Wczoraj miałam bardzo dziwny sen, ale jednocześnie taki niesamowicie realny... śniła mi się woda. Konkretnie to w bloku u moich rodziców był jakiś basen albo czyste jezioro, i ludzie w nim plywali. Potem śniło mi się że jadę z mężem po wodę, wiózł nas jakiś kolega. Były jeszcze inne elementy - mama i plac zabaw - ale najbardziej zastanawia mnie ta woda, bo ona prawie dochodziła pod sam balkon, takie miałam wrażenie w tym śnie.
Szukałam już jakiś interpretacji ale nie wiem do konca co z tym zrobic... Może ktoś mi powie co to może znaczyć?
no i trochę głupio mi to pisać, bo wiem że może brzmieć śmiesznie... ale czy przypadkiem nie chciało Ci się po prostu do toalety jak się obudziłaś? 🙂 serio, pytam bez żartów. u mnie bywa tak ze jak mi sie śni woda, i to wyraźnie, bardzo intensywnie, to okazuje się że po przebudzeniu muszę niemal lecieć do łazienki. zdarza mi sie miewać sny ktore sie sprawdzają więc zwracam na nie uwagę, ale czasem wyjaśnienie jest zupełnie przyziemne...
może to banalny powód i nie ma tu żadnej głębszej symboliki? nie chce Cie urazić tym pytaniem, naprawdę 🙂
nie wiem czy to ma jakiś głębszy sens ezotercznie, ale opiszę co mi się śni bo może ktoś coś wyinterpretuje 🙂
śnię dość często o morzu, zawsze spokojne, ciepłe, jakaś tam plaża bez tłumów ludzi. w tych snach przeważnie kogoś szukam, nie wiem kogo dokładnie ale szukam.
ostatnio przyśniło mi sie trochę inne morze niż zwykle, szare, brudnawe, ale wciąż ciepłe. i była w nim znajoma dziewczyna, widuję ją bardzo rzadko na co dzień. kąpała sie nago i wyraźnie sprawiało jej to radość. ale miała jakąs dziwną sylwetkę, głowa jej ale ciało było jak u małego dziecka, bez żadnych kobiecych cech
Hm, mam podobne pytanko bo też mi sie przyśniło coś z wodą, tyle że u mnie była łódka na oceanie podczas sztormu... ale co ciekawe, te fale były po prostu gigantyczne, nierealne wręcz, pogoda straszna a na samej łodzi panował zupełny spokój. Płynęliśmy jak po tafli, nikt się nie bał, fale jakoś nas omijały i nie wchodziły na pokład. tylko sam widok tej rozszalałej wody wokół był naprawdę przerażający. Jak coś takiego interpretować?
Śniłam ostatnio coś naprawdę dziwnego. Byłam w takim domku, wiesz, typowy letni domek, wokół pola i mały las niedaleko. Był ze mną ktoś z rodziny. Środek był mocno zawalony różnymi rzeczami, sprzętami, jakby ktoś to wszystko tam specjalnie zostawił.
I wtedy zobaczyłam, że przez próg zaczyna wlewać sie woda. Czysta, spokojna, bez pośpiechu. Wybiegłam na zewnątrz żeby zobaczyć skąd to się bierze i zobaczyłam, że płynie przez łąkę prosto płytka i przejrzysta, płynęła tak równo, bez żadnego powodu, jakby miała to w nosie. Potem zauważyłam, że wypływa z rowu gdzieś obok, ale ten rów nie był nawet pełny, żadna powódź. Woda po prostu wypływała z głębi, całkowicie wbrew fizyce.
Krzyknęłam do brata żeby brał siostrzenicę i wyjeżdżamy, bo nie wiadomo czym to się skończy. Spojrzałam jeszcze raz na tę falę, była już bardzo blisko, taka cienka warstwa że przez nią wyraźnie widziałam ziemię i trawę pod spodem. Trawa miała taki jesienny kolor... a reszta wyglądała jakby było lato. Dziwne zestawienie, trochę mnie to uderzyło nawet po przebudzeniu.
Boże, niee... miałam dziś w nocy taki sen z wodą, że do tej pory mnie ciarki przechodzą. Woda w snach to nie jest coś, co można zbyć machnięciem ręki, zwłaszcza gdy sen jest tak intensywny.
