My dziś wieczorem mamy to spotkanie. Umówiliśmy się na 17:00. Nie nastawiam się na fajerwerki, ale zobsczymy. Trzymajcie kciuki żebym nie palnęła jakiejś głupoty ze stresu.
My już po oglądaniu mieszkania. Jak dla mnie jest idealne. Duży balkon, jasna kuchnia. On był taki podekscytowany, jak pokazywał mi gdzie mogłabym postawić swoje biurko. Teraz szykujemy się na imprezę. Życie jest piękne, dziewczyny.
Koleżanka, ta od zwiadów napisała mi dziś że on pytał, czy u mnie wszystko ok, bo słyszał, że byłam chora. Nie byłam chora. Chyba wymyślił pretekst żeby o mnie zagadać do niej.
Słuchajcie, on napisał znowu. Zapytał czy robię coś jutro i zaproponował kawę. Nie wierzę, niech ktoś mnie uszczypnie!
Dzień dobry! Żyję i mam się świetnie. Spotkanie było dosyć intensywne. Gadaliśmy z dobre 3 godziny. Na koniec powiedział że brakowało mu tego. Nie było wielkich deklaracji powrotu ale czułam, że on tego chce. Umówiliśmy się wstępnie w tygodniu.
Czytam Wasze sukcesy i uśmiecham się do telefonu. U mnie nadal cisza ale jakoś mnie to dzisiaj nie dołuje. Mam przeczucie że ten mur w końcu pęknie.
Zmienił zdjęcie w tle na takie szare, ponure morze. Znowu manifestacja nastroju? Wiem że analizuję drobiazgi, ale przy blokadzie to jedyne moje okno na jego świat.
Zaraz wychodzę. Trzymajcie kciuki żebym nie palnęła czegoś głupiego ze stresu. On napisał że będzie wcześniej i zajmie stolik. To takie w jego stylu, zawsze był punktualny.
Niedziela leniwa, my w łóżku do południa. Teraz robimy obiad. Czasami patrzę na niego i nie wierzę że jeszcze niedawno byłam pewna, że to koniec. Warto walczyć dziewczyny. Naprawdę warto.
Wróciłam. Było trochę dziwnie ale w dobrym sensie. Na początku sztywno ale potem lody puściły. Patrzył na mnie tak jak kiedyś. Powiedział że dużo myślał o nas przez ten czas. Nie naciskałam słuchałam. Na pożegnanie przytulił mnie. Długo.
Wracam z basenu zmęczony ale zadowolony. Nie myślałem o niej przez trochę. To mój mały sukces na dziś. Dobranoc walczący.
Serce się raduje na wasze zmiany. Liczę, że i u mnie tak bedzie.
Weekend marzenie. Znajomi przyjęli nas super, nikt nie pytał o przerwę. Jakbyśmy nigdy się nie rozstali. Zasypiam u niego, szczęśliwa.
Ze względu na długość wątku kontynuacja znajduje się w nowym temacie: Robert Gabiński - rytuały miłosne - opinie
