coś muszę tu opisać, bo to naprawdę niesamowita sprawa i szkoda byłoby to zatrzymać dla siebie...
Chorowałem na raka przez trzy lata. lekarze mówili wprost - góra rok życia, choroba postępowała szybko. Byłem już pogodzona z tym co ma przyjść, jakoś wewnętrznie się zamknąłem na jakiekolwiek nadzieje. Ale koleżanka usłyszała o pewnym człowieku który podobno pomagał ludziom w bardzo ciężkich przypadkach i właściwie to ona mnie tam zawiozła, bo sam bym pewnie nie pojechała. Nie byłem nastawiona pozytywnie, nie wierzyłem w to wszystko.
Odwiedziłem tego pana 8 razy łącznie. Po ostatniej wizycie kazał mi zrobić badania kontrolne i... rak po prostu zniknął. Nie wiem jak to inaczej opisać, wyniki mówiły same za siebie.
Kim jest ten człowiek? Nie napiszę - i tak ktoś od razu stwierdzi że to reklama czy coś w tym stylu. Ale chciałem żeby to wybrzmiało: tak, jest cała masa naciągaczy i oszustów w tej „branży”, to fakt. ale gdzieś pośród nich są też ludzie z prawdziwym darem, zdolni do rzeczy których medycyna nie potrafi wyjaśnic. Sama byłem sceptyczna... teraz już nie jestem 🙂
no właśnie... Chrystus przecież nie zszedł z krzyża kiedy mu to proponowali, wytrzymał do samego końca.
i teraz mam takie pytanie, bo sama nie wiem co o tym myśleć... jeśli to uzdrowienie naprawdę pochodzi od Boga to wszystko jest dobrze i w porzadku. ale co jeśli jednak nie pochodzi? co jeśli to nie jest prawdziwe? zastanów się nad tym, bo to chyba ważna sprawa
Oj, i tu mała poprawka do tego co pisałam wyżej... powinno być oczywiście że wróżbitek NIE NIENAWIDZĘ, nie tak jak napisałam przez przypadek. po prostu literówka, przepraszam za zamieszanie 🙂
Wiesz, mogłaś przecież napisać po prostu, że kogoś kochasz, szanujesz, lubisz albo akceptujesz. Zamiast tego wybrałaś formę „nie nienawidzę”, i to o wiele mówi. Jakby te słowa nie przechodziły przez gardło w prostszej, cieplejszej wersji... zastanawiające, prawda?
Mam poczucie, że nie pojawiłaś się tu bez powodu i nie bardzo wierzę, żeby chodziło ci o szczerą rozmowę. Wchodzisz tu jakbyś chciała nas zbawić, nawrócić, uświadomić, ale jednocześnie udajesz kogoś innego niż jesteś. A to, przepraszam, czuć. Bardzo silnie czuć fałsz w tych słowach. Może szukasz tu czegoś dla siebie... albo jest w tobie coś, co po prostu pcha ku takim sporom, wyzwala złość, frustrację, potrzebę dominowania. Zastanów się sama, co tak naprawdę przyciągnęło cię na to forum.
Jeśli chcesz pisać, dyskutować, uświadamiać, proszę bardzo, nikt tu nikomu nie zabrania. Ale bądź uczciwa w tym co piszesz. Popatrz na prostą różnicę: „nie uważam żebyś była złodziejką„ a „uważam, że jesteś uczciwa”, to nie to samo, choc wydaje się podobne. Czujesz tę różnicę?
No oczywiście, nie życzę ani Tobie ani nikomu takiego doswiadczenia, żadnego opętania czy dręczenia... i naprawdę się cieszę, że nie spotkało Cię coś takiego.
Muszę przyznać, że ta historia jest naprawdę niezwykła i rozumiem, że nie chcesz podawać nazwiska żeby nie wyglądało to jak reklama. Ale właśnie dlatego błagam, żebyś napisała tu w wątku kto to jest. To nie będzie żadna reklama, to po prostu życie i zdrowie ludzkie.
Wiem, że w tej branży roi się od oszustów i trzeba przesiewać przez naprawdę gęste sito... ale jeśli ktoś naprawdę potrafi pomóc w tak poważnej chorobie, to milczenie o nim byłoby czymś niedobrym. Opisz to tutaj, może daj jakiś ślad, chocby w ogólnych słowach skąd go znalazłaś, z jakiego rejonu, cokolwiek. Ludzie w podobnej sytuacji desperacji potrzebują takich informacji
Chciałabym się dowiedzieć kim jest ten Pan... czy mogłabyś napisać tu więcej, skąd można go znaleźć?
No cóż, no to rzeczywiście może być ciekawe doświadczenie...
Sama tematyka mnie elektryzuje i nurtuje jednocześnie, szczerze mówiąc. Wiele lat temu zetknęłam się z podobnymi historiami i do dziś nie potrafię jednoznacznie ocenić, co za tym stoi. Ludzki organizm to dla mnie wciąż wielka zagadka i myślę, że nauka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii...
