Ale co to właściwie jest ta kolektywna nieświadomość?
To koncept Junga. Pod twoją osobistą nieświadomością jest głębsza warstwa - kolektywna nieświadomość - która zawiera doświadczenia całej ludzkości. Archetypy, uniwersalne symbole, wspólne doświadczenia. Dlatego ludzie z różnych kultur śnią podobne rzeczy - tonący w wodzie, latanie, ściganie.
Sheldrake poszedł dalej i zaproponował pola morficzne. Według niego pamięć nie jest w mózgu, tylko w polach morficznych - nielokalnych strukturach, które przechowują informacje. Sen tworzy pole morficzne, do którego mogą uzyskać dostęp inni.
Upraszczając, tak. Ale nie każdy do każdego snu. Rezonancja jest silniejsza między osobami emocjonalnie bliskimi. Dlatego nie śnisz snów obcych ludzi z drugiego końca świata, ale możesz mieć wspólny sen z córką.
Inna teoria to płaszczyzna astralna. Podczas snu twoje ciało astralne - subtelna forma - wychodzi z fizycznego ciała i podróżuje do wymiaru astralnego. Tam możesz spotkać inne ciała astralne śniących. To wspólna przestrzeń.
To brzmi jak z filmu. Naprawdę w to wierzysz?
Czy wierzę? Nie wiem. Ale wszystkie starożytne tradycje - Egipcjanie, szamani syberyjscy, Tybetańczycy - mówiły o czymś podobnym. Nazywali to różnie, ale idea była ta sama: podczas snu podróżujesz gdzie indziej.
W dream yoga Tybetańczyków uczą się pozostać świadomym podczas snu. To przygotowanie do śmierci - stany snu są podobne do stanów bardo między śmiercią a odrodzeniem. Jeśli opanujesz sen, opanujesz śmierć.
Tak. W zaawansowanych etapach praktykujesz wizualizację thoughtforms i yidam - bóstw medytacyjnych. Ale spotykasz też innych praktykujących. To nie jest widziane jako coś niezwykłego, tylko naturalna część praktyki.
Może głupie pytanie, ale jak mam wiedzieć, że naprawdę spotykam drugą osobę, a nie tylko projekcję z własnego umysłu?
Dobre pytanie. W protokole Meeting Dreams ustalacie wcześniej hasło lub informację, którą wymienicie we śnie. Coś, czego nie wiecie na jawie. Jeśli oboje po przebudzeniu raportujecie tę samą informację, to mocny dowód.
Choć neuroskeptyk powie ci, że nawet wtedy możesz podświadomie zgadywać na podstawie znajomości drugiej osoby. Lub że później dopasowujecie relacje do siebie przez dyskusję.
Dlatego ważne jest niezależne zapisywanie. Każdy zapisuje swój sen natychmiast po przebudzeniu, przed jakąkolwiek komunikacją. Potem porównujecie. To eliminuje kontaminację pamięci.
Wracając do pól geomagnetycznych - jest aplikacja, która pokazuje aktywność geomagnetyczną w czasie rzeczywistym. Jeśli ktoś chce eksperymentować ze snami wspólnymi, polecam wybierać noce z niskim wskaźnikiem KP. Poniżej 3 jest idealnie.
Nie musi znać pasm. Wystarczy sprawdzić ogólną aktywność. Jak jest burza magnetyczna, odłóż eksperyment na spokojniejszą noc. To wszystko.
Problem w tym, że badania Ryana obejmowały tylko 244 sesje ganzfeld i 99 remote viewing. To nie są duże próby. Ciekawe, ale nie definitywne.
Żadne z tych badań nie są definitywne. Mamy 50 lat danych, setki eksperymentów, tysiące anegdotycznych raportów - i wciąż jest to kontrowersyjne. Bo natura tego zjawiska, jeśli istnieje, jest ulotna. Nie możesz włożyć go do probówki.
Ale intuicja istnieje, prawda? Każdy ją czuje.
Intuicja to przetwarzanie informacji przez nieświadomy umysł. Mózg wyłapuje wzorce, których świadomie nie dostrzegasz, i daje ci "przeczucie". To ma neurologiczne podstawy. Telepatia senna to coś innego - transfer informacji bez znanego kanału.
A może telepatia też ma neurologiczne podstawy, tylko jeszcze ich nie odkryliśmy?
Możliwe. Elektromagnetyczne sygnały z mózgu są jednak ekstremalnie słabe. Nie mogą przebyć dystansu i być wykryte przez inny mózg bez wzmocnienia. Chyba że jest jakiś nieznany mechanizm.
Aborygeni australijscy mówili o "magicznej nici" - gurungu - która umożliwia mentalną komunikację na ogromnych dystansach. Ale tylko gdy serce jest czyste. Może to metafora dla czegoś rzeczywistego.
