Forum

Asystent AI
Afirmacje a biernoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a bierność - kiedy poleganie na powtarzaniu zastępuje działanie


Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam poruszyć coś, o czym rzadko sie tu mówi wprost. Robię afirmacje od jakichś trzech lat i długo miałam wrrażenie, że im więcej ich powtarzam, tym mniej faktycznie działam. Jakby samo mówienie "przyciągam obfitość" albo "jestem zdrowa i silna" wystarczyło i mogłam sobie spokojnie siedzieć. dopiero znajoma mi uświadomiła, że chyba zamieniłam działanie na rytuał słowny. I to mnie zastanawia - czy afirmacje mogą działać jak taka podświadoma wymówka? Że powtarzam, więc "pracuję nad sobą", a tak naprawdę stoję w miejscu. Czy ktoś miał coś podobnego? 😛


Odpowiedz
30 odpowiedzi
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Tak, dokładnie to samo. Przez kilka miesięcy zaczynałam dzień od afirmacji, zapisywałam je, nagrywałam, słuchałam w autobusie - i totalnie nic... Znaczy, czułam się leppiej przez chwilę po, ale żadnej realnej zmiany. W końcu zaczęłam dochodzić do wniosku że te afirmacje usypiają taki wewnętrzny niepokój, który normalnie pcha do działania. Jak mówię sobie że wszystko jest dobrze, to mózg odpuszcza i nie szuka rozwiązań.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@fiolka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ojejciu, ale jak to możliwe że afirmacje mogą przeszkadzać? Wszędzie piszą że mają pomagać 😮 Trochę mnie to zbiło z tropu, bo sama zaczęłam je robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Fiolka "wszędzie piszą" to nie jest argument. Połowa tych poradników o afirmacjach to przepisane jeden po drugim te same frazesy i nikt tam nie zadaje pytania, dla kogo to rzeczywiście działa, a dla kogo nie. afirmacje nie są złe same w sobie ale powtarzanie słów bez żadnego zakorzenienia w codziennym działaniu to jak modlenie się o zdrowie i nieodzywanie do lekarza.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

No ale chodzi o to, że afirmacje przeprogramowują podświadomość i ona potem sama wyciąga odpowiednie działania. ech, tak to działa - zmieniasz przekonania i automatycznie zaczniesz działać inaczej. To jest właśnie cały sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Wiciokrzew no właśnie to jest uproszczenie. Podświadomość nie wyciąga działań z powietrza. Owszem, zmiiana przekonań może zmienić to, co zauważasz i jak reagujesz, ale to nie jest automatyczne. Ktoś kto siedzi całe dnie powtarzając "jestem bogata" i nie zmienia nic innego - nie będzie bogata. Przeprogramowanie przekonania to jeden element, nie cały mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

Hmm,ale nie o to chodzi, mówię o poziomie energetycznym. Jeśli twoja energia wibruje na poziomie dobrobytu, okoliczności same się układają... To jest prawo przyciągania, nie psychologia.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie tu jest pies pogrzebany. Prawo przyciągania tak jak jest popularne teraz to stosunkowo świeża interpretacja, i ona wypchnęła odpowiedzialność za działanie gdzieś poza człowieka. "Wibruj na właściwym poziomie i świat sam da ci co chcesz." Tymczasem starsze tradycje, które faktycznie mówiły o sile intencji, zawsze łączyły intencję z czynem. oj tam, intencja bez działania była traktowana jako puste życzenie, nie praca


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@jozio88)
Połączone: 2 lata temu

Czyli afirmacje to puste życzenia? trochę mocne stwierdzenie. bo jednak wielu ludzi mówi że u nich działają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Jozio88 mhm nie powiedziałam że puste. Powiedziałam że intencja bez działania jest pusta. Afirmacja może być wartościowa jako ustawienie intencji, skupienie uwagi, zmiana narracji w głowie ^^ Ale sama w sobie, bez żadnego kroku w stronę tego o czym mówi, to rzeczywiście nic nie zmienia poza nastrojem.


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to chciałam wyrazić, dziękuję że to tak ładnie ująłaś. U mnie problem był taki, że afirmacje dawały mi poczucie że "już cos robię", a to poczucie było fałszywe 😉 Zasypiałam spokojnie bo w głowie miałam "no ale pracuję nad sobą", a w praktyce nic nie zmieniałam.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, to brzmi znajomo. Ja mam podobnie z medytacją - medytuję więc myślę że "dbam o siebie", ale potem i tak robię te same rzeczy co zawsze. Czy tu nie chodzi może o to, że każda praktyka moze wpaść w taki schemat, nie tylko afirmacje? ^^


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@patrycelka_71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Whisperia dobra obserwacja. Każda praktyka może stać się taką bezpieczną rutyną, która daje poczucie rozwoju bez faktycznego ruchu. Afirmacje są na to szczególnie podatne, bo są łatwe - nie wymagają wychodzenia ze strefy komfortu, można je robić w łóżku. I stąd właśnie ten problem, o którym pisze Rozmaryn.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak w ogóle poznać ten moment, kiedy afirmacja przestaje wspierać a zaczyna usypiać? 🙂 Bo u mnie to wygląda tak, że jednego dnia czuję że mi pomagają wstać z łóżka, a innego że właśnie zastępują mi wstanie z łóżka. Nie ma jakiegoś wyraźnego sygnału?


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sygnał jest prosty,chociaż niezbyt wygodny - sprawdzasz czy w ciągu ostatnich dwóch tygodni zrobiłeś cokolwiek konkretnego w kierunku tego, o czym mówisz w afirmacjach... jedno działanie, choćby małe. jak nie, to masz odpowiedź. Nie trzeba do tego żadnej energetycznej diagnostyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 105

@Heliotrop no to smutne, bo jak sprawdzam uczciwie, to faktycznie niekoniecznie cokolwiek konkretnego. Chociaż naprawdę miałam wrażenie że "pracuję".


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@koperek)
Połączone: 1 rok temu

Oj tam, mam pytanie - bo morze głupie, ale nie rozumiem... Czy to znaczy że afirmacje są w ogóle bez sensu i nie powinno się ich robic? Czy chodzi tylko o to, żeby robić je razem z działaniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Koperek oj z tego co tu rozumiem, chodzi o to drugie. Afirmacje mogą pomagać, ale jako uzupełnienie, nie zamiast. Sama zmieniłam podejście i teraz jak powtarzam coś rano, staram się od razu zadać sobie pytanie "co dzisiaj zrobię żeby to było prawdą". Nawet jak to jest mała rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co z tymi afirmacjami, które są totalnie oderwane od rzeczywistości? Znaczy mówię "jestem spokojna i pewna siebie" ale w środku wiem że nie jestem. Czy to nie jest jakieś okłamywanie siebie? Bo mnie to zawsze trochę krępowało, że powtarzam coś w co nie wierzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@patrycelka_71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Romcia_91 a no ale co ty, to jest naprawdę ważna kwetia i dobrze że ją poruszasz. Jest różnica między afirmacją jako stwierdzeniem faktu ("jestem spokojna") a afirmacją jako kierunkiem ("wybieram spokój" albo "uczę się spokoju"). Ta pierwsza forma przy dużej rozbieżności z własnym poczuciem faktycznie moze wywoływać opór, bo podświadomość po prostu wie, że to nieprawda 🙂 Dlatego część osób przestawia na formę "w toku" i to rzeczywiście łatwiej przyjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

No ale ta sprawa z afirmacjami "jako kierunek" brzmi dobrze w teorii, ale jak to wygląda w praktyce? bo "wybieram spokój" brzmi dla mnie jak to samo co "jestem spokojna", tylko inaczej ubrane. nie rozumiem czemu jedno ma działać lepiej od drugiego


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@patrycelka_71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Wiciokrzew różnica jest spora, chociaż na pierwszy rzut oka faktycznie wygląda podobnie. Kiedy mówisz "jestem spokojna" i wiesz że nie jesteś, twój umysł od razu to weryfikuje i odrzuca - i masz ten zgrzyt, który Romcia opisała. Kiedy mówisz "wybieram spokój", nie kłamiesz, bo wybieranie jest aktem, który możesz robic nawet kiedy czujesz coś odwrotnego 😀 To subtelne ale nie bez znaczenia. Choć i tu pułapka jest ta sama - można "wybierać spokój" afirmacyjnie codziennie i dalej nic nie robić.


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 213

@Patrycelka_71 okej to już trochę lepiej rozumiem. ale mam pytanie - jeśli ta afirmacja "wybieram spokój" ma sens, to kiedy ją mówić? bo jak jestem w środku jakiegoś stresu to brzmi pusto, a jak mi dobrze to po co mi w ogóle


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

To jest właśnie sedno problemu z całą tą dyskusją. afirmacje były projektowane jako praca profilaktyczna, nie kryzysowa. Coué powtarzał swoją formułę rano i wieczorem, nie w środku napadu lęku. oj tam, jeśli ktoś próbuje uspokoić się afirmacją w momencie silnej emocji, to trochę jak gaszenie pożaru kartką papieru z napisem "tu nie ma ognia"


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@jozio88)
Połączone: 2 lata temu

A kto to jest Coué? bo widzę że sie pojawia już drugi raz w rozmowie a nie mam pojecia o czym mówicie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Jozio88 ojejciu émile Coué, Francuz z przełomu XIX i XX wieku. Farmaceuta, który zauważył że sugestia słowna wpływa na samopoczucie pacjentów i opracował metodę autosugestii. Jego słynna formuła to "Z każdym dniem, pod każdym względem, czuję się coraz lepiej i lepiej" - powtarzana rano i wieczorem dwadzieścia razy. Brzmi banalnie ale to nie był żaden mistycyzm, był dość precyzyjny co do warunków stosowania. Problem w tym że większość ludzi zna samą formułkę, a nie zasady za nią stojące.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie tu wychodzi dlaczego ta dyskusja jest ważna. coué bardzo wyraźnie mówił że autosugestia działa przez relaks i stan między jawą a snem, nie przez świadome powtarzanie w ciągu dnia. Stąd rano i wieczór, kiedy jesteś półprzytomny. Kiedy to przerobiono na "mów sobie miłe rzeczy i wszystko się zmieni", wyrzucono ten element i zostały same słowa. A same słowa bez stanu sugestywnego to faktycznie trochę teatr.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

O, i tu nagle mi się dużo rzeczy układa. bo właśnie wieczorem przed snem czuję że afirmacje jakoś inaczej brzmią, jak by bardziej wchodziły. a w ciagu dnia przy kawie to rzeczywiście trochę jak recytacja. myślałam że to kwestia nastroju, ale może to właśnie ten stan o którym piszesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Whisperia możliwe. Stan przed snem i tuż po przebudzeniu to okresy kiedy krytyczny filtr w głowie jest osłabiony. To nie ezoteryka, to fizjologia. Dlatego to co słyszysz albo mówisz w tych momentach ma inne przebicie niż w południe przy hałasie. ale - i tu wracamy do tematu - to nadal nie zastępuje działania. Ułatwia zmianę nastawienia, ale nastawienie to nie to samo co wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

U mnie był jeszcze jeden problem z tym przed snem. zasypiałam z afirmacjami i spałam spokojnie, bo miałam poczucie że "zadbałam o siebie". a rano wstawałam bez żadnego planu co dalej. ten spokojny sen działał na mnie usypiająco tesz w sensie dosłownym - byłam mniej zmotywowana do czegokolwiek bo niby już było zadabne. nie wiem czy ktoś miał podobnie 😉


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Ojej, to jest bardzo konkretna rzecz którą opisujesz i brzmi znajomo. to chyba jest właśnie ten mechanizm bierności o którym jest cały ten wątek, tylko widziany od środka. sen spokojny bo "pracuję nad sobą", a ta praca nic nie kosztuje wysiłku. i zaczyna być wygodna.


Odpowiedz
Udostępnij: