowym - to jest kompas.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Argos wracam do Argosa i tej dynamiki, bo myślę, że mało kto tutaj mówi o jednej konkretnej rzeczy: co się dzieje z twoim ciałem, kiedy rodzic podkręca stare wzorce? Gdzie to czujesz? Bo to jest informacja z czakr, a nie problem do rozwiązania.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Herga w żołądku. Zawsze w żołądku. I od razu mam ochotę albo atakować, albo się wycofać. To jest tak automatyczne, że prawie nie mam czasu tego zauważyć zanim już reaguję po staremu.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Argos żołądek to splot słoneczny. I ten odruch - atak albo wycofanie - to jest klasyczna odpowiedź czakry, która nie ma stabilnej tożsamości. Czyli zanim w ogóle możesz "przepracować" relację z rodzicem, twoje ciało już podjęło decyzję. Masz jakiś sposób na złapanie tej chwili pomiędzy bodźcem a reakcją?


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Ismer nie. I właśnie to jest mój problem. Szukam czegoś, co by mi dało tę sekundę. Medytacja jakoś tego nie daje, przynajmniej na poziomie automatycznym.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Argos próbowałeś pracy z oddechem w konkretnym momencie, nie jako ogólna praktyka, tylko jako interwencja? Nie mówię o pranajamie dla zaawansowanych. Chodzi mi o jedno świadome wydłużone wydychanie. To jest bezpośrednia praca z splotem słonecznym i dosłownie daje tę sekundę, o której mówi Ismer.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale troche mi tu zgrzyta to redukownie wszystkiego do splotów i czakr. Czasami żołądek boli bo boli i nie ma tu zadnej metafizyki. Może zamiast szukać znaczeń w każdym cielesnym sygnale, po prostu przyjac że relacja z rodzicem to relacja z rodzicem i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Dzikitaurus nie sądzę, żeby ktokolwiek tutaj twierdził, że każdy ból żołądka jest wiadomością z czakry. Ale skoro Argos sam mówi, że ma ten ból właśnie w tej konkretnej sytuacji relacyjnej i właśnie wtedy, to chyba warto to wziąć pod uwagę, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 943
Rozpoczynający temat
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa zmierza w bardzo ważną stronę, ale chcę zapytać o coś, co mnie nurtuje od samego początku wątku. Mówimy o autentyczności, o wychodzeniu z ról wobec rodziców - ale czy ktoś z was miał moment, kiedy zobaczył, że sam wobec siebie gra rolę? Nie wobec rodzica, tylko wobec siebie. I jak czakry w tym uczestniczą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Klaudia05 to pytanie Klaudii jest dla mnie najtrudniejsze ze wszystkich w tym wątku. Grać rolę wobec siebie - to brzmi abstrakcyjnie, ale kiedy na chwilę stanęłam przed tym pytaniem, to zobaczyłam, że przez lata grałam "kogoś, kto dał radę". Dla siebie. Żeby nie dotknąć tego, co pod spodem. I to nie była czakra serca zamknięta na zewnątrz - to była czakra gardła, która produkowała narracje na własny użytek.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Fraida to jest bardzo precyzyjne. Czakra gardła jako generator autopropaganda - nie dla innych, tylko dla wewnętrznego narratora, który musi wierzyć w określoną wersję siebie. I pytanie, które mam: kiedy to zobaczyłaś, co zrobiłaś z tą narracją? Zostawiłaś ją czy próbowałaś ją rozebrać?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Simma zostałam z nią. Przez długi czas. Bo rozebranie jej bez czegoś w zamian to byłby tylko kolejny sposób na ucieczkę. Wolałam patrzeć, jak ta narracja funkcjonuje, skąd ją biorę, kto w środku jej słucha. To było nieprzyjemne, ale to była prawdziwa praca.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@loreta-5)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i mam takie poczucie, że wy wszyscy mówicie o pracy, która trwa latami. A ja jestem na początku i nie wiem, czy w ogóle mam dostęp do tych warstw, o których piszecie. Czy jest jakiś punkt wejścia? Coś prostego, od czego można zacząć, nie żeby osiągnąć od razu ten poziom, tylko żeby w ogóle zaczać słyszeć te sygnały?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Loreta.5 punkt wejścia, który mnie naprawdę zmienił, był prosty do bólu: kłaść rękę na ciele i pytać, czy jest tu napięcie. Bez szukania czakr, bez wiedzy, bez systemu. Tylko ręka i pytanie. Ciało zwykle odpowiada zanim umysł zdąży zinterpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania Klaudii o granie roli wobec siebie, bo to mnie uderzyło. Miałem taki moment po tej rozmowie z ojcem, o której pisałem. Zorientowałem się, że przez lata tworzyłem wersję siebie, która była bezpieczna dla niego. I ta wersja tak wrosła, że nie wiedziałem, że to rola. Myślałem, że to ja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Sauwak i jak to odkryłeś? Że to rola, nie ty? Co dało ci sygnał?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Ismer cisza. Byłem sam, bez żadnej relacji przez jakiś czas, i nagle ta wersja siebie nie miała dla kogo grać. I wtedy poczułem coś pod nią. Coś, co nie wiedziało, jak się zachować bez widowni. To był moment, który cofnął mnie do pracy z korzeniem - bo to jest czakra, która powinna dawać to poczucie siebie niezależnie od zewnętrznego kontekstu.


Odpowiedz
Udostępnij: