Chcę powiedzieć wam coś ważnego, bo to nie jest sprawa błaha. Magia, wróżbiarstwo i podobne rzeczy to wielkie zagrożenie dla człowieka, który nie ma pojęcia, z czym tak naprawdę obcuje. Bo skąd niby miałaby pochodzić zdolność poznania cudzych zamiarów, losów, przyszłości? Nie od Boga, to pewne. Człowiek sam z siebie takich mocy nie posiada. A kto chciał być równy Bogu w swojej mądrości? No właśnie, wiemy przecież kto...
Ktoś tu kiedyś opisywał swoje własne doświadczenia z tarotem i to naprawdę robi do myślenia. Latami rozwijała swój „talent” wróżbiarski, coś jej w tym pomagało, podpowiadało, prowadziło za rękę. I dopiero z czasem zaczęło wychodzić co to tak naprawdę było. Próba wyzwolenia się z tego to nie była prosta sprawa. Zajmowała sie tarotem marsylskim, podobno jednym z cięższych jeśli chodzi o te demoniczne możliwości. Nawet po latach samo wspomnienie wywoływało dreszcze.
Karty to nie zabawka, nie rozrywka, nie niewinne hobby. Warto o tym pamietać, zanim ktoś po nie sięgnie z ciekawości.
no przepraszam ale trzeba to powiedzieć wprost... ktoś tu chyba nie bardzo wie o czym pisze.
po pierwsze, tarot marsylski, a nie „marsylijski”. to podstawowa rzecz, można sprawdzić w dowolnym opracowaniu.
i nie jest to żadna szczególnie „demoniczna” wersja, psze pani. to po prostu jedna z graficznych odmian tarota, nic więcej.
a co do uzależnienia od kart... no cóż, jeśli karty były całym twoim życiem, to znaczy ze po prostu wpadłaś w obsesję na ich punkcie. to sie zdarza i nie ma w tym nic nadprzyrodzonego. można sie uzależnić od różnych rzeczy, szczególnie jak ktoś ma słabszą psychikę - od narkotyków, od jedzenia, od zakupów, od alkoholu, no i tak samo od religii. to wszystko mechanizmy tego samego rodzaju.
więc po co od razu wmieszywać w to demony, jezusy i inne tego rodzaju cuda? to naprawdę niepotrzebne komplikowanie prostej sprawy...
Serio, to jest ciekawe zagadnienie...
