Mam Czarny Księżyc Lilith w Domu Dziesiątym w natalu i od jakiegoś czasu obserwuję, że cokolwiek robię publicznie, jest przekręcane albo odczytywane zupełnie inaczej niż chciałam. Ostatnio sytuacja zawodowa mocno mi się skomplikowała przez plotki, których nawet nie rozumiem skąd się wzięły. Zastanawiam się, czy inne osoby z tym samym układem mają podobne doświadczenia, bo zaczynam łączyć to w całość. Dom Dziesiąty to przecież reputacja, kariera, jak nas widzi świat - a Lilith tam potrafi narobić zamieszania. Czy ktoś analizował ten punkt w swoim horoskopie?
To bardzo ciekawy punkt do analizy. Powiedz mi - masz Lilith tam natalnie czy chodzi ci o tranzyt? Bo to dość istotna różnica. Lilith natalnie w X to jedno,ale jak przez ten punkt przechodzi np. aktualny tranzyt Saturna albo Marsa, to wtedy ten temat reputacji i bycia źle odczytywaną przez innych na prawdę wybucha. Pytam, bo bez tego ciężko mi cokolwiek sensownego powiedzieć.
Powrót Lilith to cykl około dziewięcioletni i naprawdę nie należy go lekceważyć. Jak trafia w punkt natalny, zwłaszcza taki jak X Dom, to sprawy, które były uśpione, nagle wychodzą na powierzchnię. Mnie interesuje, czy oprócz zawodowego aspektu czujesz też jakieś napięcie wokół własnej tożsamości publicznej - czyli nie tylko co mówią inni, ale też jak sama siebie definiujesz w kontekście swojej roli społecznej? 😛
Ale w ogóle skąd wiadomo, że to przez Lilith a nie po prostu przez trudny czas? Pytam serio, bo sama mam Lilith gdzieś tam w horoskopie i nie wiem jak to odróżnić od zwykłego pecha.
Lilith w X to w zasadzie klasyczny układ dla osób, ktore będą miały problemy z autorytetami przez całe życie. Hierarchia ich nie akceptuje, bo Lilith z definicji odrzuca podporządkowanie. Więc publiczne niezrozumienie jest tu wbudowane w horoscop, koniec kropka.
Nie jestem przekonany do Lilith jako punktu w ogóle bo to nie jest planeta tylko punkt obliczeniowy. Ale nawet jeśli przyjąć astrologiczną interpretację,to jak rozróżniacie czy wpływ pochodzi od Lilith, a nie od np. Saturna w X czy Plutona tranzytem? Pytam z ciekawości, bo wydaje mi się, że bez syntezy całego horoskopu wskazywanie jednego punktu jako przyczyny wszystkiego jest troche naciągane.
Mam pytanie do Wrozanki - te plotki, o których pisałaś na początku, pojawiły się nagle czy narastały przez dłuższy czas? Bo zastanawiam się, czy powrót Lilith przez X Dom ma jakiś moment zapalny czy to jest stopniowe.
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Nie mam Lilith w X natalnie,ale miałam Lilith tranzytującą przez mój X Dom parę lat temu i dokładnie tak to wyglądało. Nikt nie atakował mnie wprost, ale czułam, że mój wizerunek gdzieś żyje swoim życiem bez mojego udziału. Wróciło ci poczucie kontroli nad tym jak jesteś postrzegana po przejściu Lilith dalej?
Eh, trochę obu naraz. Starałam sie nie wchodzić w wyjaśnianie się publicznie, bo to zazwyczaj pogarszało sprawę - Lilith w X jakby karmiła się taką defensywnością. Zamiast tego skupiłam się na tym, co robię, nie na tym, jak to jest odbierane. I rzeczywiście, jak Lilith przeszła do XI, to atmosfera się rozluźniła. Ale nie obiecuję, że u każdego tak samo. 😛
Wow, a ile mniej więcej trwa taki tranzyt przez jeden dom? Bo jak mówicie, że trzeba czekać, to chciałabym wiedzieć ile to może potrwać. Lilith przesuwa się szybko czy wolno?
Przepraszam że wchodzę bo dopiero zaczynam z astologią - czy Lilith to w ogóle jakaś bogini czy to tylko matematyczny punkt? Bo gdzieś czytałam że to ma związek z demonem z Biblii i trochę się zdziwiłam 🙂
Jak Lilith jest aktywowana przez szybkie tranzytujące planety, np. Księżyc albo Merkury, to wlasnie możesz mieć te wahania co kilka dni. Księżyc robi pełny obieg w miesiąc więc co miesiąc raz aktywuje twój natalny punkt. Merkury z kolei bywa retro i potrafi kilka razy zahaczać o ten sam stopień.
