Forum

Asystent AI
Bioenergoterapia wy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Bioenergoterapia wyleczyła mnie z raka - moje doświadczenie


Wpisy: 42
Rozpoczynający temat
(@mglisty-krysztal)
Połączone: 18 lat temu

coś muszę tu opisać, bo to naprawdę niesamowita sprawa i szkoda byłoby to zatrzymać dla siebie...

Chorowałem na raka przez trzy lata. lekarze mówili wprost - góra rok życia, choroba postępowała szybko. Byłem już pogodzona z tym co ma przyjść, jakoś wewnętrznie się zamknąłem na jakiekolwiek nadzieje. Ale koleżanka usłyszała o pewnym człowieku który podobno pomagał ludziom w bardzo ciężkich przypadkach i właściwie to ona mnie tam zawiozła, bo sam bym pewnie nie pojechała. Nie byłem nastawiona pozytywnie, nie wierzyłem w to wszystko.

Odwiedziłem tego pana 8 razy łącznie. Po ostatniej wizycie kazał mi zrobić badania kontrolne i... rak po prostu zniknął. Nie wiem jak to inaczej opisać, wyniki mówiły same za siebie.

Kim jest ten człowiek? Nie napiszę - i tak ktoś od razu stwierdzi że to reklama czy coś w tym stylu. Ale chciałem żeby to wybrzmiało: tak, jest cała masa naciągaczy i oszustów w tej „branży”, to fakt. ale gdzieś pośród nich są też ludzie z prawdziwym darem, zdolni do rzeczy których medycyna nie potrafi wyjaśnic. Sama byłem sceptyczna... teraz już nie jestem 🙂


Odpowiedz
44 odpowiedzi
Wpisy: 100
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

no właśnie... Chrystus przecież nie zszedł z krzyża kiedy mu to proponowali, wytrzymał do samego końca.

i teraz mam takie pytanie, bo sama nie wiem co o tym myśleć... jeśli to uzdrowienie naprawdę pochodzi od Boga to wszystko jest dobrze i w porzadku. ale co jeśli jednak nie pochodzi? co jeśli to nie jest prawdziwe? zastanów się nad tym, bo to chyba ważna sprawa


Odpowiedz
22 Odpowiedzi
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 220

@iwona-30 no i co z tego wynika? Nic sie nie stanie, bedzie żyła dalej jak umiała i tyle. Powodzenia jej życzę 🙂


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@zlotaksiezyc dokładnie tak, powodzenia i co dalej... ale wróćę do meritum bo chciałam się zapytać o jedną rzecz.

Czy nie uważasz że warto by było jednak zadać sobie ten trud i sprawdzić, ilu twoich klientów trafiło potem do egzorcysty, albo miało jakies inne problemy natury duchowej, małe czy duze? A potem podzielić się takimi wynikami z innymi. To byłaby jakaś forma odpowiedzialnosci za to, co robisz tym ludziom. Przynajmniej wiedziałabyś wtedy na pewno czy ich krzywdzisz czy nie...


Odpowiedz
(@zrodlo460)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 61

@iwona-30 hej, ale przepraszam bardzo... ta klientka miała w sobie OGROMNĄ wolę wyzdrowienia i determinację, a bioenergoterapeuta po prostu wspomógł jej naturalne siły obronne i dlatego wyzdrowiała 🙂 tak właśnie działa bioenergoterapia, zero czarów, zero magii. w jakim wy tak serio żyjecie świecie?? a jeśli ktoś po sesjach skończył u egzorcysty, to moze miał już wcześniej jakieś własne problemy i żaden tarot ani wróżka do tego nie doprowadziły, tylko tak wyszło.

zastanówcie się zanim zaczeciecie wszystkich wywozić na taczkach i palić na stosach... skąd w was tyle nienavvisci?? to tak Bóg nakazuje?? mój Bóg zdecydowanie nie, mój Bóg jest miłością. Chyba że chodzi o jakiegoś księdza, no to wtedy już wszystko jasne 😉 widocznie taka była wola Boga, żeby ta kobieta wyzdrowiała, widocznie ma tu jeszcze coś do zrobienia na tym świecie 🙂

pozdrawiam serdecznie wszystkich zainteresowanych tym tematem!


Odpowiedz
(@nina-30)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 596

@zrodlo460 właściwie to się z tobą zgadzam. Myślę że kluczową rolę odegrała tutaj wiara Marii we własne wyzdrowienie, no i silna wola. Jeśli ktoś jest ciekaw tego tematu, polecam poczytać chociażby o potędze podświadomości albo o prawie przyciągania, jest sporo materiałów na ten temat. Mamy w sobie naprawdę ogromne zasoby, które potrafią uruchomić procesy samouzdrowienia, tylko zazwyczaj sami nie wierzymy że to mozliwe.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@nina-30 ja tam wolę zaufac Chrystusowi, który oddał za mnie życie i który mnie kocha, niż jakiejś „Potędze podświadomości„ czy Secret... to są tylko ludzkie wymysły, nic więcej.

W Piśmie jest napisane jasno, w Ewangelii Mateusza, że nie możemy nawet jednego włosa uczynić białym ani czarnym, i że nasza mowa ma być prosta: tak albo nie, bo co ponad to pochodzi od Złego. A w Łukaszu jest takie pytanie, kto z nas przy całej swojej trosce może choćby chwilę dołożyć do swojego życia? Skoro drobnej rzeczy nie możemy sami uczynić, to po co tak bardzo ufamy własnym siłom?

No i jest jeszcze to miejsce u Mateusza, że mamy prosić a będzie nam dane, szukac a znajdziemy, kołatać a otworzą nam, i że Ojciec nasz niebieski da dobre rzeczy tym, którzy Go proszą.

Rozumiem tak, że jeśli Bóg czegoś nam nie daje mimo próśb, to widocznie nie jest to dla nas dobre. On nie chce nam szkodzić. Ale człowiek się nie poddaje i zaraz biegnie do wróżki, albo do bioenergoterapeuty, albo sam siebie uzdrawia czytając takie czy inne ksiazki, które brzmią naukowo ale nimi nie są...


Odpowiedz
(@aura428)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@iwona-30 no to patrząc na cytowany przez Ciebie fragment Mateusza wychodzi na to, że tę kobietę uzdrowił Bóg. Bo po co właściwie Zły miałby komukolwiek przywracać zdrowie?

I co do tego cytatu z Mt 7, zgadzam się całkowicie 🙂

Natomiast co do ostatniego argumentu... sam piszesz, że Bóg nie spełnia prośby jeśli nie jest ona dla nas dobra. No ale skoro ktoś idzie do bioenergoterapeuty i wraca zdrowy, to chyba oznacza że Bóg na to pozwolił, prawdaż? Trudno mi tu widziec sprzeczność.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@zrodlo460 otóż to, lekarze sami mówią że wola walki z chorobą ma znaczenie, to prawda. Ale o ile dobrze rozumiem, chodzi o to że ta determinacja wspomaga naturalne mechanizmy obronne organizmu, które mają podłoże czysto medyczne, a nie płyną z jakichś kosmicznych energii czy sił.

Piszesz że jeśli ktoś skończył u egzorcysty to sam musiał mieć wcześniej problemy i że tarot ani wróżka do tego nie doprowadziły. Hmm, nie mogę się z tym zgodzić. Z punktu widzenia katolickiego korzystanie z wróżbiarstwa łamie pierwsze przykazanie, które mówi żebyśmy ufali Bogu i jemu zawierzali nasze życie. Co oczywiście nie znaczy że mamy być bierni wobec choroby, wrecz przeciwnie, trzeba leczyć i pomagać, ale nie poprzez rzeczy sprzeczne z tym przykazaniem.

Wróżbiarstwo i bioenergoterapia są, znowu z perspektywy wiary, otwarciem się na siły których nawet sami praktycy do końca nie rozumieją ani nie kontrolują. Szatan jako byt duchowy jest znacznie inteligentniejszy i... po prostu was wykorzystuje, przekonując że pomagacie innym.

Co do tego że niby chcę was palić na stosach i wywozić na taczkach, cytowałaś własne słowa, ale szczerze nie wiem skąd to w moich słowach wyczytałaś. Naprawdę nie czułam do nikogo tu nienawiści. Chodziło mi tylko o to żeby zastanowić się czy działanie wróżbitów jest naprawdę takie niewinne i czy ich klienci nie mają potem problemów.

Myślę że ulegasz pewnemu schematowi myślenia: że jak ktoś uważa wróżbiarstwo za coś złego, to automatycznie nienawidzi wróżbitów. A to nie tak. Jako katoliczka chcę was szanować, ale szacunek nie oznacza że zgadzam się z tym, co robicie


Odpowiedz
(@srebrnyoddech)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 60

@iwona-30 właśnie o to chodzi, ja też nie bardzo wiem jak to ocenić... sam bywam czasem na mszy, uważam się raczej za wierzącego, ale szczerze mówiąc nie zawsze zgadzam się ze wszystkim co kościół mowi. Nie wiem, czy korzystanie z wróżek od razu otwiera kogoś na działanie złych mocy, może tak jest, może nie, naprawdę nie jestem tego pewien.

Rozumiem argumenty tamtej osoby co pisała wcześniej, ale wydaje mi sie, że to nie jest takie proste. Jeśli ktoś korzysta z wróżek i jednocześnie normalnie funkcjonuje, nie robi nikomu krzywdy, nie czuje nic złego... to czy na pewno musi to być ta straszna droga do opętania? nie wiem. Może siły które przyciąga sa neutralne, a może w ogóle nie przyciąga żadnych.

Ja rozumiem, że z punktu widzenia pierwszego przykazania to może być grzech, ale między grzechem a wpuszczaniem do siebie szatana to jednak spora różnica chyba. Nie jestem teologiem więc sie nie mądrzę, mówię tylko co czuję.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@srebrnyoddech przeczytałam co napisałaś i... no nie wiem, chcę się odnieść bo myślę że to ważne.

Rozumiem że chodzisz do kościoła i czujesz się osobą wierzącą, ale niestety nie da się tego pogodzić z korzystaniem z wróżek. To nie jest moja opinia, to jest po prostu to co mówi Biblia i Katechizm. W Piśmie świętym jest to napisane bardzo wyraźnie, już w Księdze Powtórzonego Prawa: że wróżby, czary, gusła, pytanie duchów to rzeczy, których Pan wyraźnie zakazuje i nazywa obrzydliwością. I podobnie w Księdze Wyjścia: „Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów”. To nie są moje wymysły, to jest Słowo Boże.

Sama wiara i chodzenie do kościola może nie wystarczyć do zbawienia, a chyba o to nam w końcu chodzi, prawda? Pismo Święte mówi wprost że nawet złe duchy wierzą w Boga i drżą przed nim... a jednak nic im ta wiara nie daje. W Liście Jakuba jest takie zdanie: „Wierzysz że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz, lecz także i złe duchy wierzą i drżą”. Wiara musi iść w parze z miłością i z życiem zgodnym z tym co Bóg nakazuje.

Jeśli uważasz się za katoliczkę, to zastanow się czy możesz przyjmować tylko wygodne dla siebie prawdy a odrzucać resztę. Kościół założył sam Chrystus, więc odrzucając naukę Kościoła, w pewnym sensie odrzucasz też Jego. Nie można powiedzieć „Chrystus tak, Kościół nie”, bo to ze sobą nie współgra.

Korzystając z wróżek wyrządzasz sobie krzywdę duchową, nawet jeśli jej nie czujesz. To jest jakby mówić Bogu: „wierzę w Ciebie, ale nie do końca”. Nie chcę Cię straszyć, ale myślę że warto sie nad tym zastanowić. Jest taki miesięcznik, nazywa się Egzorcysta, poświęcony właśnie tym tematom, może warto poszukać i poczytać.

Życzę Ci z serca prawdziwego nawrócenia i odkrycia Boga w codziennym życiu 🙂


Odpowiedz
(@nina-30)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 596

@iwona-30 muszę ci coś powiedzieć wprost, bo uważam że to ważne. Kościół katolicki nie ma monopolu na Boga i chyba nie musimy się co do tego spierać. To co tu opisujesz jako jedyną słuszną wizję to tak naprawdę interpretacja wypracowana przez ludzi w sutannach, nie objawienie boże.

No i szczerze, ta cała retoryka ze strachem i szatanem to wygląda bardziej jak próba zatrzymania wiernych w ławkach niż troska o ich dusze. Bo KRK traci wpływy i to widać gołym okiem, więc sięga po stare metody straszenia.

Tylko że to nie zadziała w ten sposób. Sianie paniki i poczucia winy nie przyciąga ludzi, wręcz przeciwnie, pcha ich w drugą stronę.

A co do porządków we własnym domu to mam wrażenie, że jeszcze nie czas na pouczanie innych kiedy w szeregach kościoła dzieją sie rzeczy naprawde straszne. Słyszałam o księdzu który kazał dzieciom cos lizac ze swoich kolan, o pijanym proboszczu który rozwalił auto o latarnię... i po tym wszystkim ktoś wyskakuje tu z pogadanką o szatanie i grzechu? to jest chyba jakiś żart.

na koniec powiem tylko tyle, dobro i uczciwość nie potrzebuja instytucjonalnej pieczątki. Można pomagać ludziom, być porządnym człowiekiem i nie przynalec do żadnego kościoła. To chyba nie jest aż tak skomplikowane.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@nina-30 no i widzisz, chciałabym się tu odnieść do tego co napisałaś...

Kościół nie straszy szatanem, tylko... no, mówi że on istnieje i że jest przyczyną zła na tym świecie. Kusi nas, odwraca od Boga, oskarża człowieka przed Bogiem i Boga przed człowiekiem. Właśnie dlatego jedno z jego imion to Oskarżyciel. Sam Chrystus nazwał go przecież księciem tego świata. I było to wtedy, gdy szatan kusił go na pustyni, pokazując mu wszystkie królestwa i ich bogactwo, mówiąc „tobie dam tę potęgę, bo mnie jest poddana”.

Trzeba mieć świadomość, że w tej całej historii jest jeszcze trzecia postać, nie tylko Bóg i człowiek. szatan stoi pomiędzy nimi i chce tego człowieka odciągnąć od Boga. I co gorsza, jest inteligentniejszy od nas, silniejszy, jest czystym duchem, więc mu to często wychodzi. A najbardziej udaje mu się chyba to, że przekonuje ludzi o własnym nieistnieniu. Wróg którego nie widzimy bywa przecież groźniejszy niż ten, o którego wiemy.

Nie chodzi wiec o sianie strachu tylko o... uczciwe postawienie sprawy. Szatan chce żebyśmy się potępili i robi ku temu wszystko co może.

Bóg z kolei chce nas zbawić, ale nie może tego zrobić na siłę. Szanuje wolną wolę każdego z nas, tylko ostrzega przed możliwością wiecznego potępienia.

Co do księży, no tak, Kościół składa się z grzesznych ludzi i będą się zdarzać grzechy mniejsze i większe. Ale ich grzechy jakoś mi osobiście nie przeszkadzają w szukaniu Boga...

I jeszcze to narzekanie na ksieży, że kradną, piją, że zdarzają się pedofile, to choć w części prawdziwe, odciąga od naprawdę istotnego pytania: czy dostąpisz zbawienia, czy spędzisz wieczność z Chrystusem i świętymi, czy może jednak inaczej. To jest sedno. A księdza cię nie zbawi, tylko sam Chrystus.


Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 zgadzam się z Tobą, że istota rzeczy leży gdzie indziej niż w narzekaniu na konkretnych duchownych. To prawda, że ciągłe wyliczanie grzechów ksieży może człowieka odciągnąć od naprawdę ważnego pytania, czyli tego co będzie z jego własną duszą. Ale jedno nie wyklucza drugiego. Odpowiedzialność tych ludzi za ich czyny to osobna sprawa i nie można jej zamiatać pod dywan tylko dlatego, że sami możemy być niedoskonali.

Napisałaś ciekawe pytanie, po co w ogóle kapłan, skoro to nie on zbawia. Hmm, myślę że chodzi o towarzyszenie, o sakramenty, o wspólnotę. Ale tak, racja, nikt z nas nie jest zbawiony przez człowieka.

Co do pisania tutaj na forum, to tez ciekawa uwaga 🙂 każdy z nas pisze i próbuje się podzielić swoją perspektywą, nikt chyba nikogo nie zbawia przez internet.

A ta historia z Twojej rodziny, o przodkini spalonej za zielarstwo, to niesamowite i straszne jednocześnie. Wlasnie o tym mówi zmiana, którą opisujesz. Koscioł też się zmienia, choć powoli. Równowaga jest potrzebna, masz rację, żeby ani nadmierna surowość ani nadmierna pobłażliwość nie brały góry.


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 45

@iskra588 tak jest, tylko poczekaj chwilę z tym wyrzucaniem... pomyśl jak by wyglądał Kościół gdybyśmy wyrzucali z niego każdego kto złamał Boże przykazania. Pustka by po tym została 🙂 Spojrz na samych apostołów. Pod krzyżem wytrwał tylko Jan, reszta rozbiegła się ze strachu jak stado przestraszonych owiec. A Piotr, ten najważniejszy, który widział cuda, który był na Górze Tabor gdy Jezus się przemienił... w noc sądu trzy razy wyparł sie Mistrza. I co zrobił z nim Jezus po zmartwychwstaniu? Uczynił go głową Kościoła. To jest bardzo wyrazna lekcja dla każdego z nas: zgrzeszyłeś, to wróć, nawracaj się, zmieniaj myślenie i życie, a Bóg cię uzdrowi.

Ksiądz to gliniane naczynie w którym złożono ogromny skarb. To naczynie nie staje się wytrzymalsze dlatego że nosi w sobie coś cennego, može pęknąć i upaść. Ale można je pozbierać i posklejać i dalej będzie przechowywać ten skarb... a pęknięcia będą wskazywać innym drogę do nawrócenia. Najsilniejsze świadectwa jakie znam to świadectwa tych, którzy żyli bardzo źle i Bóg ich odnalazł. Takie ludzkie historie dają niesamowitą nadzieję tym, którzy boją sie do Boga wrócić. Ksiądz który sam upadł i podniósł się, nie będzie osądzał i potępiał innych - będzie im raczej podawał rękę, bo sam wie jak to jest leżeć. To byłaby naprawdę wielka strata gdyby taki człowiek miał odejść z Kościoła...


