Mam takie pytanie i trochę nie wiem, czy dobrze trafiłem z tematem, ale wydaje mi się, że afirmacje to kategoria samorozwoju, więc chyba ok. Chodzi mi o to, czy afirmacje w ogóle mają sens, jak człowiek jest w szoku albo tuż po jakiejś traumie. Bo czytałem różne rzeczy i jedni mówią, że właśnie wtedy podświadomość jest najbardziej "otwarta" i afirmacje działają mocniej, a inni że to bez sensu bo umysł jest zablokowany. Ktoś coś wie na ten temat? 😀 Bo mam bliską osobę która przeszła przez coś trudnego i zastanawiam się czy to w ogóle jej pomoże.
Hmm, to ciekawe pytanie. Ja sie spotkałam z teorią ze szok to taki stan gdzie granica między swiadomoscią a podswiadomoscią jest cieńsza, więc afirmacje mogą głębiej wnikac. Ale to chyba zalezy tez od rodzaju traumy, nie? Bo inaczej reaguje ktos kto np. stracił prace, a inaczej ktoś po wypadku albo stracie bliskiej osoby. Sama próbowałam po jakimś trudnym okresie i szczerze, przez pierwsze dni nie byłam w stanie w ogóle skupic sie na żadnym zdaniu, wszystko wydawało sie puste.
A czy do tego nie lepiej byłyby kamienie albo krysztaly? Serio pytam, bo chyba labradoryt albo obsydian działają ochronnie i morze w połączeniu z afirmacją byłoby silniej? Albo sam kamień wystarczy jak ktoś nie jest w stanie nic mówić?
No właśnie to "jestem bezpieczna" to jest klucz. Ja bym nawet nie nazywała tego afirmacją w klasycznym sensie, bo afirmacja zakłada jakieś przeprogramowanie przekonań w czasie, a tu chodzi po prostu o zatrzymanie człowieka w chwili obecnej. To bardziej mantra stabilizująca. Roznica jest, choć efekt podobny. I zgadzam sie z Mietową że nie każda afirmacja nadaje się do każdego stanu.
Ja to rozumiem z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś w bardzo złym miejscu i ktoś mi poradził afirmacje. Szczerze - przez pierwsze tygodnie czułam sie z nimi gorzej, nie lepiej, bo mnie drażniły. Dopiero jak zaczęłam od najprostszych rzeczy, bez żadnych wielkich obietnic, coś zaczęło sie zmieniać. Więc chyba czas ma znaczenie - nie w każdym momencie to zadziała tak samo.
Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo zależy co przeszła i w jakim jest stanie. Ale ogólna zasada jest taka - jeśli człowiek jest wciąż w fazie odrętwienia, kiedy jeszcze nie płacze, nie czuje, chodzi jak automat - to wtedy jakiekolwiek "programowanie" mija sie z celem. Podświadomość zajęta jest czymś zupełnie innym. Dopiero jak zacznie przetwarzać, kiedy pojawiają sie emocje, pytania, chaos - wtedy proste zakotwiczające zdania mogą coś dać ^^ I naprawdę proste - nie o szczęściu, nie o przyszłości. Tylko o tu i teraz.
Przepraszam że sie wtrącam bo może to głupie pytanie, ale czy afirmacje to nie jest po prostu samookłamywanie sie? Mówisz ze jest dobrze, a jest źle. Nie rozumiem jak to ma działać szczerze, szczególnie jak ktoś jest po traumie i wszystko kłóci sie z tym co mówi.