Mogę zapytać głupie pytanie? Co to znaczy progresja w astrologii? Słyszałam to słowo ale nie wiem jak to się liczy ani czym różni od tranzytu.
To jest naprawdę skomplikowane. Czyli astrolodzy muszą patrzeć na co najmniej trzy horyzonty naraz - natalny, tranzytowy i progresowany? Jak wy to w ogóle ogarniaczcie w jednej głowie?
Mam teraz Saturna tranzytującego przez sąsiedni znak, blisko kusp X Domu ale jeszcze nie wszedł. I Pluton robi powolny aspekt do mojego natalnego Marsa, który jest w X. Więc tak, to nie jest tylko Lilith. Ale jakość tych doświadczeń jest inna - Pluton i Mars to starcia, a to co czuję teraz to bardziej takie... bycie przefiltrowaną przez czyjś osąd zanim w ogóle coś powiem.
To co opisujesz - bycie przefiltrowaną przez czyjś osąd - jest dla mnie najbardziej charakterystycznym objawem Lilith w X. U mnie było dokładnie tak samo. Ludzie mieli już gotowy obraz mnie zanim weszłam do pomieszczenia, jakby jakaś narracja o mnie żyła przede mną. Przy tym Pluton z Marsem dałby ci raczej otwarte konfrontacje. Czy masz te dwa rodzaje doświadczeń jako oddzielne czy pomieszane?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie wrażenie że Lilith w X działa jak niewidzialny oskarżyciel. Czy cos można zrobić zeby ten tranzyt przeżyć mniej boleśnie, czy poprostu trzeba przez to przejść??
A to nie wychodzi na to, że Lilith tak naprawdę nie jest złym wpływem tylko zmusza do bycia sobą publicznie? Zastanawiam sie czy nie jest tak, że osoby z Lilith w X po prostu nie mogą udawać że są kimś innym i prędzej czy później wychodzi prawdziwa wersja, nawet jesli boli?
Szczerze - różnie. Są tygodnie kiedy jest spokój i wtedy prawie zapominam, że coś się dzieje. A potem znowu coś wybucha i myślę, że to nigdy się nie skończy. Chyba najtrudniejsze jest to, że nie wiem kto i kiedy stworzy kolejną narrację o mnie. To taka czujność, której nie da się wyłączyć.
Czujność bez wyłącznika - to brzmi jak ciągły stres. Czy to znaczy, że taki tranzyt może wpływać na zdrowie? Mam na myśli że stały poziom napięcia to jednak cos, co ciało odczuwa. 🙂
Czyli to trochę jak z ropniem - boli kiedy wychodzi ale wyjście jest konieczne? Tranzyt Lilith w X to ten moment kiedy to co było chowane zaczyna wychodzić na powierzchnię publicznie?
To co mówisz o braku sprawczości - to jest chyba serce problemu z Lilith w X. U mnie ten moment przełomowy nastąpił kiedy przestałam próbować kontrolować co ludzie o mnie myślą i skupiłam się na tym co sama wiem o sobie. Brzmi banalnie, ale w praktyce to był długi proces. Czy masz jakiekolwiek oparcie - osoby, które cię znają i które nie są częścią tej narracji?
Właśnie - to co możesz zrobić. Czy w astrologii jest w ogóle jakiś przepis na to jak "pracować z" takim tranzytem? Pytam serio,bo często słyszę że trzeba "pracować z energią" ale nigdy nie wiem co to konkretnie oznacza. Medytacja? Rytuał? Zmiana zachowania??
Tak, mam Lilith natalnie w X i teraz mam jeszcze tranzyt dodatkowy przez ten obszar. To znaczy ze wzorzec ktory zawsze był częścią mojej mapy jest teraz podwójnie aktywowany. Stąd pewnie ta intensywność.
Dobra ale przepraszam że tak powiem wprost - jak długo to trwa? Bo to brzmi jak coś co człowieka powoli wykańcza i nie chciałabym czekać latami na koniec tego. Czy jest jakaś data kiedy staje się lżej?
To znaczy że dla Wrozanki i dla innych z natalną Lilith w X - to jest właściwie trwały motyw całego życia? Tylko bardziej lub mniej aktywowany? To zmienia perspektywę, bo myślałam że chodzi o przejściowy trudny okres.
To ważne co powiedziałaś Cyrkonko, i myślę że właśnie tu jest kluczowa różnica w podejściu. Tranzyt można przeczekać. Natalna pozycja wymaga integracji - nie przetrwania ale nauczenia się jak z tym żyć. Dla osób z Lilith natalnie w X pytanie "kiedy się skończy" jest właściwie pytaniem "jak mogę z tym żyć tak żeby mnie nie niszczyło". To inne zadanie.