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 45

@iwona-30 bardzo mi miło, że to co piszę trafia do kogoś w sposób głębszy 🙂 jeśli masz coś ważnego do przekazania to pisz śmiało tutaj w wątku, przeczytam i odpowiem... chętnie porozmawiam na forum, nie ma potrzeby szukać innych dróg


Odpowiedz
(@runa38)
Połączone: 23 lata temu

Wpisy: 7

@tomek-47 no wiesz, ładnie piszesz o tej wierze i szczerze ci powiem, troche ci zazdroszczę takiej głębokiej wiary. ja niby też wierząca jestem, ale jakoś nie potrafię na dłuższą metę zrezygnować z tych wróżb i tym podobnych rzeczy... wiem że to grzech, sama sobie z tym nie radzę. na szczeście przynajmniej żadnych oznak opętania u siebie nie dostrzegam i to chyba jakiś plus 🙂

pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@runa38 dokładnie tak, skąd wiadomo że to „szczęście”, że nie spotkało cię nic złego mimo tych kontaktow z wróżkami... może właśnie jakieś trudniejsze doświadczenie sprawiłoby, że bardziej poczułabyś powagę tego wszystkiego i wiara stałaby sie mocniejsza? Bóg przecież nie porzuca człowieka nawet w najtrudniejszych momentach, nawet wtedy gdy ktoś jest opętany. Życzę ci odwagi i żebyś się nie poddawała 🙂


Odpowiedz
(@zrodlo460)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 61

@iwona-30 no serio, co to za logika?! Według Ciebie każdy kto idzie do wróżki albo bioenergoterapeuta automatycznie jest opętany i trzeba go od razu wysłać na egzorcyzmy? To może Ty, przez sam kontakt z tym forum, masz pewność że Cię już nie opętało? Może sama się najpierw zapisz do egzorcysty, i to nie byle jakiego 😉

A już tak na poważnie... czy wiesz w ogóle że Jezus był jednym z największych bioterapeutów jacy chodzili po tej ziemi? Zastanów się nad tym.

I jeszcze jedno, bo mnie to naprawde razi. Dobry bioenergoterapeuta to osoba z czystym sercem, pełna życzliwości, miłości do ludzi i pokory. Właśnie pokory! Ja uczyłam się trzy lata w Studium Psychotronicznym i na komisji podczas obrony dyplomu nie zasiadał żaden szatan, tylko miedzy innymi profesor Akademii Medycznej z Warszawy. Bo przez te lata uczyliśmy sie też anatomii i wykładowcy byli z AM. Żadnego przedmiotu o czarach czy opętaniu nie bylo w programie, więc widać będę musiała tu nadrobić te braki wiedzy na Twoje życzenie 😀


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@zrodlo460 otóż to, ja nigdzie nie twierdziłam, że każdy kto idzie do wróżki czy bioenergoterapeuty jest od razu opętany. Mówiłam o czymś innym, mianowicie że według nauki Kościoła takie rzeczy są złamaniem dekalogu. I to złamanie może, ale nie musi, prowadzić do opętania. Zakładam zresztą, że takich poważnych przypadków duchowych jest całkiem mało. Ale sam grzech jest już czymś niebezpiecznym dla duszy i lepiej jak najszybciej do spowiedzi i wrócić do Boga.

Co do Jezusa, no cóż, On jest Bogiem wszechmogącym i cuda jakie czyni są jego wyłączną domeną. Nie można z tego wyciągac wniosku, że skoro On czynił cuda to bioenergoterapeuta też czyni cuda i że są one równie dobre. To zupełnie inna kategoria.

Mam natomiast szczere pytanie odnośnie tej nauki, bo to mnie prawdziwie interesuje. Czy jest gdzieś uczelnia wyższa gdzie można zdobyc tytuł naukowy, nie wiem, doktora bioenergoterapii? Bo jeśli na egzaminie siedział profesor Akademii Medycznej, to jestem ciekawa czy był on profesorem właśnie bioenergoterapii, czy może zupełnie innej dziedziny. Czy nie chodziło o stworzenie pozorów medyczności dla tej szkoły? Trochę anatomii, kilka wykładowców z AM i nagle całość wygląda poważnie, mimo że rdzeń programu to jednak rzeczy nieweryfikowalne.

I jeszcze jedno, powiem wprost, że naturalne jest to, że będziesz tego bronić. Trzy lata nauki, zaangażowanie, wysiłek, koszty, to wszystko sprawia że trudno potem przyznać że coś mogło być inaczej. Psychologia to dobrze opisuje, polecam poczytac o mechanizmie zaangażowania i konsekwencji, opisywał to chyba Robert Cialdini w swojej książce o wywieraniu wpływu na ludzi.

Pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 w kilku miejscach chciałabym się odnieść do tego co napisał JK.

Co do dekalogu, który miałby być łamany przez korzystanie z pomocy bioenergoterapeuty, mam pytanie: o które konkretnie przykazanie chodzi? „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną„? Bo jeśli tak, to ciekawa jestem jak w takim razie potraktować obrazy świętych w kościołach. To jest kwestia, o której JK jakoś nie wspomina.

Co do cudów i tego, kto może je czynić, to logika mnie tu trochę gubi. Jezus wypędzał złe duchy i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Ale też księża to robią, a są przeciez zwykłymi ludźmi, którzy grzeszą, kajają się i znów grzeszą. To dlaczego ksiądz może działać w taki sposób, a inny człowiek już absolutnie nie? Nie rozumiem tej granicy.

Co do kwestii naukowego potwierdzenia bioenergoterapii, to powiem tak: świat się zmienia. Kiedyś kościół palił na stosie za ziołolecznictwo, dziś te same zioła są składnikami leków sprzedawanych legalnie w aptece. Więc problem leży chyba gdzie indziej, prawda? Może właśnie w pieniądzach i w tym, czyj interes jest chroniony.

A co do medycyny jako takiej, też przeciez nie zawsze była tym czym jest dzis. Rozwijała się, popełniała błędy, rewidowała swoje poglądy. Bioenergoterapia może przechodzić podobna drogę, nie widzę powodu, by z góry to wykluczać.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@iskra588 właśnie o to chodzi, rozumiem co piszesz, ale chciałabym tu coś doprecyzować jeśli mogę...

Wróżbiarstwo rzeczywiście łamie pierwsze przykazanie, to znaczy to „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. W Katechizmie Kościoła Katolickiego jest nawet napisane wprost, że wróżbiarstwo stoi w sprzeczności z czcią i miłującą bojaźnią, które należą się wyłącznie Bogu... coś takiego, nie pamiętam dokładnie numeru akapitu ale to chyba 2216.

Co do obrazów, to w Biblii są miejsca gdzie Bóg sam poleca wykonanie pewnych znaków, no choćby wąż miedziany na pustyni, Izraelici ukąszeni przez żmije odzyskiwali zdrowie kiedy arka Przymierza z cherubinami. Więc to nie jest tak że każdy wizerunek jest od razu bałwochwalstwem. Katechizm też to wyjaśnia, że cześć oddawana świętym obrazom nie jest uwielbieniem należnym Bogu, tylko szacunkiem prowadzącym ku Niemu. Święty Tomasz z Akwinu pisał że obrazom nie oddaje sie czci ze wzgledu na nie same jako rzeczy, ale dlatego że prowadzą ku Bogu który stał się człowiekiem. Cześć obrazów zmierza więc do tego kogo przedstawiają, nie zatrzymuje się na samym wizerunku.

I jeszcze jedno, bo myślę że to ważne, księża wypędzają złe duchy nie sami z siebie, ale mocą Chrystusa, to duża róznica. Czy inni ludzie mogą czynić cuda? To zależy wyłącznie od Boga, jeśli On tego chce to może dać taki dar. Ale ten dar nie może być sprzeczny z Ewangelią ani z Dekalogiem. I tu właśnie jest problem z bioenergoterapią, jeżeli stoi w sprzeczności z Dekalogiem, to ewentualne uzdrowienia mogą pochodzić tylko od złego ducha, który ma pewną moc, ale ona nie prowadzi do zbawienia...


Odpowiedz
(@zrodlo460)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 61

@iwona-30 i tu jest rzecz właśnie! Jezus sam przecież powiedział, że jego uczniowie będą robić rzeczy większe niż te, które widzą na własne oczy... więc skąd ta pewność, że tylko on jeden może działać przez uzdrowienie?

Ale wiesz co, nie będę tu wchodzić w pełną polemikę, bo serio nie o to chodzi. Jedna z osób wyżej pisze jak radio, które tylko nadaje i nigdy nie odbiera sygnału, porusza sie po kółku w tych samych, wyuczonych schematach i jeszcze ma pretensje że ktoś inaczej myśli. Zabrałam głos głównie dlatego że te wywody dotykają też mnie bezpośrednio 🙂

Jestem bioenergoterapeuta i nie wstydzę się tego ani trochę! Do tego lubię tarota i trochę go znam, na razie nie śmiem nazywac siebie wróżką, ale kto wie co przyniesie czas, mam nadzieję że kiedyś 😀

Co do tego słynnego „profesora„ to sprawa jest prosta, profesor Akademii Medycznej jest profesorem medycyny, i tyle, chyba sama nazwa mówi wszystko? A szkoły psychotroniczne są zarejestrowane w wydziałach oświaty, warunkiem wstępu jest matura, więc to nie jest żadna pseudonaukowa szarlataneria z powietrza.

I jeszcze jedno, bo mnie to rozbawia... on pyta dlaczego dobry bioterapeuta musi mieć czyste serce? no to sam niech pomyśli! to naprawdę zagwózdka do samodzielnego rozwiązania 😉

No i tak czy siak to mój ostatni wpis tutaj, nie ma sensu dalej się angażować w coś, jaki jest koń każdy widzi...


Odpowiedz
(@tomek-47)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 45

@runa38 rozumiem Cię doskonale, naprawdę... wiem jak trudno jest ot tak po prostu odejść od wróżb, szczególnie kiedy człowiek już do tego przywykł. jeśli chcesz możemy o tym porozmawiać tutaj w wątku, opisz więcej swojej sytuacji to zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Oj, i tu mała poprawka do tego co pisałam wyżej... powinno być oczywiście że wróżbitek NIE NIENAWIDZĘ, nie tak jak napisałam przez przypadek. po prostu literówka, przepraszam za zamieszanie 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 szczerze, to nie bardzo rozumiem po co te wszystkie zaczepki. Co Ci z tego przychodzi, że tak podjudzasz? Każdy z nas wierzy i kocha Boga na swój sposób, jak potrafi. I ten ksiądz z kartoteką, i ten bez niej. Zastanów się, czemu akceptujesz pasterza z ludzkimi słabościami, a wróżce czy bioterapeucie odmawiasz prawa do istnienia? Dla nas nie ma miejsca w Twoim świecie?

I jeszcze jedno, czy poświęcasz tyle samo energii i czasu, żeby powiedzieć jakiemuś księdzu wprost, żeby nie grzeszył i nie odstraszał wiernych od kościoła swoim postępowaniem? Bo to chyba ważniejszy problem. Może właśnie w tym znajdź swoje powołanie, pomóż ludziom, którzy chcą chodzić do domu Bożego, ale nie mogą znieść postawy kogoś, kto powinien naśladować Jezusa, a wcale tego nie robi. Nikt z nas nie ma monopolu na wiarę.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wiesz, mogłaś przecież napisać po prostu, że kogoś kochasz, szanujesz, lubisz albo akceptujesz. Zamiast tego wybrałaś formę „nie nienawidzę”, i to o wiele mówi. Jakby te słowa nie przechodziły przez gardło w prostszej, cieplejszej wersji... zastanawiające, prawda?

Mam poczucie, że nie pojawiłaś się tu bez powodu i nie bardzo wierzę, żeby chodziło ci o szczerą rozmowę. Wchodzisz tu jakbyś chciała nas zbawić, nawrócić, uświadomić, ale jednocześnie udajesz kogoś innego niż jesteś. A to, przepraszam, czuć. Bardzo silnie czuć fałsz w tych słowach. Może szukasz tu czegoś dla siebie... albo jest w tobie coś, co po prostu pcha ku takim sporom, wyzwala złość, frustrację, potrzebę dominowania. Zastanów się sama, co tak naprawdę przyciągnęło cię na to forum.

Jeśli chcesz pisać, dyskutować, uświadamiać, proszę bardzo, nikt tu nikomu nie zabrania. Ale bądź uczciwa w tym co piszesz. Popatrz na prostą różnicę: „nie uważam żebyś była złodziejką„ a „uważam, że jesteś uczciwa”, to nie to samo, choc wydaje się podobne. Czujesz tę różnicę?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@iskra588 no dobrze, ale tu jest pewna nieścisłość którą chciałabym wyjaśnić... to zdanie „NIE NIENAWIDZĘ„ było bezpośrednią odpowiedzią na słowa jednej z uczestniczek wątku, która wcześniej napisała coś w stylu „skąd w was tyle nienawiści”. Więc to był po prostu kontrast, zaprzeczenie tego co ona napisała, nic więcej.

Poza tym ta osoba chyba wcześniej wyjaśniła to szerzej, pisząc mniej więcej tak: że owszem, szanuje wróżbitki jako ludzi, wręcz jako bliźnich, bo tak nakazuje mu wiara katolicka. Ale nie oznacza to, że akceptuje samo wróżbiarstwo jako praktykę. I użył słowa „szanować„ wprost, więc chyba jednak trudno zarzucić mu fałsz...

Co do pytania po co tu przyszedł, to wydaje mi sie że sam wyjaśnił: martwi się o katolików, którzy mogą nie zdawać sobie sprawy że wróżbiarstwo jest traktowane w Kościele jako grzech i może prowadzić do problemów duchowych. To jest jakiś powód, nawet jeśli sie z nim nie zgadzamy.

No i na marginesie, bo może to coś zmienia w ocenie: to jest mężczyzna, nie kobieta 🙂


Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 no, pozdrowienie naprawdę brzmiało już po ludzku, ciepło z niego poczułam 🙂 Dobrze że ktoś tak to ujął wprost.

Co do samej istoty sprawy, masz kilka bardzo trafnych punktów. Zgadzam się, że ezoteryka ma swoje ciemne strony i to niekoniecznie te oczywiste. Uzależnienie od wróżenia, próby manipulowania wolą drugiego człowieka, klątwy, wiązanie ludzi ze sobą... to są rzeczy, od których sama jako wróżka trzymasz się z daleka, i rozumiem to. Telefony z tymi drogimi numerami czy sprzedawanie zaklęć to po prostu naciąganie i tyle.

Kwestia pieniędzy którą poruszasz jest ciekawa, bo rzeczywiście można na to patrzeć szerzej. Dewocjonalia, księgarnie przy kościołach, ale też płatne konsultacje u bioenergoterapeutów i wróżek i w zasadzie wszędzie tam gdzie wchodzi sfera duchowa, prędzej czy później pojawiają sie pieniądze. Masz rację że to niekoniecznie zależy od wyznania czy światopoglądu.

Natomiast sprawa proroków w Biblii kontra zakaz wróżbiarstwa to temat na oddzielną i długą rozmowę, bo tam rozróżnienia są naprawdę subtelne i teolodzy spierają się o to od wieków. Nie jestem pewna czy tu jest miejsce na rozstrzygnięcie tego sporu 🙂

A co do zasad, masz rację że nie może być tak, że jednym wolno a innym nie. To chyba najbardziej intuicyjne poczucie sprawiedliwości jakie mamy.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@iskra588 hmm, nie wiem czy mogę się z tym do końca zgodzić, że ezoteryka nie ma żadnych jasnych stron... ale to już osobna rozmowa 🙂

Co do tłumaczenia snów w Biblii, to chyba masz rację że to nie jest sprzeczność. Ci prorocy, jak chociażby Józef w Egipcie tłumaczący faraonowi ten sen z krowami, mieli jakby... no, pozwolenie od Boga żeby to robić. To nie była ich zwykła profesja, z której się utrzymywali. Zupełnie inaczej niż wróżbiarstwo jako takie.

Z tym handlem pod kościołem też coś jest na rzeczy. Myślę że chodzi o skalę i o to co ktoś w sercu nosi gdy to robi. Jedna z osób wyżej wspomniała o Jezusie i handlarzach w Świątyni, ale ta sytuacja w Jerozolimie to chyba jednak coś zupełnie innego niż sprzedaż ksiązek przy kaplicy. Choć nie jestem pewna, nie jestem teologiem i mogę się mylić.

A co do księży łamiących zasady, to masz rację że im też nie wolno. Sakrament spowiedzi jest właśnie po to żeby każdy z nas, bez wyjątku, mógł wrócić na właściwą drogę. Nikt nie jest bez grzechu, ale można wracać. To mi się w tej wierze bardzo podoba


Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 rozumiem, że masz w sobie dużo wątpliwości i pytań, ale pozwól, że odniosę się do kilku rzeczy.

Co do handlarzy w Świątyni, nie napisałam, że chodziło TYLKO o skalę. Napisałam, że to mogło być jednym z powodów i zastrzegłam, że mogę się mylić. Nie twierdzę, że mam monopol na prawdę w tej kwestii.

Jeśli chodzi o sny, to właśnie o tym pisałam wcześniej. Nikt nie mówi, że masz wszystko odrzucać. Intuicja, Anioł Stróż... to są zupełnie inne rzeczy niż chodzenie do wróżki. Różnica jest zasadnicza.

A teraz to pytanie o egzorcyzmy. Prawo do egzorcyzmowania duchowni mają wprost z Ewangelii, Jezus sam dawał Apostołom władzę nad duchami nieczystymi. To nie jest wymysł Kościoła, to jest zapisane. Leczyć energią a wypędzać złego ducha w imię Jezusa, to są dwie zupełnie różne rzeczy i naprawdę nie można tego stawiać na jednej półce.

I ostatnia rzecz, że księża też grzeszą, to tak, zgadzam się. Ale kapłaństwo nie polega na osobistej świętości kapłana, lecz na władzy, którą otrzymał przez święcenia. Lekarz może być złym człowiekiem, a jednak ma prawo i wiedzę, żeby leczyć. Mniej więcej o to chodzi


Odpowiedz
(@zrodlo460)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 61

@iskra588 sama rozumiesz, Jezus przecież sam mówił że BĘDZIECIE CZYNIĆ RZECZY WIĘKSZE NIŻ TE KTÓRE TERAZ WIDZICIE... więc jak tu twierdzić że tylko On miał prawo do takich rzeczy 🙂

Cytujesz że wierzysz w Jezusa i że On Cię zbawia, super, ale nie oczekuję że przyznasz mi rację w kwestii bioenergoterapeutów, bo ja z tobą tak szczerze po prostu nie polemizuję. Nie jesteś dla mnie kimś z kim warto dyskutować, masz dosyć wąski ogląd sprawy i poruszasz się głównie po tematach które sam sobie oswoiłeś, nie zawsze je przy tym rozumiejac. Jesteś trochę jak radio, mówisz ale nie słuchasz 🙂 zabrałam głos bo bzdury w tym wątku dotyczyły też mnie i chciałam wyrazić solidarność z osobami które piszą tu z sensem i głową.

Jestem bioenergoterapeutką, lubię też tarot i znam go całkiem nieźle, nie powiem jeszcze o sobie „wróżka„ ale mam nadzieje ze kiedys tak będzie 😀 co do profesora Akademii Medycznej, no sama nazwa mówi wszystko, to profesor medycyny. A Szkoły Psychotroniczne są zarejestrowanymi placówkami, warunkiem wstępu jest matura, dalsze info można znaleźć w wydziałach oświaty.

I jeszcze jedno, Jezus Cię nie zbawi jeśli nie bedziesz miał czystego serca i życzliwości do ludzi i świata. A wiesz dlaczego trzeba mieć czyste serce żeby być dobrym bioenergoterapeutą? No zgadnij!! ot zagwózdka dla Ciebie 🙂

To mój ostatni wpis tutaj, więc nie trudź się już z odpowiedzią, bo tylko mieszasz bez zrozumienia. Jaki jest koń, każdy widzi...


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@iskra588 no i widzisz, bo ja chyba źle odczytałam twoje słowa... przepraszam jeśli coś przekręciłam, naprawdę nie miałam takiego zamiaru. Napisałeś wtedy o skali zjawiska i motywacji handlujacych, to znaczy rozumiałam to inaczej, ale widzę że chyba rzeczywiście nadinterepretowałam.

