miałam wczoraj taki sen, że do dziś mi siedzi w głowie... coś jak z jakiegoś kryminalnego filmu. byłam w małym pomieszczeniu, chyba toaleta, i wycierałam krew. zalewałam to wodą, próbowałam to wszystko spłukać i jakoś posprzątać po tym co się stało.
nie wiem skąd ta krew się wzięła, ale gdzieś w środku czułam że ktoś zginął i że ja probowałam to ukryć. a potem przyszła jakaś osoba i musiałam za wszelką cenę udawać że wszystko jest w porządku, robić dobrą minę do złej gry jak to mowią
i tu się urywa... obudziłam się i już nie pamiętam co było dalej
zastanawiam się co to może oznaczać, bo sen był bardzo wyrazisty i jakoś tak nieprzyjemnie mi zostal w pamięci. może ktoś z was spotkał się już z czymś podobnym?
Taki sen może sygnalizować, że ktoś z twojego otoczenia coś ukrywa i stara się to zataić właśnie przy użyciu ciebie... tak jak sama napisałaś. Radziłbym w każdym razie zachować ostrożność wobec tych wszystkich nadmiernie życzliwych znajomych. Nie zawsze te pozorne życzliwości są tym, czym sie wydają.
Sny z krwią to naprawdę nie jest łatwa symbolika do rozszyfrowania...
Bardzo to osobliwe, przyznam szczerze...
