Poniedziałek, trzeci tydzień się zaczął. Jakoś przetrwałam weekend. W pracy przynajmniej mam co robić. Ale cały czas sprawdzam telefon czy może napisał. Wiem że nie powinnam ale to silniejsze.
Wróciliśmy do normalnego trybu życia po weekendzie. Ona u siebie, ja u siebie ale piszemy cały czas. Jutro znowu się widzimy. Jest naprawdę dobrze.
Wieczór i ta pustka znowu. Czytam wasze historie o tęsknocie i planach wspólnego mieszkania. A ja nawet jednej wiadomości od niego nie mam. Kiedy w końcu coś się zmieni?
Trzeci tydzień, drugi dzień. Rano obudziłam się z nadzieją że może dzisiaj. I nic. Ta huśtawka emocji jest nie do zniesienia. Rano nadzieja, wieczorem rozpacz.
Umówiliśmy się na piątek. Idziemy na kolację. Pierwszy raz od rozstania na kolację! Denerwuję się ale chyba bardziej z radości.
Trzeci tydzień, trzeci dzień. Nic. Zaczęłam się zastanawiać czy może powinnam zamówić coś mocniejszego. Czarne wesele albo coś. Feniks chyba u mnie nie działa.
Piszemy codziennie, planujemy kolejny wyjazd. Tym razem dłuższy, na Wielkanoc. To takie dziwne że jeszcze niedawno nie wiedziałam czy w ogóle się odezwie.
Spotkaliśmy się dzisiaj. Obiad razem po pracy. Jest cudownie. Nie sądziłem że kiedykolwiek to napiszę ale jestem szczęśliwy.
Coś dziwnego się stało. Kumpel napisał że on pytał o mnie. Że ciekawe jak się mam i takie tam. To pierwszy znak że w ogóle o mnie myśli. Może rytuał zaczyna działać?
Jutro weekend i spędzamy go razem. Ona się do mnie wprowadza powoli. Zostawia rzeczy, kosmetyki. To takie fajne a jednocześnie magiczne.
Dzisiaj ta kolacja. Nie mogę się skupić na pracy. Ciągle myślę co założyć, co powiedzieć. A jeśli znowu będzie niezręcznie?
Ten kumpel napisał znowu. Mówi że on pytał czy mam kogoś. Serce mi zabiło mocniej. Może naprawdę zaczyna działać? Ale nie chce się nastawiać.
Weekend zaczęty. Ona przyjechała przed chwilą. Jutro razem na zakupy, potem kino.
Wróciłam. Było cudownie. Rozmawialiśmy jak za dawnych czasów. Śmialiśmy się, wspominaliśmy. Na koniec powiedział że chce spróbować jeszcze raz. Oficjalnie. Siedzę w domu i placzę ze szczęścia
Napisał! Sam, nie przez kumpla! Krótko, czy moglibyśmy pogadać. Odpisałam że jasne. Teraz czekam co powie. Szok
Rozmawialiśmy. Powiedział że dziwnie mu beze mnie. Że nie wie co się stało że tak nagle odszedł. Że dużo myślał i chciałby się spotkać. Zgodziłam się na jutro. Nie wierzę że to się dzieje. Bardzo szybko byłyby efekty.
Czytam wasze sukcesy i się cieszę. On napisał dzisiaj wieczorem że może spotkamy się w przyszłym tygodniu. Nie konkretnie ale to postęp. Cierpliwość popłaca.
Nie spałam w nocy, ciągle myślę o dzisiejszym spotkaniu, co powie. Boję się że to tylko chwilowa słabość i znowu mnie zostawi.
Niedziela, jesteśmy razem, robię kawę. Kto by pomyślał że kilka tygodni temu byłem wrakiem.
@Flara Możliwe spotkanie, to już konkret. Trzymam kciuki że się uda umówić. Jak długo już piszecie?
Wróciłam. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy chyba z trzy godziny. Powiedział że nie wie czego chce i potrzebuje czasu żeby pozbierać myśli. Niczego nie obiecuje. Jetsem trochę załamana.
Dzisiaj nic nie napisał do mnie, nie wiem co robić. Jestem załamana 🙁
A czy ktoś miał tak, że był zablokowany dosłownie wszędzie, ale były partner po rytuale go odblokował?
Spędziliśmy cały weekend razem. Jest tak jakby rozstania nigdy nie było. A nawet lepiej bo doceniamy się bardziej. Czytam wasze wiadomości i cieszę się że u wszystkich zaczęło działać.
Wróciliśmy do codzienności. Ona u siebie, ja u siebie ale piszemy non stop. Planujemy że niedługo oficjalnie się wprowadzamy razem.
Nadal cisza. Wczoraj nic, dzisiaj rano nic. Po tym spotkaniu myślałam że coś się zmieni ale on milczy. Chyba naprawdę potrzebuje tego czasu jak mówił. Ale to czekanie jest nie do zniesienia.
Piszemy codziennie, w weekend śpię u niego. Jestem szczęśliwa 🙂
