Benedyk, to co piszesz o tej osobie że widzi głównie swoje braki, jest naprawdę zastanawiające. Czy to nie jest właśnie klasyczna pułapka Panny? Że analityczność obraca się do wewnątrz i zamiast doceniać precyzję, człowiek widzi tylko to, czego nie powiedział?
Dokładnie to. I myślę, ze Saturn w kwadracie do Merkurego tylko to pogłębia. Masz Atenę, ktora daje ci zdolność mówienia rzeczy ważnych ale masz też wewnętrznego cenzora, ktory cały czas pyta: czy to było wystarczająco precyzyjne, czy nie przesadziłem, czy nie powinienem był milczeć. Efekt zewnętrzny jest dobry, wewnętrzne poczucie raczej nie.
czyli ta osoba jest romantyczna w oczach rozmówców, ale sama tego nie czuje? To troche smutne, nie? Jakby nie miała dostępu do tej jakości, którą posiada. 🙁
To mi przypomina pewien układ, który widziałam w temacie dotyczącym kart dworskich. Rycerz Mieczy, taka sama energia. Ostry, precyzyjny, trafia w sedno, ale sam siebie postrzega jako zbyt oschłego albo zbyt mało ciepłego. Zewnętrzny odbiór kompletnie rozjeżdża się z wewnętrznym poczuciem. Czy ta osoba w ogóle wie, jak jest odbierana przez innych?
To jest właśnie sedno. atena jako asteroida działa często poniżej progu świadomości, szczególnie gdy nie masz do niej aspektów od osobistych planet. Ona po prostu jest. I robi swoje. Osoba z Ateną w III w Pannie może mówić precyzyjnie odruchowo, nie decydując o tym świadomie. 🙂
Ale jest w tym pewna ironia,nie? Że Atena, bogini mądrości, potrzebuje, żeby ktoś inny wskazał ci twoją własną mądrość. Jakby sam układ nie dawał ci narzędzi do samoocenienia tego.
To ma sens. III dom to też rodzeństwo, sąsiedztwo, kontakty codzienne. Atena tam umieszczona może poprostu działać w relacjach i dopiero tam ją widać. Ja patrzę na te cztery natale, które mam, i faktycznie wszystkie te osoby są opisywane przez innych jako ktoś, komu warto słuchać. Ale żadna z nich tak siebie nie definiuje.
Zamykanie wątków to bardzo ciekawa obserwacja. I bardzo Atenowe. Ona jako figura mitologiczna też była tą, która stawiała ostateczną diagnozę. Przypomnij sobie jej rolę w sądzie nad Orestesem. Nie kłóciła się, po prostu widziała i rozstrzygała. Może to jest właśnie ten romantyzm, o którym tu mówimy: ktoś, kto cię rozumie tak bardzo, że nie musisz nic powtarzać.
Eh, to jest pytanie, ktore sam sobie zadawałem. I chyba tak. Bo ta osoba, którą analizuję, milczy duzo. Nie z lęku, raczej z wyboru. Jakby wyczuwała momenty, kiedy mówienie ma sens, a kiedy nie. I może to jest właśnie ta atenowa mądrość, nie gramatyka słów ale gramatyka milczenia.
"gramatyka milczenia" to mocne określenie. Ale czy to nie jest po prostu introwestja? Pytam serio, bo czasem mam wrażenie, że przypisujemy astroidom cechy, które mogą wynikać z innych rzeczy, np. po prostu temperamentu. 😀
Oj tam, zgadzam się z Zisią. I dodam: introwekcja to kategoria psychologiczna,Atena w III to kategoria symboliczna. One mogą współistnieć, ale nie zastępują się nawzajem. Można być ekstrawertykiem z Ateną w III i nadal mieć ten filtr jakościowy. Znak i aspekty tylko modulują jak to wychodzi.
Tak właśnie to czuję że ten filtr jakościowy to jest serce całej sprawy. I teraz zastanawiam się, czy to właśnie dlatego rozmowy z takimi osobami mają ten specyficzny ciężar, że każde ich słowo jest jakby odważone, zanim padnie? Jakby wiedziały, że słowo albo coś robi, albo nie robi nic, i wolą ciszy niż pustego gadania.
Dokładnie to mam na myśli. Ta osoba,którą opisuję, nie jest małomówna dlatego, ze nie ma co powiedzieć. Raczej jakby czekała na właściwy moment. I to jest wlasnie to, co chciałem wyłapać w tytule tego wątku. Mądrość w mówieniu to nie słownictwo, to cos bardziej fundamentalnego.
ale właśnie tu mam wątpliwość. to co opisujesz może też być po prostu przezornością albo nawet lękiem społecznym, nie? Skąd wiesz, że to Atena, a nie po prostu osobowość, która nauczyła się nie odzywać, bo ją kiedyś skarcono za zbyt dużo mówienia?
Brak aspektów do asteroidy nie znaczy, że jest słaba. Czasem izolowana planeta albo punkt działa czyściej, bo nie ma zakłóceń od innych energii. To może być właśnie ta nieuchwytność, o której mówisz.
To ciekawe zderzenie i chcę zapytać wprost: czy Atena w III bez aspektów to bardziej mądrość wewnętrzna która nie przebija się na zewnątrz, czy jednak mądrość w mówieniu, ale taka którą trudno przypisać do konkretnych słów? Bo to dwie różne rzeczy.
Hej, wchodzę do rozmowy bo właśnie patrzę na swój horoskop i mam Atenę w III domu w Strzelcu. czy to coś zmienia względem tego, o czym piszecie? Bo Strzelec to chyba dużo mówienia, nie?
Zgadzam się ze Stefcią i chcę to rozwinąć. Myślę że tytuł wątku od początku był celowo trochę prowokacyjny. "Czy będziemy posiadać" to pytanie, nie obietnica. I ta rozmowa mi to potwierdza, że to nie jest automatyczne. To bardziej potencjał, który wymaga jakiegoś... wyzwalacza. Doświadczenia, informacji zwrotnej, właśnie tego, o czym mówiła Wieszczka.
Cieszę się, że wróciliśmy do tego wątku o informacji zwrotnej. Bo Benedyk trafił w coś, co mnie interesuje od dłuższego czasu. Czy bez cudzego lustra człowiek w ogóle jest w stanie sam rozpoznać u siebie tę Atenową jakość? Czy ona jest z definicji ślepa na siebie??
Ale zaczekajcie, bo mam wrażenie, że troche romantyzujemy tę niewidzialność. Skoro to jest tak niewidzialne i wymaga zewnętrznego lustra, to skąd wogóle wiemy, że to Atena, a nie poprostu lata nawyków komunikacyjnych, które każdy wypracowuje po swojemu? Co odróżnia Atenę od zwykłego dojrzewania?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie, które może być naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro Atena to mądrość w mówieniu, to czy ona działa też przy mówieniu o sobie? Bo wydaje mi się, że niektórzy ludzie, którzy są świetni w tłumaczeniu idei, są kompletnie bezradni, kiedy muszą powiedzieć coś o sobie.
To co mówi Benedyk jest ważne i trochę zmienia mi obraz tej pozycji. Atena w III to może być ktoś, kto jest wybitnym rozmówcą o świecie i fatalnym rozmówcą o sobie. I to samo w sobie jest jakimś wyraźnym znakiem, nie?
To pytanie o lukę mnie nie opuszcza. Bo jeśli Atena w III daje precyzję w mówieniu o świecie, ale nie o sobie, to czy to jest w ogóle mądrość w mówieniu, czy raczej mądrość w mówieniu o pewnym wycinku rzeczywistości? I tu wracam do tytułu wątku, bo Benedyk pytał, czy będziemy posiadać tę mądrość. A może ona jest zawsze częściowa, zawsze ma jakieś białe plamy?
Czytam tę dyskusję o znakach i mam wrażenie, że zaczynamy wikłać się w warstwę, która oddala od pytania o romantyzm, które gdzieś tu się kręciło na początku. A mnie interesuje właśnie to, czy ta pozycja ma coś wspólnego z pewnym rodzajem romantyczności w komunikacji. Bo znam osobę, która ma chyba Atenę w III, i jej sposób mówienia jest taki, że rozmowa z nią zawsze ma jakiś ciężar, jakiś sens większy niż słowa. Czy to jest ten romantyzm?
