Ech, właśnie to jest pytanie, które sobie też zadaję. Mój dziennik prowadzę od kilku miesięcy i nie wiem, ile w tym jest faktycznego wpływu tranzytu, ile efektu obserwatora, a ile po prostu placebo gotowości. Ale wiesz co, nawet jeśli to to drugie, moje reakcje są łagodniejsze. Czy powinnam z tego zrezygnować, bo nie mam dowodu na mechanizm?
To jest właściwie szersze pytanie o to,czy efekt placebo jest "prawdziwy". Bo jeśli coś łagodzi objawy, a nie szkodzi, to po co szukać lepszego uzasadnienia? Pytam serio bo sam mam podobny dylemat z medytacją
Jest jedna rzecz, o której jeszcze nie mówiliśmy, a która jest istotna przy recepturze planetarnej i alergiach. Merkury. W tradycji Merkury rządzi układem nerwowym i oddechem ale też komunikacją między układami w ciele. Jeśli Grimoire mówi o reaktywności immunologicznej, to aspekty Merkury do Saturna w natalu bywały interpretowane jako sygnał przewlekłego napięcia w tym obszarze. Czy sprawdzałaś swój układ pod tym kątem?
No, ale może konkretny przypadek jest tu właśnie potrzebny bo bez przykładu ciężko ocenić, czy ta receptura to coś spójnego, czy zestaw elementów, ktore można dopasować do prawie każdego
Czyli to nie jest tak że można sobie sprawdzić jeden aspekt i powiedzieć: to znaczy alergie? Trzeba patrzeć na całość?
Wracając do Merkury, bo Dezydery coś ciekawego zaczął. Mówiłeś o komunikacji między układami w ciele. Jak to rozumiała tradycja? Bo to brzmi trochę jak coś, co dziś nazywalibyśmy regulacją neuroimmunologiczną.
Mnie w tej rozmowie uderza to że cały czas mówimy o alergiach jako o czymś, co trzeba złagodzić. Ale w podejściu energetycznym alergia to sygnał. Układ reaguje, bo coś w środku jest w stanie gotowości. I może zamiast pytać, jak astrologicznie zmniejszyć reakcję, warto zapytać, co ta reakcja próbuje powiedzieć. Przepraszam, że to wątek poboczny, ale wydaje mi się ważny. 🙂
A jak się pracuje z tą granicą, o której mówisz? To jest coś, co można robić samemu, czy trzeba kogoś do tego?
Mam pytanie do Grimoire, bo trochę gubimy jej oryginalny wątek. Pisałaś o recepturze planetarnej, która dała ci jakieś wyniki w dzienniku. Jakie to były wyniki konkretnie? Mniejsza liczba objawów w pewnych dniach, czy raczej inne nasilenie?? 🙂
Czytam ten wątek od początku i chciałam zapytać o jedną rzecz. Grimoire napisała, że gorsze dni przy pełni pokrywały się z tranzytami na jej Merkury i Księżyc jednocześnie. Czy to znaczy, że sam jeden tranzyt to za mało, żeby coś zauważyć? Że dopiero kilka rzeczy naraz robi różnicę?
To co Grimoire opisuje jest zgodne z zasadą potwierdzenia w astologii medycznej. Jeden wskaźnik nic nie mówi. Potrzeba minimum trzech sygnałów wskazujących w tym samym kierunku. Stąd właśnie to pojęcie receptury, nie jednej planety ale układu.
Chcę doprecyzować jedną rzecz, bo to ważne. Prowadzenie dziennika bez ślepej próby nie chroni przed błędem potwierdzenia, bo wiemy, kiedy jest pełnia i kiedy jest tranzyt, zanim zaczniemy obserwować objawy. To znaczy, że możemy nieświadomie zwracać na siebie więcej uwagi w tych dniach. Grimoire, czy notujesz objawy codziennie, zanim sprawdzasz, co jest aktywne??
To interesujące, bo wlasnie opisujesz sytuację, w której idealne warunki obserwacji są nieosiągalne przy tej metodzie. Żeby na prawdę sprawdzić, musiałabyś nie wiedzieć, kiedy są tranzyty. Co samo w sobie jest absurdalne, skoro uczysz się astrologii. Więc co wogóle możemy z tego wyciągnąć??
Słuchajcie ale my cały czas rozmawiamy o weryfikacji tak, jakby celem było opublikowanie artykułu naukowego. A Grimoire pisała o czymś praktycznym, że zaczęła rozumieć rytm swojego ciała. Nawet jeśli nie możemy dowieść związku przyczynowego, to ten rytm jest realny dla niej. Czy to musi być coś więcej, żeby miało sens?
A mnie ciekawi coś innego. dezydery mówił o Merkurym jako pośredniku. Ale co z Marsem przy alergiach? Mars to przecież zapalenie, reakcja obronna. W każdym opisie astrologii medycznej, który czytałem, Mars pojawia się przy ostrych reakcjach układu odpornościowego. Czemu w tej recepturze tego nie ma? 🙂
