Ostatnio wróciłam do tematu Amora w horoskopie i zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę znaczy ta asteroida w Piątym Domu. bo Dom Piąty to przecież twórczość, zabawa, dzieci, romanse, wyrażanie siebie. A Amor z definicji niesie miłość bezwarunkową, taką bez oczekiwania czegoś w zamian. Czy to znaczy, że ktoś z takim układem tworzy po prostu dla samego tworzenia, bez ego, bez potrzeby uznania? Czy macie jakieś doświadczenia z tym układem u siebie albo kogoś bliskiego?
Też mam podobne pytanie odkąd zaczęłam bardziej wnikać w swój horoskop. Mam Amora w Piątym Domu i szczerze to przez długi czas nie rozumiałam dlaczego maluję obrazy które potem rozdaję znajomym. Nigdy nie wpadłam na to żeby je sprzedawać. Myślicie że to właśnie ten układ tak działa?
A przepraszam, bo dopiero wchodzę w temat, ale Amor to jest jakaś mała planeta czy co dokładnie? Czytam horoskopy od lat i nigdy nie widziałem żeby ktoś to uwzględniał
Znam kilka osób z Amorem w Piątym i powiem szczerze że nie zawsze to tak pięknie wygląda. Jedna moja znajoma ma ten układ i tworzy muzykę kompulsywnie ale potem się wpada w jakiś dół bo nikt nie odpowiada na jej prace tak jak ona by chciała. Gdzie tu ta bezwarunkowość? Mnie to troche podważą tę ideę że Amor automatycznie daje taką czystą miłość do tworzenia. 🙁
Nie wiem dokładnie jej danych,ale masz rację że nie brałem pod uwagę aspektów. myślisz że kwadrat do Saturna mógłby powodować właśnie to zablokowanie, takie że chcesz dawać bezwarunkowo ale coś cię blokuje i potem jest frustracja?
Wchodzę w ten temat bo akurat analizowałam swój horoskop i mam Amora w Piątym w koniunkcji ze Słońcem. Przeczytałam kilka interpretacji i są ze sobą sprzeczne. Jedni piszą że to błogosławieństwo bo tworzysz z miłości do samego aktu tworzenia, inni że Słońce zjada Amora i ego dominuje nad bezwarunkową miłością. Ktoś ma jakiś pogląd na koniunkcję ze Słońcem konkretnie?
Czytam tę rozmowę i jedno mi się nasuwa, czy w ogóle da się oddzielić miłość do tworzenia od potrzeby uznania? Bo jako osoba zupełnie spoza astrologii powiem że każdy artysta którego znam potrzebuje żeby ktoś zobaczył jego pracę. Może Amor w Piątym to po prostu mit który sobie sami tworzymy żeby czuć się lepiej ze swoją twórczością?
Mam zapisane kilka map z Amorem w Piątym i próbowałem szukać wzorca. Z tego co zebrałem to Amor w Piątym w znakach żywiołu ziemi częściej objawia się przez tworzenie fizyczne,rękodzieło, gotowanie jako akt miłości. W znakach wody to częściej pisanie, muzyka, coś emocjonalnego. Ale to są moje notatki, nie oficjalna wykładnia więc może ktoś ma inne obserwacje?
Czytam was wszystkich i mam jedno pytanie do tych co mają Amora w Piątym z własnego doświadczenia. czy kiedy tworzycie i dajesz coś z siebie bez oczekiwania, czujecie po tym spokój, czy raczej pustkę? Bo to by mi pomogło zrozumieć czy ten układ daje spełnienie czy tylko chwilowe uwolnienie 🙂
Czytam tę rozmowę o spokoju i głodzie i to jest naprawdę ciekawe bo brzmi jak opis czegoś co znam z własnego życia,a nie miałem pojęcia że to może mieć jakieś astrologiczne tło. Ale mam pytanie do was, czy ta asteroida Amor jest w standardowych programach do horoskopów? Bo chciałbym sprawdzić gdzie ją mam i nie wiem od czego zacząć. 😉
Saturn w opozycji do Amora w Byku to jest właśnie ten wzorzec o którym mówiłam wcześniej. Saturn stawia warunki, testuje, pyta czy to co dajesz jest naprawdę bezwarunkowe czy może jednak liczysz na wzajemność. Nie musi to być przekleństwo, bo Saturn w opozycji często z wiekiem mięknie, ale przez długi czas może być odczuwany jako coś co zaciąga hamulec dokładnie w momencie gdy chcesz po prostu tworzyć i dawać.
Przeczytałam cały ten wątek i mam jedno spostrzeżenie z innej strony. W numerologii Piątka jako liczba też wiąże się z ekspresją i wolnością, ale też z rozproszeniem. Jeśli ktoś ma silną Piątkę w numerologicznej mapie i Amora w Piątym Domu, to może te energie się nakładają w ciekawy sposób. Ciekawi mnie czy ktoś z was to sprawdzał. Nie żeby zmieniać temat, ale te dwa systemy czasem razem dają więcej sensu.
To jest mocne zdanie, że przestać traktować warunki Saturna jako swoje. Ale jak to odróżnić w praktyce? Bo z perspektywy środka własnej głowy nie wiem które przekonanie jest moje a które jest Saturnem. Jakiś trop jak to rozbroić?
Notuję sobie to rozróżnienie między cichym spokojem a głośną chwałą bo wracam do tego kilka razy w tej dyskusji i za każdym razem brzmi inaczej. ale mam inne pytanie do Edytki, bo mówiłaś wcześniej że Dom Piąty jest polem gry a nie przeciwnikiem Amora. To kiedy to pole gry zaczyna grać przeciwko graczowi? Bo chyba jednak może?
