Hej, może ktoś mi pomoże z interpretacją pewnego snu, bo naprawdę mnie zaintrygował i chętnie poznam wasze spojrzenie na to 🙂
Śniłem więc że tańczę po sali, takiej dużej jak gimnazjum, z jakimś mężczyzną. Miał na sobie strój jakby z XVIII albo XIX wieku, wiesz, te nadmuchane rękawy, spodnie ściągane przy kolanach, cały taki wiedeński klimat. No i tańczyliśmy sobie coś w stylu walca wiedeńskiego.
Potem nagle scena się zmieniła i ten sam facet tańczy z inną kobietą. I widać było gołym okiem że ona mu się bardziej podoba, uśmiechał się do niej, iskrzyło między nimi. Ja stałem wtedy gdzieś w rogu sali, przygaszona, trochę zazdrosna, po prostu zmieszana z tłumem innych osób.
I wtedy nagle, zupełnie niespodziewanie zaczęłem śpiewać. Ale jak śpiewać! Wysoki głos, przepiękna barwa, niesamowita tonacja. Wszyscy którzy do tej pory patrzyli na tamtą dwójkę, odwrócili sie i popatrzyli na mnie z wyraźnym zdziwieniem. Ja sam byłem zaskoczony. Ogarnęło mnie uczucie spelnienia i takiej czystej radości.
Co ciekawe, po obudzeniu ten stan nie zniknął od razu, naprawdę poczułem błogość i harmonię, taką rzadko spotykaną.
Będę wdzięczna za każdą interpretację!
Hmm, trochę się naczytałam o tym...
Jestem po prostu oszołomiona...