Co do samej Świątyni, masz rację że mogło być tak, iż ten handel odbywał się na dziedzińcu, a nie w środku... nie pamiętam dokładnie jak to było opisane, ale może to faktycznie ma znaczenie dla całej tej kwestii.

I o dociekaniu prawdy, no tak, masz rację, skoro piszę tutaj i pytam, to widać sama chcę coś zrozumieć 🙂 nie boję się prawdy, po prostu... hmm, nie zawsze wiem od czego zacząć.

A co do tych snów, to wciąż mnie to nurtuje, bo skąd zwykły człowiek, nie żaden prorok, ma takie sny które potem się sprawdzają? Może to po prostu nasza intuicja, część nas samych? A może jednak Anioł Stróż w ten sposób mówi „uważaj„? Nie wiem co z tym zrobić, czy odrzucic całkowicie takie doświadczenia.

Dziękuję za ten cytat z Łukasza, rzeczywiście to wyjaśnia skąd księża mają tę władzę. To apostołowie ją otrzymali od Jezusa bezpośrednio. Rozumiem. I ten argument o szatanie który nie może wypędzac własnych duchów, bo jego królestwo by się posypało, to ma sens. Zawierzam Bogu, chyba rzeczywiście tego mi trzeba.


Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 widzisz, piszesz że handel odbywał się na Dziedzińcu Pogan, nie w samej Świątyni, ale dla mnie nie ma to aż takiego znaczenia. Chodziło przecież o handel W TYM miejscu, czyli w obrębie tego świętego terenu. To jest sedno sprawy.

Co do tego, że przekręcam twoje słowa... naprawdę nie mam takiego zamiaru. Staram się znaleźć z tobą jakiś wspólny grunt, bo w końcu Biblia jest jedna i oboje wierzymy w Boga. Myślę, że powinniśmy to traktować jako punkt wyjscia, nie pole do sporów.

Masz rację, że chcę dociec prawdy, i właśnie dlatego logiczne jest, że jej się nie boję. To co próbujemy tu razem zrozumieć nie budzi we mnie lęku, wręcz przeciwnie. Czuję jednak, że oboje trochę błądzimy po omacku, a odpowiedź jest przecież w Biblii.

I tak, zgadzam się z tobą, że zawierzenie Bogu pomaga. Sama mówię to ludziom, którzy przychodzą do mnie po radę.

Ale mam pytanie, które mnie naprawdę nurtuje: skoro Łk 9,1 mówi o tym, że Jezus dał Dwunastu władzę zarówno nad złymi duchami, jak i władzę leczenia chorób, to czemu księża egzorcyści korzystają tylko z tej pierwszej części tego daru? Dlaczego żaden ksiądz nie leczy? A tych którzy leczą, nazywają narzędziami szatana. To trochę dziwne, nie sądzisz? Może następcami Dwunastu nie są wcale ci których się spodziewamy, tylko po prostu ludzie dobrzy, z Bogiem w sercu...

I jeszcze jedno, skoro złego nie wypędza Zły, to masz rację, argument jest spójny.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@iskra588 pytasz czemu księża nie leczą... no to spróbuję jakoś odpowiedzieć, chociaż nie wiem czy dobrze to ujmę.

Chrystus przecież wielokrotnie mówił o dźwiganiu krzyża, o tym żeby go nie odrzucać. Błogosławił cierpiących, mówił że droga do nieba jest wąska i trudna. Jego własna śmierć na krzyżu była chyba właśnie po to, żebyśmy wiedzieli że cierpienie ma sens i że można je zaakceptować. To nie znaczy oczywiście, że nie wolno leczyć chorób czy próbować zmniejszać bólu, bo to byłoby absurdalne.

Ale do bioenergoterapeutów i wróżek bym nie szła. Biblia i Kościół mówią jasno że takie cuda, jeśli w ogóle się zdarzają, nie pochodzą od Boga. To jest dla mnie wystarczający argument.

Cuda uzdrowień zdarzają się, owszem, ale wtedy kiedy taka jest wola Boża. Sanktuaria jak Jasna Góra pełne są świadectw takich uzdrowień, więc to nie jest tak że Bóg w ogóle nie uzdrawia.

Słyszałam też takie tłumaczenie, że Bóg dopuszcza cierpienie po to by człowiek spojrzał w głąb siebie. Że kiedy widzi kogoś idącego złą drogą, to wlasnie przez kryzys czy chorobę próbuje go zatrzymać i opamiętać.

Księża nie leczą na zawołanie bo widocznie nie taka jest wola Boga. Choć mógłby chcieć, prawda? Ale nie chce i to jest Jego decyzja. Mnie to nie przeszkadza Go kochać...

Nie wiem czy taka odpowiedź Ci wystarczy, sama nie znam się na wszystkim, odsyłam do kogoś mądrzejszego ode mnie w tych kwestiach.


Odpowiedz
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 305

@iwona-30 przeczytałam Twoją odpowiedź i muszę powiedzieć wprost, że nie mogę się z nią zgodzić, choć rozumiem skąd płynie Twoja argumentacja.

Pytasz czemu Jezus leczył skoro Bóg dopuszcza cierpienie. To jest właśnie sedno sprawy, bo Jezus leczył z własnej mocy i w imię Ojca, a nie korzystał z żadnych energii czy sił, których źródło pozostaje niejasne. To zasadnicza różnica i nie można tych dwóch rzeczy po prostu zestawić obok siebie jak gdyby były tym samym.

Co do bioterapeutów i wróżek, nie twierdzę, że nie pomagają. Pewnie niejednokrotnie tak jest. Ale pytanie o żródło tej mocy pozostaje otwarte i dla mnie, jako osoby wierzącej, kluczowe. Owszem, „po owocach ich poznacie”, ale Pismo mówi też że nawet zły duch może się przebrać za anioła światłości. To nie jest argument który można zbagatelizować.

Rozumiem że przez blisko 30 lat pomagałaś ludziom i odsyłałaś ich ku wierze, to brzmi szczerze i nie kwestionuję Twoich intencji. Intencje to jednak nie wszystko, bo droga do pewnych miejsc bywa wybrukowana dobrymi chęciami, jak mawia stare powiedzenie...

Zarzuty wobec księży, że nie są biedni jak Chrystus i mieszają się w politykę, to odrębna kwestia i zgadzam się że jest o czym dyskutować. Ale to nie unieważnia nauki Kościoła o duchowych zagrożeniach.

