Hej, piszę tu bo naprawdę nie wiem już co z tym zrobić. Mam taki problem, że przy każdej ważniejszej decyzji totalnie się blokuję. Dosłownie. Czy zmienić pracę, czy zapisać córkę na inny język, czy wogóle zrezygnować z czegoś, co mi nie służy - i zamiast podjąć decyzję, kręcę się w kółko tygodniami. Czytałam trochę o afirmacjach i zaczęłam myśleć, że może to tędy droga 😉 Bo to chyba bardziej problem z głową niż z okolicznościami, prawda? Próbowałam kilka razy różnych afirmacji w stylu "podejmuję decyzje z łatwością i spokojem" albo "ufam sobie i swoim wyborom", ale jakoś nie czuję żeby coś drgnęło. Może źle to robię, może za krótko? Czy ktoś miał podobnie i coś faktycznie zadziałało?
Mnie też to dotyczy i też zaczęłam od podobnych afirmacji. Szczerze? przez pierwsze tygodnie miałam wrażenie że mówię do ściany... Dopiero jak zaczęłam dopisywać do nich jakieś konkretne uczucie, np. że wyobrażam sobie jak SIĘ CZUJĘ po podjęciu decyzji, zaczęło to jakoś inaczej działać. Ale nie wiem czy to sama afirmacja czy poprostu ćwiczyłam dłużej.
Problem z tymi standardowymi afirmacjami w stylu "podejmuję decyzje z łatwością" jest taki, że jezeli twoj umysl kompletnie w to nie wierzy, to on poprostu to odrzuca. Serio, to nie jest wróżenie z fusów, jest na to troche badań (szukajcie autosugestia Coue albo self-affirmation theory). Umysł słyszy zdanie sprzeczne z tym co "wie" o sobie i podnosi obronę. Lepiej zacząć od czegoś miękkiego, np. "jestem w stanie podjąć tę decyzję" albo "uczę się ufać sobie". Coś co mózg jest w stanie przełknąć bez natychmiastowego buntu.
A ile czasu realnie trzeba żeby afirmacje zaczęły działać na takie blokowanie decyzji? hmm, bo czytałam że 21 dni i wszystko się zmienia, ale mam wrażenie że to mit. Pytam bo sama mam podobny problem i chciałabym wiedzieć kiedy mogę się spodziewać jakiegoś efektu, żeby się nie zniechęcić za szybko
No dobra, ta liczba 21 dni wzięła się z badań chirurga Maxwella Maltza z lat 60. który zaobserwował że tyle mniej więcej zajmuje adaptacja po amputacji... Potem ktoś to przetłumaczył na "tyle trwa zmiana nawyku" i rozeszło się po świecie jako pewnik. Nowsze dane mówią o przedziałach od 18 do ponad 200 dni, zależnie od osoby i od tego jak głęboko zakorzeniony jest dany wzorzec. Paraliż decyzyjny, który opisuje Kinia05, to często coś zakorzenionego latami - lęk przed błędem, przed oceną, przed odpowiedzialnością za wybór. Sama afirmacja tu nie wystarczy jako jedyne działanie. Afirmacja morze pomóc, ale jako wzmocnienie pracy, nie zamiast niej.
Rozumiem,że terapeuta odpada. Samodzielnie można sporo zrobić. Przede wszystkim - pisanie. dziennik decyzji, dosłownie. Piszesz co cię blokuje przy konkretnej decyzji, wypisujesz oba scenariusze, i do każdego piszesz: "czego się boję jeśli wybiorę to". Samo wypisanie często pokazuje że strach jest nieproporcjonalny do realnego ryzyka. Potem afirmacja działa lepiej, bo masz już trochę gruntu pod nogami. Medytacja może wspierać ale najpierw trzeba zobaczyć skąd blokada pochodzi, inaczej afirmacje będą tylko naklejką na coś głębszego
Ja podszedłem do tego inaczej. Zamiast afirmacji słownych, zacząłem wizualizację - wyobrażam sobie siebie jak podejmuję decyzję spokojnie, bez spinki, i idę dalej. Robię to rano przed wstaniem z łóżka, cos ok. 5-10 minut. efekt jest taki, że coś we mnie się przestawiło, trudno mi to wytłumaczyć inaczej. Nie twierdzę że to dla każdego ale u mnie słowa jako takie nigdy nie działały tak mocno jak obrazy.
Trochę z boku, ale ale chciałam zapytać - czy te afirmacje powinny być mówione na głos, czy wystarczy w myślach? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że na głos, inni że to bez różnicy. Sama czuję się trochę dziwnie jak mówię do siebie na głos, szczególnie jeśli ktoś jest w domu 🙂
Ja robiłam i tak i tak. Nie sadzę żeby głos na głos byl konieczny, ale jest jedna rzecz - jak mówisz na głos to trudniej jest myśleć o czymś innym jednocześnie, jesteś bardziej "tu i teraz" z tą afirmacją. W myślach łatwo się zgubić i odpłynąć po 10 sekundach. Ale jak czujesz opór przed mówieniem na głos, to morze zacząć od pisania - i to działa podobnie do mówienia, angażujesz więcej zmysłów.
Dobra a ja mam inne pytanie bo trochę się gubię w tym wątku - jak ktoś ma ten paraliż przy decyzjach i zaczyna afirmacje, to jak rozpoznać że idzie we właściwym kierunku? 🙂 Bo skąd wiadomo że to działa a nie że po prostu czas leci? jakiś konkretny objaw albo zmiana którą można zaobserwować?
