Dzisiaj normalny dzień, praca, potem telefon z nią. Gadaliśmy godzinę o pierdołach. W weekend zaczynamy pakować jej rzeczy.
Miał ktoś rytuał lustra? Jak efekty?
Za kilka godzin spotkanie. Nie wiem jak to będzie, co z tego wyjdzie. Trochę się boję.
Witam wszystkich, dołączam do Waszego grona z nadzieją, że również zobaczę efekty. Związek 3 letni. Rozstanie 5 miesięcy temu , jeszcze w styczniu był kontakt z nią i myslala nad powrotem, podobno od ponad miesiąca z kimś się spotyka (nie wiem z kim). Mam nadzieję że się uda ją odzyskać
Miał ktoś rytuał lustra? Podziałało?
Trzeci dzień ciszy. Zaczynam tracić nadzieję znowu. Może to spotkanie było pożegnaniem a nie początkiem. Nie wiem co myśleć.
Wróciłam. Było dziwnie na początku, nie wiedzieliśmy o czym rozmawiać. Potem się rozkręciło. Siedzieliśmy trochę. Mamy znowu się spotkać.
@Nati_M Tak, chyba dobrze. Umówiliśmy się na sobotę. Piszemy dzisiaj normalnie, wysłał rano jakiegoś mema. Dziwnie się z tym czuję, jakby nic złego się nie wydarzyło.
Rano wstałam z nadzieją że może dzisiaj. Sprawdziłam telefon i nic. Jak długo jeszcze mam tak czekać? Pan Robert mówi żeby nie pisać pierwsza ale to jest tortura.
Jutro zaczynamy przeprowadzkę. Nie sądziłem że kiedykolwiek będę się cieszył z pakowania kartonów.
Piąty dzień. Obudziłam się i od razu sprawdziłam telefon. Nic. Zaczynam się godzić z myślą że to był koniec. Że on tylko potrzebował tego spotkania żeby się pożegnać.
Piątek! My dzisiaj wychodzimy na miasto. Kino i kolacja. Jeszcze niedawno wydawało mi się to niemożliwe.
Pierwsze kartony zapakowane. Jutro reszta. Dziwne uczucie, że będziemy mieszkać razem. Ale dobre dziwne.
Wieczór, piątek, siedzę sama. On pewnie gdzieś wyszedł a ja czekam na wiadomość która nie przychodzi. Mam nadzieję że weekend coś zmieni.
Dzisiaj to spotkanie. Trzy godziny do wyjścia a ja już nie wiem co ze sobą zrobić. Chyba oszalałam.
A ja siedzę i czekam. Może w końcu napisze? Ludzie w weekendy mają więcej czasu na myślenie. Chociaż może to głupie nadzieje.
Przeprowadzka dalej w toku. Kartony wszędzie, bałagan, ale jakoś tak wesoło. Ona coś tam nuci przy rozpakowywaniu. Będzie dobrze.
Wróciłam. Było bardzo dobrze. Lepiej niż ostatnio. Rozmawialiśmy swobodnie, śmialiśmy się. Na koniec odprowadził mnie do auta i pocałował mnie w policzek. Chyba to naprawde idzie do powrotu.
I dalej nic. Nie wiem czy pisać czy czekać dalej. Boję się że jak napiszę to go spłoszę. Ale jak nie napiszę to może pomyśli że mi nie zależy.
Weekend razem, na spokojnie. To takie proste a takie fajne. Czytam wasze wiadomości i trzymam kciuki za wszystkie.
Większość kartonów rozpakowana. Jej rzeczy w szafie obok moich. To takie dziwne ale piękne uczucie. Jeszcze trochę porządków i będzie gotowe.
Odczytał, nie odpisał. Jestem załamana.
Nie spałam całą noc. Ciągle sprawdzam telefon. Odczytał i nic. Nawet nie próbował odpowiedzieć. Czuję się jak idiota że napisałam.
Poniedziałek, wróciłam do pracy. Weekend był cudowny, ciężko wrócić do rzeczywistości. Piszemy ciągle, wieczorem mamy zadzwonić.
Pierwszy dzień po przeprowadzce. Dziwnie wracać do mieszkania gdzie jest ktoś. Ale fajnie dziwnie. Kolacja razem po pracy, takie normalne życie.
Nadal nic. Cały dzień minął. Chyba muszę się pogodzić że to koniec. Nie mam siły na kolejne czekanie.
Piszemy codziennie teraz. Dzisiaj wysłał mi zdjęcie z pracy, jakieś śmieszne. Umówiliśmy się na czwartek znowu. Wszystko idzie do przodu.