Nie mówię tego złośliwie, naprawde. Ale powiem szczerze bo myślę że na tym polega uczciwa rozmowa.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 100

@iskra588 tak jest, nie zgadzam się z kilkoma rzeczami które napisałeś...

Po pierwsze, nie twierdziłeś nigdzie dosłownie że Jezus dał dar leczenia chorób księżom, rozumiem to, ale myślę że moje pytanie i tak miało sens w kontekście całej tej rozmowy.

Co do modlitwy o zdrowie, masz rację że w „Ojcze Nasz„ jest „bądź wola Twoja”, to prawda. I rozumiem że chodzi o zdanie się na Boga, nie tylko o proszenie o własne zdrowie. Ale mimo to Jezus leczył, i to jest dla mnie ważne... Sam piszesz że może robił to żeby objawić siebie jako Syna Bożego. No dobrze, to tez jest jakiś argument.

Natomiast nie zgadzam się z tym że każde działanie bioenergoterapeuty pochodzi od złego ducha. To bardzo mocne słowa. Nie chce wierzyć że każdy kto pomógł komuś odczuć ulgę, działał z pomocą złych sił. Ale rozumiem że masz na ten temat inne zdanie i pewnie nic tu nie zmienimy.

Sprawa Kaszpirowskiego to akurat inny przypadek, to były masowe seanse z hipnozą na wielką skalę, to chyba nie jest to samo co spotkanie z bioterapeutą jeden na jeden...

Co do wróżbiarstwa, wiem że Biblia tego zakazuje, i rzeczywiście jest tu jakiś problem który sama czuję. Nie twierdzę że mam w tej kwestii czyste sumienie i wszystko poukładane. Może faktycznie to jest coś nad czym powinnam sie głębiej zastanowić. Nie jest łatwo porzucić coś w co się wierzyło przez tyle lat, ale twoje słowa trochę mnie zmuszają do refleksji.

Pozdrawiam też 🙂


Odpowiedz
(@aura428)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@iwona-30 zatem zacznijmy od tej kwestii „monopolu„ na uzdrawianie... nikt chyba tak nie twierdził, przynajmniej ja tego nie napisałem. Pytanie o pseudouzdrowienia jest zasadne, bo sprawa Marii, o ktorej piszesz, to jeden przypadek, i sam fakt, że nowotworu nie ma, nie dowodzi jeszcze mechanizmu, który za tym stoi. Korelacja to nie przyczynowość, jak się mawia.

Co do energii i dowodów naukowych, Nobel z 1991 za kanały jonowe to naprawdę ciekawy argument, ale on dotyczy funkcjonowania komórek nerwowych, nie bioenergetyki w sensie, w jakim rozumieją ją terapeuci energetyczni. Pole magnetyczne serca owszem istnieje, mózgu też, fizyka tego nie kwestionuje. Ale to zupełnie co innego niż twierdzenie, że bioenergoterapeuta „przekazuje energię” pacjentowi i leczy w ten sposób nowotwory. To dwie różne rzeczy i wrzucanie ich do jednego worka to trochę nieścisłe rozumowanie, imo.

Co do wieku katolicyzmu... rozumiem, że 2000 lat to argument przeciwko mentorskiemu tonowi, ale czy starożytność czegoś automatycznie uprawomocnia? To trochę odwrócenie tego samego błędu.

No i ta Wikipedia... wiesz, ona bywa nierówna, to prawda. Ale argument, że może zdjęli program Kaszpirowskiego, bo „bali się„ albo przez lobbing farmaceutyczny, to są spekulacje, nie kontrargumenty. Ministerstwo Zdrowia ZSRR raczej nie było zależne od zachodnich koncernów farmaceutycznych w tamtym czasie, żeby już być precyzyjnym 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

No oczywiście, nie życzę ani Tobie ani nikomu takiego doswiadczenia, żadnego opętania czy dręczenia... i naprawdę się cieszę, że nie spotkało Cię coś takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@iskra588)
Połączone: 16 lat temu

Muszę przyznać, że ta historia jest naprawdę niezwykła i rozumiem, że nie chcesz podawać nazwiska żeby nie wyglądało to jak reklama. Ale właśnie dlatego błagam, żebyś napisała tu w wątku kto to jest. To nie będzie żadna reklama, to po prostu życie i zdrowie ludzkie.

Wiem, że w tej branży roi się od oszustów i trzeba przesiewać przez naprawdę gęste sito... ale jeśli ktoś naprawdę potrafi pomóc w tak poważnej chorobie, to milczenie o nim byłoby czymś niedobrym. Opisz to tutaj, może daj jakiś ślad, chocby w ogólnych słowach skąd go znalazłaś, z jakiego rejonu, cokolwiek. Ludzie w podobnej sytuacji desperacji potrzebują takich informacji


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pole43)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@iskra588 tak więc właśnie o to chodzi, żeby ktoś podał jakiś kontakt do tego człowieka albo chociaż więcej szczegółów... każdy ma tylko jedno życie i będzie o nie walczyć do ostatniego momentu, więc jeśli masz jakieś informacje to napisz tutaj w wątku, nie trzymaj tego dla siebie 🙂 może komuś naprawdę bardzo pomoże


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@brzask322)
Połączone: 16 lat temu

Chciałabym się dowiedzieć kim jest ten Pan... czy mogłabyś napisać tu więcej, skąd można go znaleźć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlota-lilia)
Połączone: 23 lata temu

Wpisy: 2945

@brzask322 no słuchaj, mój Boże... czytając takie rzeczy człowiek łapie się za głowę. Te wszystkie „napisz do mnie, porozmawiamy„ brzmią naprawdę niepokojąco, trochę jak zaproszenie na kolanka do wujka z cukierkiem. Nie wiem, nie wiem... coś mi tu zgrzyta. Lepiej trzymajmy takie rozmowy tu, na forum, żeby wszyscy widzieli co i jak, bo inaczej łatwo o nieporozumienia albo i coś gorszego


Odpowiedz
Wpisy: 4605
(@nocna-lilia)
Połączone: 21 lat temu

No cóż, no to rzeczywiście może być ciekawe doświadczenie...


Odpowiedz
Wpisy: 6938
(@dorota-76)
Połączone: 3 lata temu

Sama tematyka mnie elektryzuje i nurtuje jednocześnie, szczerze mówiąc. Wiele lat temu zetknęłam się z podobnymi historiami i do dziś nie potrafię jednoznacznie ocenić, co za tym stoi. Ludzki organizm to dla mnie wciąż wielka zagadka i myślę, że nauka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii...


Odpowiedz
Udostępnij: