U nas piątek pod znakiem planowania. Zapytał, czy w przyszłym tygodniu nie pomogłabym mu w wyborze prezentów dla rodziny. To chyba ostateczny dowód na to, że wróciłam do jego życia na stałe a nie tylko jako "koleżanka na kawę".
Piątek po południu to najgorszy czas. Wszyscy znajomi gdzieś wychodzą a ja siedzę sam. Ona pewnie wychodzi z koleżankami, bawi się, a ja nawet nie wiem co u niej, bo zerwała kontakt całkowicie. Ta niewiedza jest najgorsza.
Wrzucił piosenkę na stories. Smutną, o tęsknocie. Nigdy nie słuchał takiej muzyki, zawsze tylko rap albo techno. Myślicie że to może być jakiś znak, czy sobie dopowiadam po tym miesiącu czekania?
Kolejny dzień mija. Fizycznie czuję się już trochę lepiej, głowa mniej boli, ale ta cisza jest ogłuszająca. Wiem, że przy blokadach wszędzie on nie ma jak napisać ot tak, ale łudzę się, że znajdzie sposób. Na razie jednak nic się nie dzieje.
Dzień dobry w sobotę. Znowu to zrobił. Wrzuciłam rano zdjęcie śniadania, dosłownie po chwili wyświetlenie. Ale tym razem bez reakcji. To taka gra w kotka i myszkę, męczące, ale przynajmniej wiem, że jestem w jego radarze.
Śniło mi się, że go szukam w tłumie i nie mogę znaleźć. Obudziłam się z płaczem. Wiem że na efekty za wcześnie ale tak bardzo chciałabym chociaż jeden mały znak, że on o mnie pamięta. A tu kompletna cisza.
My dzisiaj jedziemy do jego rodziców na obiad. Trochę się stresuję, bo nie widzieli mnie już trochę, ale on trzyma mnie za rękę i mówi, że będzie dobrze. To niesamowite, jak wszystko wróciło na swoje tory. Trzymam kciuki za Was wszystkich.
Dwa tygodnie mineły i nadal jestem zablokowana. Czasem mam wrażenie że to czarne wesele to moja ostatnia deska ratunku, która tonie. Ale skoro wytrzymałam dwa tygodnie wytrzymam jeszcze trochę.
Byłem na zakupach i zobaczyłem jej ulubione słodycze. Odruchowo chciałem kupić ale odłożyłem na półkę. Uświadomiłem sobie, że nie mam jak jej ich dać, bo nie gadamy. Przytłaczające uczucie.
Cały dzień myślę o tej piosence wczorajszej. Dziś nic nie wrzucił. Boję się, że to był przypadek i znowu nastanie miesiąc ciszy.
POLAJKOWAŁ! Wrzuciłam zdjęcie książki i kawy. Pół godziny temu. Serduszko! Pierwsza bezpośrednia reakcja od miesiąca! Ręce mi się trzęsą!
A my właśnie wróciliśmy z kina. Było super, tak swobodnie. Rytuał dopełnił dzieła. Dziewczyny (i chłopaki), warto czekać na ten moment, kiedy stres puszcza i po prostu jesteście obok siebie.
Cieszę się Waszymi sukcesami, chociaż u mnie na razie ciemna noc. Ale skoro Gutti doczekała, to może i dla mnie jest nadzieja. Dobrej nocy wszystkim.
Nie spałam pół nocy z tych emocji. Wiem, że to tylko jedno serduszko pod zdjęciem ale dla mnie to jakby wybuch wulkanu po miesiącu ciszy. Cały czas zerkam, czy nie cofnął tego lajka, ale wisi nadal. Boję się teraz cokolwiek wrzucić, żeby nie zepsuć.
Niedziela to jest jednak test charakteru. Wszyscy znajomi z parami a ja idę sam na siłownię żeby nie myśleć. Łapię się na tym że wypatruję jej samochodu na mieście, chociaż szansa na spotkanie jest bliska zeru.
U mnie dzisiaj dziwny spokój. Głowa przestała boleć, te fizyczne objawy czarnego wesela trochę zelżały. Nadal jestem wszędzie zablokowana, sprawdziłam rano (wiem, nie powinnam). Ale czuję taką dziwną pustkę, jakby ciszę przed burzą.
Niedzielne lenistwo. Leżymy, oglądamy seriale, zamawiamy pizzę. Jest tak zwyczajnie, że aż trudno uwierzyć w ten horror sprzed paru tygodni. Trzymajcie się tam wszyscy, warto przetrwać ten najgorszy czas.
Wrzuciłam relację z niedzielnego spaceru. Obejrzał po 4 minutach. Jest szybki. Ale lajka nie ma. Zazdrość mnie zżera o to serduszko Gutti, ale w taki pozytywny sposób, że to jednak możliwe 😀
Czy u Was też wieczory są najgorsze? Rano mam jeszcze jakąś energię, nadzieję, a jak przychodzi wieczór, to dopada mnie taki dół, że nic z tego nie będzie. Że on jest szczęśliwy z nią i nawet przez sekundę o mnie nie pomyśli.
Nie wiem, czy zamówić u tego pana rytuał. Napisałam odnośnie swojej sytuacji. Po ilu dniach można się spodziewać efektów?
Miałem sen, że dzwoni domofonem. Obudziłem się i przez chwilę byłem pewien, że to prawda. Brutalny powrót do rzeczywistości przy kawie. Ale nic, zbieram się do pracy.
Po sobotnim lajku wczoraj była cisza, dzisiaj też na razie nic. Trochę się boję, że to był jednorazowy wyskok i teraz znowu mur. Analizuję to serduszko na tysiąc sposobów.
Poniedziałek, a ja mam dobry humor. Umówiliśmy się wstępnie na środę po pracy. To takie dziwne, że jeszcze niedawno sprawdzałam każdy jego ruch w socialach, a teraz po prostu dzwonię. Życzę Wam wszystkim tego momentu przejścia.
U mnie bez zmian w statusie (blokada) ale czuję się jakoś inaczej. Lżej. Przestałam sprawdzać jego profil co 5 minut. Może to ta rezygnacja, a może po prostu odpuszczenie, o którym tyle piszecie.
Koleżanka z pracy zapytała mnie dzisiaj, czemu jestem taka smutna. Prawie się poryczałam przy biurku. Powiedziałam, że to jesienna chandra. Ciężko tak udawać, że wszystko ok, kiedy w środku wszystko wyje.
Wrzucił piosenkę na stories! "Wait" M83. To nie jest przypadkowy kawałek, kiedyś go słuchaliśmy wracając z wakacji. Serce mi wali. Nie ma oznaczenia, nie ma nic, ale czuję, że to do mnie.
Nie odzywałam się, bo weekend spędziliśmy bardzo intensywnie. Jest dobrze. Czytam Was i widzę siebie sprzed miesiąca. Gutti, Barella - to się dzieje, powoli, ale idzie. Nati, Sikor - początki są trudne, ale przetrwacie.