Ojej, sprawdziłem Astro.com zgodnie z instrukcją od Nastki i znalazłem swojego Amora. Mam go w Trzecim Domu,nie w Piątym, więc chyba nie powinienem sie za bardzo wtrącać do wątku, ale ciekawi mnie jedno. Czy ta energia dawania bez warunków o której piszecie jest wogóle możliwa dla człowieka, czy to jest bardziej aspiracja niż realna cecha?
Mam wrażenie że ta rozmowa krąży wokół jednej rzeczy i nikt tego wprost nie pyta. czy Amor w Piątym to jest cos pozytywnego czy nie? Bo czytam i mam wrażenie że to brzmi jak ciągłe napięcie i problem,a nie dar.
To jest uczciwe pytanie i zasługuje na uczciwe odpowiedź. Amor w Piątym to nie jest automatycznie dar ani automatycznie problem. To jest specyficzna energia ktora może działać świetnie albo generować frustrację zależnie od tego czy człowiek rozumie dynamikę której doświadcza. Asteroidy w ogóle nie są wyrokami, są opisem. 😛
Wow, wracam do pytania Cezarego bo mnie ono nie opuszcza. Czy bezwarunkowe dawanie przez tworzenie jest wogóle możliwe? Bo jak sobie wyobrażam twórcę ktory na prawdę nie oczekuje żadnej reakcji, to widze kogoś kto tworzy do szuflady i to wymaga albo bardzo dużej dojrzałości albo czegoś co mogłoby brzmieć jak wyparcie. Czy Amor w Piątym prowadzi ku jednemu czy drugiemu?
Tworzenie do szuflady to nie jest ten sam ruch co tworzenie bezwarunkowo. ktos kto chowa prace może wlasnie bardzo mocno liczyć na coś, tyle ze boi się wystawić na ocenę. To nie jest Amor, to może być zraniona Wenus albo ciężki Saturn na Słońcu. Tworzenie bezwarunkowo nie znaczy chowanie, znaczy że możesz pokazać I nie musisz.
Czytam tę dyskusję o szufladzie i pokazywaniu i mam wrażenie że to jest dokładnie to samo co w medytacji mówi się o nieprzywiązaniu do owoców działania. Nie wiem czy astrologia sięga po hinduskie pojęcia, ale ta zbieżność jest dla mnie uderzająca. Czy ktoś tu pracuje z tymi systemami równolegle? 🙂
Znam to połączenie i jest obecne w kilku podejściach do astrologu transpersonalnej. Amor jako energia karmiczna albo jako pewna jakość miłości która przekracza ego i oczekiwania. To jest spójna interpretacja z tym o czym rozmawiamy, że Amor w Piątym może być właśnie zaproszeniem do tworzenia jako rodzaju ofiary w sensie pierwotnym, dawania bez rachunku. Ale nie każdy astrolog idzie tą drogą i to jest wybór interpretacyjny.
I to jest chyba dobry moment żeby zadać pytanie które mnie nurtuje od połowy wątku. Skoro Amor w Piątym to zaproszenie do tworzenia bezwarunkowo, to co dzieje się gdy ktoś tego zaproszenia nie przyjmuje przez całe życie? Czy horoskop to po prostu pusta mapa bez aktywacji, czy coś innego?
No właśnie, zastanawiam się nad pytaniem Nastki i chcę je troche rozwinąć bo mnie też to nurtuje. Jeśli ktoś przez całe życie nie przyjmuje zaproszenia Amora w Piątym, to czy to znaczy że energia gdzieś ucieka, czy ona się kumuluje i potem wybucha w jakimś momencie? Pytam serio, bo znam osoby które zaczęły tworzyć dopiero po pięćdziesiątce i to z taką siłą jakby nadrabiały lata.
Ale to co mówi Edytka o nasieniu rodzi kolejne pytanie. Jeśli horoskop to tylko mapa możliwości, a nie wyrok, to co konkretnie sprawia że ktoś w końcu zaczyna? Czy to inne planety które dojrzewają, tranzyt jakiś, czy raczej cos czysto życiowego, utrata pracy, koniec związku, choroba? I czy Amor wogóle reaguje na tranzyt tak samo jak inne asteroidy? 🙂
Notuję to rozróżnienie, Amor jako jeden z głosów, nie jako solista. I wraca mi przez to pytanie do samego początku wątku, do tytułu. Czy "bezwarunkowe miłowanie przez tworzenie" to w ogóle jest opis Amora w Piątym, czy to raczej ideał do którego ta konfiguracja może dążyć albo od którego może odpychać? Bo przez całą dyskusję słyszę że to jest zaproszenie, potencjał, możliwość. A nie że ktoś z tym układem automatycznie tak funkcjonuje.
Wawrzek trafił w sedno i to jest chyba najuczciwsze ujęcie tego,o czym tu rozmawiamy, choć rozmowa przecież się nie skończyła. Nie, to nie jest automatyczny opis. To jest pytanie które ta konfiguracja stawia. Czy będę miłował przez tworzenie bezwarunkowo? I właśnie dlatego w tytule jest "czy", a nie "jak". Ale mam teraz pytanie do wszystkich, bo jestem ciekawa, czy ktoś z was, niekoniecznie z Amorem w Piątym, ma w ogóle przykład z własnego życia takiego momentu gdzie tworzenie naprawdę nie potrzebowało niczyjego potwierdzenia? Nie idealnie, nie trwale, ale choć raz?
