Szczerze? ten temat mnie trochę drażni, bo zakłada że życie ma jakieś "dobre lata" które można przeoczyć albo nie. Jakby szczęście było pociągiem który odjeżdża o konkretnej godzinie i jak się spóźnisz to już po tobie. Moim zdaniem to niepotrzebnie nakręca ludzi do paniki i ciągłego rozglądania się czy przypadkiem czegoś nie tracą. A właśnie przez to rozglądanie się przegapiają to co mają tu i teraz...
nie twierdzę że czas nie ma znaczenia, bo ma. Ale ta narracja o "złotych latach" brzmi dla mnie jak coś co bardziej służy sprzedawaniu kursów na temat "przebudzenia" niż rzeczywistej refleksji nad własnym życiem. Ile razy słyszałam że trzydziestka to przełom, że po czterdziestce już za późno na cokolwiek, że trzeba zdążyć przed tym czy tamtym. I co z tego wynikało? Głównie lęk.
Mam 38 lat i nie czuję żebym cokolwiek przeoczyła, choć pewnie ktoś mi tu powie że właśnie to jest dowód na to że jednak przeoczyłam 🙂 Ale serio, myślę ze warto sie zastanowić czy sam ten koncept nie jest przypadkiem bardziej szkodliwy niż pomocny.
Widziałam kiedyś w EZO TV jak jakaś kobieta napisała smsa że ma za sobą 6 ciężkich lat i pytała co będzie dalej. Na to prowadząca stwierdziła że według cyklu Jowisza ta pani dopiero wejdzie w "zimę jowiszową" i że teraz ma dobry czas.
Hmm, kompletnie nie mam na to pomysłu szczerze. Mozna to rozumieć tak, że te 6 lat to był pikuś w porównaniu z tym co dopiero nadejdzie. Ale można też spojrzeć na to z drugiej strony, że ta kobieta w sumie będzie miała 12 lat w plecy, jeden trudny okres za sobą i drugi przed sobą. To niezbyt pocieszające.
Mała poprawka do tego co napisałaś o wolnych planetach
w tranzytach patrzy się na planety społeczne czyli Jowisza i Saturna, oraz pokoleniowe, czyli Urana, Neptuna i Plutona. ostatnio niektórzy astrologowie dołączają do tego jeszcze Ceres i Eris (tę drugą nazywają też Prozerpiną), takie nowe "planety karłowate"... ale nawet jeśli je pominiemy, to i tak mamy piec ważnych obiektów do zbadania. a do tego przy konkretnych wydarzeniach bierze się jeszcze pod uwagę tranzyty planet osobistych, czyli Marsa, Wenus i Merkurego, no i analizuje się też pozycję Słońca i Księżyca. naprawde, sam Jowisz to zdecydowanie za mało żeby cokolwiek powiedzieć o czyjejś przyszłości!
