no więc jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, to chętnie poczytam czy była już jakaś dyskusja na ten temat, bo sama znalazłam tylko bardzo ogólne informacje, które niewiele mi wyjaśniły.
Chodzi mi o tranzyt Saturna przez DSC, i to na swoim konkretnym przykładzie.
Do tej pory myślałam, że ta tranzyt działa prosto: zaniedbałeś partnera, to masz rozstanie, nie starałeś się w pracy, to cię wywalą. Taka logika „co posiejesz, to żniesz”. Ale rzeczywistość okazała sie trochę inna.
Kiedy Saturn przechodził przez IC, moje życie zawodowe wywróciło się do góry nogami. Przez jakiś czas było naprawdę ciężko i zawodowo, i prywatnie. Ale wzięłam się w garść i zaczęłam ciężko pracować i mniej więcej w połowie przejścia przez drugą ćwiartkę to zaczęło dawac efekty. Gdzieś w okolicach stellium pojawiły się pierwsze sygnały że idzie ku lepszemu, a potem było już coraz lepiej. W końcu ustabilizowało się życie zawodowe, praca zaczęła przynosić wymierne efekty. Jeszcze miesiąc temu byłam przekonana, że przejście przez DSC będzie już tylko przypieczętowaniem tych starań.
I tu niespodzianka... tydzień temu dowiedziałam się że z dużym prawdopodobieństwem stracę pracę. Nie dlatego że coś zaniedbałam, nie moje kompetencje ani wyniki są problemem. Po prostu zmienił się układ na górze i potrzebne są redukcje. Decydują o tym ludzie z innego kraju, którzy nigdy mnie nie widzieli na oczy. Moi bezpośredni przełożeni niewiele mogą tu zrobiac.
Dlaczego tak to wygląda? 🙁 Poprzedni tranzyt przez DSC był dla mnie niezauważalny, ale byłam wtedy w podstawówce, więc pewnie nic dziwnego.
Do tego niedawno musiałam uśpić psa, którego kochałam, i ciężko mi to przyszło. Naprawdę liczyłam, że na tym złe rzeczy się skończą.
Jedna jeszcze sprawa dla osob, które zechciałyby napisać, że za takie informacje należy się płacić i podobnie. Dwukrotnie korzystałam z płatnych horoskopów i za każdym razem prognozy nie miały nic wspólnego z moją rzeczywistością. Jednocześnie najbardziej trafną i szczegółową analizę jaką kiedykolwiek dostałam, dała mi kiedyś osoba z tego forum, która astrologią w ogóle nie zajmuje się zawodowo.
dane mam tutaj na forum, jakby ktos chcial zajrzec i sie wypowiedziec. wrzuciłam je do wątku, wiec mozna spokojnie zerknąć 🙂
Pozdrawiam
U mnie descendant jest powiązany z domem pieniędzy i pracy, więc jakby dostałam drugą szansę w kwestiach zawodowo-finansowych. Małżeństwa za to nie mam i... właściwie się z tego cieszę 🙂
Tranzyty dały mi do myślenia, że tak naprawdę charakter i ten podstawowy „program” kryje sie w urodzeniowym. Miałam bardzo długi tranzyt Neptuna przez 2 dom i z całej mojej kariery zawodowej zrobił on kompletny niebyt, dosłownie jak duch w mieszkaniu. Nawet papierów po latach nie potrafię znaleźc, albo mi ich nie wpisują, ideały które miałam staram się realizować, ale jakby społeczeństwo tego nie widziało... albo w ogóle go nie ma, albo trafiają mi się idealisci robiący prezenty. Duch nad materią, krótko mówiąc.
Saturn z kolei sprowadza mężczyznę, który niezależnie od tego co ma, nie kwapiłby się do oświadczyn.
Neptun? Tu społeczeństwo jakoś mi przeszkadza, ale muszę się z tym po cichu pogodzić. Aspekty jak w życiu: Skorpion na czele, Pluton gdzieś pomiędzy nimi... zamiast iść i prosić, raczej nie wadzić. Coś jak pływanie pod prąd na otwartym morzu, gdzie są tylko puszki z wojskową konserwą, a rządzi tym ledwo globalna Minerwa.
I tak: „sam sobie sterem, sam sobie okrętem” patrzę raczej na to co w górę, co jest święte lub nie święte...
no właśnie, ta prośba na wstępie o niepisanie o płatnościach... przez tyle lat bycia tu widziałam może ze trzy takie komentarze na setki wpisów, wiec nie bardzo rozumiem po co to zaznaczać.
ale do rzeczy, bo chcę dodać cos ważnego. tranzyt to tylko jedna z wielu technik jakie mamy do dyspozycji. a co z solariuszami? progresjami? firdariami? dyrekcjami? troistościami? lista jest długa i każda z tych metod wnosi cos swojego do obrazu. opieranie wielkich życiowych teorii na samym tranzycie jednej planety przez jeden punkt mapy to troche jak próba zobaczenia całego obrazu przez dziurkę od klucza...
naprawdę warto zachować ostrożność zanim wyciągamy daleko idące wnioski. Saturn przechodzący przez DSC to ważne wydarzenie, owszem, ale żeby to dobrze zrozumieć trzeba patrzeć szerzej. chociażby na to jaki potencjał ta planeta niesie w horoskopie urodzeniowym, jak wygląda obsada siódmego domu, i jakie wcześniejsze tranzyty Saturna czy przejścia innych planet przez DSC już sie u danej osoby wydarzyły. każdy z tych elementów zmienia interpretację.
jedno jeszcze, czy ktoś mógłby wrzucić większy obrazek? ten który jest to dla mnie za mały, zupełnie nie moge sie przez niego przebić 🙁 byłabym wdzięczna
