Hej! Miałam sen, który mnie trochę zmroził i szukam kogoś, kto mógłby mi go jakoś wyjaśnić 🙂
Śniło mi się że byłam w hotelu, takim dużym, pełnym ludzi z dziećmi, jakiś zjazd czy coś w tym stylu. Wszyscy się uśmiechali, dzieciaki się bawiły, był basen, muzyka, przyciemnione światło... taka przyjemna atmosfera. Na początku byłam częścią tej zabawy, ale potem zaczełam szukać pewnej osoby, kogoś bliskiego sercu, kto ostatnio mocno wpłynął na moje życie, ale kto nie związał się ze mną. Chodziłam od pokoju do pokoju...
I wtedy zrobiło się nieprzyjemnie. Dotknęłam swojej twarzy i zobaczyłam krew. Zaczęłam ruszać ustami i poczułam że mam coś w środku. Sprawdziłam co to i... okazało się że to kawałki mojego własnego podniebienia razem z zębami, zakrwawione. Kawałek po kawałku wyciągałam to wszystko, te części były różnej wielkości, małe i duże. W końcu wyjęłam dosłownie całe uzębienie i całe podniebienie. Kiedy doszłam do lustra, zębów juz nie było, ale podniebienie wróciło, było czyste. Tylko twarz wokół ust była taka zapadnięta.
Będę wdzięczna za każdą interpretację! 🙂
Hmm, no ciekawy temat właściwie. Sny potrafią być naprawdę fascynującym materiałem do analizy, nawet jeśli w pierwszej chwili budzą lęk albo niepokój.
Zastanawiam się, jak to się skończyło.
