Przyśniło mi się że wychodzę z domu i nagle widzę, że ze sufitu na sznurkach coś zwisa. Z początku myślałam że jakaś dekoracja, bo było tego sporo, takie wrażenie jak coś rozwieszoneego do suszenia. Chcę wychodzić ale patrzę, a to coś czarnego i mruga oczami. Podchodzę bliżej, czarne koty. We śnie wiedziałam że zawiesiła je tam moja matka kiedy nie patrzyłam. Naprzeciwko drzwi siedział piękny biały pies. I koty i pies wyglądaly spokojnie, bez żadnego strachu.
Postanawiam je uwolnić, ściągam koty ze sznurków i zjeżdżam z tym psem windą na dół. Biegnę żeby wypuścić je wszystkie na wolność. Tego psa naprawdę lubiłam w tym śnie, czułam że jesteśmy blisko, tacy prawdziwi przyjaciele.
Potem dzwoni do mnie matka i mówi żebym przyszła do... burdelu, na jakąś zabawę. Nie lubiłam jej w tym śnie ani troche i byłam na nią wściekła.
Generalnie nie wierzę bardzo w interpretacje snów, ale ten był na tyle dziwny że postanowiłam zapytać, może ktoś coś z tego wyczyta? 🙂
sny NIE mają żadnego znaczenia i to jest po prostu fakt... skąd w ogóle taki pomysł że mają? ktoś ci naopowiadał takich rzeczy?
Hej, od jak dawna właściwie zajmujecie się tematem snów i ich interpretacji?
O jezu, te sny to naprawdę potrafia człowieka wykończyć, zwłaszcza jak się budzisz i nie możesz tego z siebie strząsnąć przez cały dzień...
