Czytałam właśnie o tym, że ludność zaratusztriańska kurczy się lawinowo. W Mumbaju stosunek zgonów do urodzeń to 7,4:1. Siedem zgonów na jedno narodziny. To przerażające. Religia, która przetrwała trzy tysiące lat, może zniknąć w ciągu jednego stulecia.
To nie jest tylko kwestia demografii. Ortodoksi w Indiach blokują konwersje, a diaspora w Ameryce chce otwartości. Społeczność się rozrywa od środka.
Przepraszam za głupie pytanie, ale co to właściwie jest zaratusztrianizm? Pierwszy raz słyszę o tej religii.
I ta religia naprawdę wpłynęła na chrześcijaństwo? Brzmi niewiarygodnie.
Ale jak to możliwe, że religia z takim wpływem historycznym jest dziś praktycznie nieznana? Zostało tylko około 100 tysięcy wyznawców na całym świecie.
Podboje arabskie w VII wieku. Imperium Sasanidów upadło, świątynie ognia zostały zniszczone, biblioteki spalone. Ci, którzy przetrwali, musieli płacić specjalny podatek jako dhimmi lub emigrować. Większość uciekła do Indii - to właśnie Parsowie.
A dlaczego nazywa się ich Parsami?
Od Parsy - perskiego regionu, z którego pochodzili. Kiedy przybyli do Gudżaratu w X wieku, miejscowy władca przyjął ich pod warunkiem, że nie będą próbowali nawracać Hindusów. Zobowiązali się i dochowali słowa przez tysiąc lat.
I teraz to zobowiązanie ich zabija. Żadnych konwersji, żadnego przyjmowania osób z zewnątrz. Tylko dzieci z zaratusztriańskich ojców są uznawane za prawowite.
Czy oni rzeczywiście czczą ogień? Czytałam gdzieś, że mają świątynie ognia.
Nie czczą ognia jako takiego. Ogień symbolizuje czystość, światło Ahura Mazdy i Asha - kosmiczny porządek. W świątyniach płonie wieczny ogień, ale to nie jest obiekt kultu, tylko ogniskowa obecność boskiej mocy.
A co to jest to Asha? Kilka razy już padło to słowo.
Asha to prawda, porządek, sprawiedliwość - fundament rzeczywistości. Jej przeciwieństwem jest Druj - kłamstwo, chaos, rozkład. Całe życie to walka między tymi dwiema siłami. Każdy człowiek musi wybierać Asha w myślach, słowach i czynach.
To brzmi podobnie do koncepcji dobra i zła w chrześcijaństwie?
Podobnie, ale z kluczową różnicą. W zaratusztrianizmie dobro jest GWARANTOWANE ostatecznym zwycięstwem. Nie ma wiecznego potępienia. Nawet dusze w piekle zostaną ostatecznie oczyszczone podczas Frashokereti - odnowienia świata.
Moment, więc w tej religii nie ma wiecznego piekła?
Dokładnie tak. Ahura Mazda jest tak dobroczynny, że nie może pozwolić na nieskończone cierpienie. To fundamentalnie odróżnia zaratusztrianizm od chrześcijaństwa i islamu.
Wracając do demografii - wydaje mi się, że problem tkwi w podejściu Parsów do małżeństw mieszanych. 38,9% małżeństw w Mumbaju to związki z nie-zaratusztrianami. A dzieci z takich związków często nie są akceptowane.
Czyli są dwie grupy - jedni bardziej ortodoksyjni, drudzy otwarci?
Tak, i to właśnie ten podział grozi rozerwaniem społeczności. Ortodoksi argumentują, że zaratusztrianizm jest nierozłączny od irańskiej tożsamości etnicznej. Reformiści twierdzą, że Gathas mają uniwersalne przesłanie etyczne dla całej ludzkości.
Problem w tym, że przy obecnych trendach, ortodoksyjne podejście to wolna śmierć. Matematyka jest bezlitosna - społeczność Parsów kurczy się o 12% na dekadę.
Czy to prawda, że Freddie Mercury był Parsem?
A jak wygląda taki zaratusztriański pogrzeb?
Tradycyjnie stosowano wystawienie ciał w Dakhma - "wieżach ciszy". Ciało kładzione było na kamiennej platformie, gdzie zjadały je sępy. To eliminowało zanieczyszczenie ziemi i ognia przez rozkładające się ciało.
Co?! To brzmi makabrycznie!
To jak teraz radzą sobie z pogrzebami?
Większość społeczności w diasporze przeszła na kremację. W Indiach ortodoksi nadal próbują utrzymać Dakhma, ale bez sępów proces zajmuje tygodnie. Używają teraz solarnych koncentratorów do przyspieszenia rozkładu.
