Ostatnio podczas świadomego snu trafiłam na coś, co wyglądało jak wirujący tunel pełen fioletowego światła. Stałam przed nim i czułam ogromne wibracje w całym ciele, jakby prąd przechodził przez mnie. Coś mnie ciągnęło do środka, ale się przestraszyłam i obudziłam. Od tamtej pory nie mogę przestać o tym myśleć. Czy ktoś miał podobne doświadczenie? Co to mogło być?
Czy ktoś próbował techniki tworzenia portalu zamiast czekania aż się pojawi? Czytałem że w świadomym śnie można narysować drzwi na ścianie i otworzyć je siłą woli.
Oczywiście. To jedna z podstawowych technik. Ja robię kółko palcem w powietrzu i wizualizuję że się otwiera. Musisz mieć tylko jasną intencję gdzie chcesz trafić. Bez tego portal może zaprowadzić cię gdziekolwiek.
Ostrzegam przed beztroską. Nie każdy portal prowadzi tam gdzie chcesz. Są bramy które otwierają się na dolne plany astralne. Jeśli trafisz tam nieprzygotowany, możesz napotkać istoty które żywią się ludzką energią.
Mylisz się. Przywiązania energetyczne są realne. Widziałem przypadki ludzi którzy po kontakcie z negatywnymi istotami mieli chroniczne zmęczenie, depresję, problemy ze snem. To nie są tylko psychologiczne skutki - to fizyczne drenowanie energii życiowej.
To brzmi jak historia na straszenie dzieci. Jak można "zamknąć portal"?
Wizualizujesz zamykanie bramy, oświadczasz głośno że jest zamknięta dla wszystkich istot, następnie wypełniasz przestrzeń białym światłem. Możesz też użyć kryształów do gridowania pokoju - celestit działa świetnie bo ma wysoką wibrację i odpycha niskie częstotliwości.
A co z testowaniem istot? Słyszałam o "teście trzech pytań" - że trzeba zapytać trzy razy czy służą boskiemu światłu. Prawdziwy przewodnik odpowie jasno, fałszywy będzie unikał lub kłamał.
Dokładnie tak. To podstawowa zasada bezpieczeństwa. Pytasz: "Czy służysz boskiej prawdzie?" i obserwujesz reakcję. Jeśli istota waha się, zmienia temat, czujesz dyskomfort - natychmiast ją odetnij. Nigdy nie ufaj bezgranicznie żadnej istocie którą spotkasz za portalem.
Ale skąd mam wiedzieć że nie rozmawiam sam ze sobą? Że to nie jest po prostu moja wyobraźnia?
To dobre pytanie. Myślę że różnica jest w jakości doświadczenia. Kiedy spotykam prawdziwego przewodnika, komunikacja jest natychmiastowa, telepatyczna. Otrzymuję całe bloki informacji naraz, nie słowa. A energia jest wyraźnie oddzielna ode mnie.
Plus prawdziwi przewodnicy szanują twoją wolną wolę. Nie będą cię namawiać, zmuszać, manipulować. Jeśli cokolwiek próbuje cię zatrzymać przy projekcji, zniechęcać do powrotu do ciała - to czerwona flaga. Natychmiast wracaj.
Chciałabym podzielić się czymś. Miałam doświadczenie z tym co nazywam "duchem-bramkarzem". To przewodnik który stoi przy moim osobistym portalu i reguluje kto może się przez niego dostać. Od kiedy go rozpoznałam i zaczęłam z nim świadomie pracować, moje podróże są dużo bezpieczniejsze.
To ciekawe. Jak go rozpoznałaś?
Podczas medytacji zobaczyłam postać stojącą po mojej lewej stronie. Miał bardzo gęstą, ochronną energię. Nie był "ładny" w tradycyjnym sensie - wyglądał zastraszająco, jakby miał odstraszać intruzów. Zrozumiałam że to nie jest mój główny przewodnik, tylko ochroniarz. Od tamtej pory wzywam go przed każdą pracą psychiczną.
W runach skandynawskich mamy pojęcie "bramy między światami" - miejsc gdzie granica jest cieńsza. Tradycyjnie praktykowano tam runiczną magię bo energia przepływała łatwiej. Sny to naturalna brama którą każdy ma dostęp każdej nocy.
Właśnie dlatego szamani używają bębnów. Rytm 3-4 uderzeń na sekundę tworzy "most na falach dźwięku" między światami. To jest ta sama częstotliwość co fale theta w mózgu. Można osiągnąć podobny efekt przez biuralne bity.
Ja preferuję naturalne metody. Rośliny mistrza jak ayahuasca czy peyotl od tysięcy lat służą szamanom jako bramy. Nie potrzebujesz wtedy czekać na sen - portal otwiera się natychmiast.
Rośliny to zupełnie inny poziom. Doświadczenia są dużo intensywniejsze i trudniej je kontrolować. Dla kogoś zaczynającego świadome śnienie jest bezpieczniejszą drogą.
Zgadzam się. Poza tym w świadomym śnie masz większą kontrolę. Możesz się wycofać kiedy chcesz. Z ayahuascą jesteś zamknięty na kilka godzin podróży, bez względu na to co się dzieje.
Czy istnieje różnica między portalami w świadomych snach a projekcji astralnej? Wydaje mi się że to nie to samo.
Technicznie są różnice. W świadomym śnie jesteś w stanie REM, twój mózg konstruuje rzeczywistość. W projekcji astralnej oddzielasz ciało od świadomości - najpierw widzisz swój fizyczny pokój z zewnątrz, dopiero potem przechodzisz dalej. Portale w obu przypadkach wyglądają podobnie, ale prowadzą do nieco innych przestrzeni.
Monroe nazwał to "Locale I" i "Locale II". Locale I to rzeczywistość fizyczna widziana z perspektywy astralnej. Locale II to wymiary całkowicie niefizyczne gdzie reguły są inne. Większość portali prowadzi do Locale II.
A ja twierdzę że to rozróżnienie jest sztuczne. Wszystko to są stany świadomości. Czy coś jest "prawdziwe" czy "wyobraźnia" nie ma znaczenia - transformacja jest realna.
W końcu ktoś rozsądny. Cała ta rozmowa o "istotach" i "portalach" brzmi jak fantazja.
Dokładnie. Spójność międzykulturowa to najsilniejszy argument. Tybetańczycy opisują bardo, egipcjanie opisywali Duat, greccy mistycy mówili o Polach Asfodeli - wszystko to są mapy tego samego terytorium.
Chciałbym wrócić do praktyki. @Micela - jeśli znowu napotkasz ten fioletowy portal, zrób tak: przed snem postaw intencję że jesteś otwarta i chroniona. Jak go zobaczysz, weź głęboki oddech, uspokój strach, i przejdź przez niego z pewnością. Wyobraź sobie że po drugiej stronie czeka coś pięknego.
