Ostatnio siedzę nad rozkładami i coraz bardziej mam wrażenie, że większość systemów interpretacji kart zakłada jedno podejście do czytania - albo bardzo dosłowne, albo mocno symboliczne. Ale co jeśli to nie kwestia systemu, tylko naszego trybu myślenia w danym momencie? Mam na myśli takie rozroznienie: rozkład emocjonalny vs logiczny. Nie chodzi o różne układy kart, ale o to, jak my sami podchodzimy do interpretacji. Czy ktos w ogóle świadomie to rozróżnia u siebie?
To ciekawe ujęcie, ale co rozumiesz przez "emocjonalny" w kontekście kart? Bo ja np. zawsze zaczyna od tego, co mi karta mówi intuicyjnie, zanim sięgnę po jakiekolwiek znaczenia z książki. I nie wiem czy to jest "emocjonalne" czy po prostu intuicyjne - te dwie rzeczy nie są tożsame.
Prowadzę notatki z rozkładów od jakiegoś czasu i porównywałem swoje interpretacje z różnych sesji. I faktycznie widzę wzorzec - kiedy pytam o sprawy osobiste, moje opisy kart są zupełnie inne niż kiedy robię rozkład "na chłodno", np. ćwiczebnie albo dla kogoś obcego. Więc coś w tym podziale jest.
Myślę, że to trochę uproszczenie. Tradycyjne systemy tarotowe, np. Rider-Waite, mają już wbudowane zarówno emocjonalne jak i logiczne poziomy. Karty dworskie są bardziej emocjonalne wielkie arkana logiczne, a małe arkana pośrodku. To nie jest kwestia naszego podejścia, tylko budowy talii.
A jak w ogóle wiadomo, którym trybem się czyta? Bo ja np. jak biorę karty, to po prostu... czytam. Nie zastanawiam się, czy to jest "emocjonalne" czy "logiczne". Czy to jest problem, że nie rozróżniam?
Właśnie to mnie dotyczy chyba najbezpośredniej z całego wątku. Zdarza mi się, że siedzę nad kartami i kompletnie nie wiem, co powiedzieć - jakbym wyłączona była. I teraz pytanie: jak rozpoznać, że to "za dużo emocji" blokuje, a nie po prostu brak doświadczenia?
Ale ja bym nie powiedział, że tryb emocjonalny jest problemem samym w sobie - on po prostu daje inny rodzaj informacji. Kiedy czytam emocjonalnie, często wyłapuję rzeczy, których nie widzę przy logicznym podejściu. Problem jest chyba wtedy, kiedy nie wiesz, w jakim trybie jesteś.
No to kiedy emocje pomagają a kiedy przeszkadzają? Bo ja jak robię sobie rozkład, to chcę konkretnej odpowiedzi i jak karty gadają "może tak może nie" to mnie to irytuje. To może u mnie jest zawsze tryb emocjonalny bo oczekuję wyniku?
Wracając do wcześniejszego - myślę, że ten podział emocjonalny vs logiczny można powiązać z samą strukturą rozkładu. Keltycki krzyż ma pozycje, które wprost są "emocjonalne" (nadzieje i obawy) i "logiczne" (podstawa, przeszłość). Może zamiast mówić o trybie interpretatora, powinniśmy mówić o tym, czy czytający odpowiednio czyta te konkretne pozycje?
Ja mam takie odczucie że jak czytam karty dla siebie to zawsze wychodzi inaczej niż jak patrzę na czyjeś karty. Nie wiem, czy to właśnie ten emocjonalny vs logiczny tryb, ale może. Niby te same karty, ale inaczej mi coś mówią.
Mam pytanie z nieco innej strony - bo jestem świeżym rodzicem i zanim znalazłam czas dla siebie przy kartach, to czytałam dużo o różnych podejściach. I trafiłam na coś, co chyba jest zbliżone do tego, o czym mówicie: niektórzy zalecają oddzielne sesje do czytania "sercem" i "głową". Ale mnie zastanawia - czy to nie sprawia, że interpretacja staje się sztuczna? Jak coś na siłę dzielisz, to czy jeszcze wierzysz temu, co wychodzi?
Dobra, bo ja chcę wrócić do tego, co powiedział Zenek - że tryb emocjonalny daje "inny rodzaj informacji". Ale jaki konkretnie? Bo dla mnie to brzmi jak usprawiedliwianie złych interpretacji.
no właściwie to jest analogia do astrologii - tam też masz dwa poziomy interpretacji: techniczny, czyli pozycje planet i aspekty, i intuicyjny, gdzie czujesz, co dany układ "robi" z osobą. Dobry astrologer łączy oba. może z tarotem jest tak samo?
To co Habbia mówi jest ciekawe. Znaczy - wyczerpanie zmniejsza oczekiwania? Bo to by sugerowało, że oczekiwania to jest właśnie ta emocjonalna warstwa, którą chcemy wyłączyć. Czy tak?
szczerze, to jest świetna obserwacja i nie wiem, czy odpowiedź jest prosta. Oczekiwania to jedno, ale jest też coś innego - zaangażowanie. Można mieć duże emocjonalne zaangażowanie w pytanie i jednocześnie nie mieć konkretnego oczekiwanego wyniku. I wtedy tryb emocjonalny chyba działa inaczej.
no Ale jak rozróżnić zaangażowanie od oczekiwania? Mnie sie to miesza.
Dokładnie to samo pytanie zadaję sobie od dawna. I myślę, że to jest umiejętność, której się uczy - nie coś, co się ma albo nie ma. Przynajmniej u mnie tak wyszło z notatek.
Wchodzę w wątek, bo to co mówicie bardzo mi przypomina coś z pracy z czakrami - konkretnie z czakrą serca i czakrą splotu słonecznego. Nadaktywna czakra splotu słonecznego to właśnie to oczekiwanie, chęć kontroli wyniku. Czakra serca to zaangażowanie bez przywiązania do rezultatu. Może tryb emocjonalny w złym sensie to jest właśnie ta splotowa dominacja?
Wracając do tego, co Jarzyna powiedziała o oczekiwaniu vs zaangażowaniu - czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić przed rozkładem, w którym trybie się jest? Bo mnie się zdarza, że myślę, że jestem otwarta, a potem widzę po interpretacji, że jednak nie byłam.
To jest proste i dobre. Ale co wtedy zrobić - odkładasz karty czy i tak czytasz?
I właśnie to chyba jest sedno całego tematu - nie chodzi o to, żeby jeden tryb był lepszy od drugiego, tylko żeby wiedzieć, co się czyta. Jeśli wiesz, że czytasz swoje emocje - to jest wartościowe. Gorzej, kiedy myślisz, że czytasz sytuację, a tak naprawdę potwierdzasz to, czego chcesz.
To co Runika powiedziała na końcu to chyba najważniejsza rzecz w całym wątku! Że nie chodzi o wyższość jednego trybu, tylko o świadomość co się właściwie czyta. Dziękuję za to podsumowanie, naprawdę otwiera oczy 🙂
Dobra, ale wchodzę tutaj z praktycznym problemem. Mam teraz pytanie, na którym mi bardzo zależy, i sama nie wiem, czy jestem w stanie w ogóle zrobic logiczny odczyt. Co w takiej sytuacji? Czekać aż emocje opadną? Ile to ma trwać?
Dodam do tego, co Jarzyna mówi - czasem samo rozkładanie kart kiedy jestem w środku emocji już coś robi. Nie chodzi tylko o odpowiedź, ale o to, żeby zobaczyć co mnie w danej chwili ciągnie. To trochę jak pisanie w dzienniku, tylko z kartami.
To jest bardzo dobre, bo ja właśnie tak zaczęłam robić rozkłady kiedy urodziło mi się dziecko i nagle nie miałam czasu ani głowy. Nie czekałam na spokój, bo spokój w ogóle nie przychodził. Robiłam rozkład w środku chaosu i traktowałam go bardziej jako lustro niż przepowiednię.
oj, wlasciwie to wychodzi na to, że emocjonalny tryb jest bardziej do pracy z sobą, a logiczny bardziej do pracy z sytuacją. Czy to za duże uproszczenie?
To mnie prowadzi do pytania, ktore siedzi mi od początku wątku - czy te dwa tryby mogą działać jednocześnie? Nie na zmianę, tylko naprawdę razem? Bo jak czytam kartę, to nie wyłączam ani głowy, ani serca.
