hmm, zastanawiam się czy ktoś z was próbował kiedyś oczyszczać swoją aurę... czy w ogóle ma to sens i czy nie działa jakoś szkodliwie na osobę której to robimy?
Słuchajcie, naprawdę warto na to uważać. Nie każdy kto się tym zajmuje powinien za to w ogóle się zabierać... takie oczyszczanie aury to nie jest zabawa i jak trafi się na nieodpowiednią osobę, to można wyjsc z tego z wieksza biedą niż sie weszło. A nawet zdrowotnie mogą się pojawić problemy, i to poważne. Taka praca wymaga naprawde wyjątkowego człowieka, kogoś z prawdziwym darem i doświadczeniem, a nie byle kogo kto sobie postanowił że bedzie oczyszczał aury bo mu sie tak spodobało.
no dobra, to znaczy że faktycznie takie oferty istnieją i ktoś za to płaci 🙂 technicznie rzecz biorąc można oczyszczać aurę na odległość, robią to podobno osoby zajmujące się uzdrawianiem pranicznym, harmonizują aurę i czakry. Tu podobno ważne jest doświadczenie takiej osoby.
Można też to robić samemu, ale trzeba wczytać sie w skrypty Choa Kok Sui. Lepiej jednak zrobić najpierw jakiś kurs podstawowy z uzdrawiania pranicznego, szczególnie jak ktoś nigdy nie miał do czynienia z żadnymi alternatywnymi metodami pracy z energią. Osoby które już coś robią, np. Reiki, mogą po prostu przeczytać te skrypty i tyle.
Są też sposoby domowe na oczyszczanie aury, np. kąpiel w soli kamiennej albo morskiej (bez jodu, fluoru i barwników) - ze dwa kilogramy soli na wodę w temperaturze ok. 35-40 stopni, kąpać sie jakies 15-20 minut. Podobno warto przy tym robić oddychanie praniczne i po wszystkim bardzo dokladnie spłukać ciało.
A żeby powiększyć aurę to podobno pomaga herbata z czerwonego żeńszenia. Nie wiem czy to działa ale takie są te informacje
Napisałam to na podstawie własnych doświadczeń z pomagania innym, więc mam nadzieję że choć trochę rozjaśni co tak naprawdę jest Ci potrzebne 🙂
Oczyszczanie aury
Hm, to jest naprawdę trudny temat i myślę, że warto go potraktować poważnie, bo wiele osób podchodzi do oczyszczania aury bez odpowiedniej wiedzy.
Takie rzeczy zawsze człowieka zastanawiają...
