W świecie pełnym poradników o “tajnych technikach uwodzenia” i “niezawodnych sposobach na znalezienie partnera”, zapominamy o najprostszej prawdzie – ludzie z natury pragną bliskości i połączenia. Prawo przyciągania mówi, że energia przyciąga podobną energię, a rzeczywistość, której doświadczamy, nie jest przypadkowa, lecz odzwierciedla nasze myśli i uczucia. W sztuce flirtu nie potrzebujesz skomplikowanych technik ani wyuczonych formułek – potrzebujesz jedynie zrozumieć, jak właściwie wykorzystać pola przyciągania energii. Brzmi to mistycznie, ale jest niezwykle praktyczne.
Cały wpis dostępny tutaj: Prawo Przyciągania w Sztuce Flirtu
Ten artykuł mocno mnie poruszył, bo zawsze myślałam, że trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać do poznawania ludzi. A tu okazuje się, że chodzi bardziej o energię i bycie sobą. Szczególnie ten fragment o pokochaniu siebie najpierw... Mam wrażenie, że to klucz nie tylko do flirtu, ale do wszystkich relacji w życiu.
Energia to podstawa każdej interakcji międzyludzkiej. Zauważyłem, że odkąd przestałem się przejmować odrzuceniem, ludzie sami zaczęli do mnie lgnąć. To dokładnie jak napisano w artykule - kiedy twoje poczucie wartości nie zależy od aprobaty innych, stajesz się magnetyczny. Widzę to praktycznie każdego dnia.
Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, jak dokładnie działają te "pola przyciągania energii"? Brzmi to interesująco, ale nie do końca rozumiem mechanizm. Jak mam poznać, że moja energia pasuje do energii drugiej osoby?
Mnie najbardziej przemówiły te cztery typy przepływu energii. Szczególnie stan C, gdy ty jesteś zainteresowany, a druga osoba nie. Zawsze myślałam, że to po prostu pech i nie ma co drążyć. A tu się okazuje, że zmiana własnego nastawienia może odwrócić kierunek energii! Mieliście kiedyś takie doświadczenia?
Tak, miałem taką sytuację jakieś dwa lata temu. Poznałem dziewczynę, która początkowo kompletnie nie była mną zainteresowana. Zamiast się załamywać, skupiłem się na sobie i swoim rozwoju. Przestałem myśleć o niej jako o "celu" do zdobycia. Po paru miesiącach to ona zaczęła szukać kontaktu ze mną. Teraz jesteśmy razem już półtora roku. To naprawdę działa, ale kluczem jest autentyczność - nie możesz udawać obojętności.
Co ciekawe, te zasady działają nie tylko w kontekście flirtu. Obserwuję podobne zjawiska w relacjach biznesowych, przyjaźniach, a nawet codziennych interakcjach z nieznajomymi. Kiedy jesteś źródłem pozytywnej energii zamiast jej poszukiwaczem, ludzie naturalnie chcą przebywać w twoim towarzystwie. To uniwersalne prawo, które wykracza poza romantyczne związki.
🔮 WRÓŻKA STELLA - RYTUAŁY MIŁOSNE 🔮

ODZYSKAJ KONTROLĘ NAD SWOIM ŻYCIEM MIŁOSNYM!
Tylko 100,00 zł
⭐⭐⭐⭐⭐ (5.00/5)
- Spersonalizowany rytuał - dopasowany do Ciebie
- Natychmiastowy czat - pomoc gdy potrzebujesz
- Pełna dyskrecja - rozmawiaj na swoich warunkach
- Szczegółowe instrukcje - krok po kroku
Nie czekaj, aż miłość zapuka do Twoich drzwi - zaproś ją świadomie!
A jak myślicie, czy to działa też online? Teraz tyle relacji zaczyna się od apek randkowych czy mediów społecznościowych. Czy energia może przepływać przez ekran? Bo mam wrażenie, że niektórzy potrafią być przyciągający nawet w wiadomościach tekstowych.
Próbowałem stosować te zasady w praktyce, ale mam problem z tym "pokochaniem siebie najpierw". Jak to zrobić, gdy przez lata miało się niskie poczucie własnej wartości? Macie jakieś konkretne metody?
Pozwolę sobie wtrącić, bo sporo eksperymentowałem z afirmacjami. Kluczem jest, by nie próbować się oszukiwać. Jeśli powiesz sobie "jestem pewny siebie" a wewnątrz czujesz strach, twój umysł podświadomy wykryje tę niespójność. Lepiej używać "miękkich" afirmacji: "każdego dnia staję się bardziej pewny siebie" albo "uczę się akceptować siebie coraz bardziej". One nie budzą wewnętrznego oporu i stopniowo zmieniają przekonania.
Wracając do artykułu - bardzo ważny jest ten punkt o spontaniczności. Widziałam mnóstwo przypadków, gdy ktoś uczył się "technik flirtu" czy próbował stosować "sprawdzone teksty", i zawsze to wychodzi sztucznie. Ludzie wyczuwają wyuczone zachowania. Kiedy obserwuję pary, które mają naturalną chemię, widać, że nie ma tam wysiłku - jest wzajemna, swobodna wymiana energii.
A jak sobie radzicie z tym czwartym typem energii - gdy obie strony są zainteresowane? Bo paradoksalnie to też bywa trudne. Często jak już wiem, że ktoś jest mną zainteresowany, zaczynam się spinać i tracę tę naturalność...
Ten artykuł sprawił, że inaczej spojrzałam na swoje nieudane relacje z przeszłości. Teraz widzę, że próbowałam zrobić zbyt wiele, zamiast po prostu być. Ciągle martwiłam się, czy jestem wystarczająco atrakcyjna, zabawna, interesująca... Zamiast po prostu cieszyć się chwilą i kontaktem z drugą osobą.
Myślę, że w całej tej dyskusji warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy - czasie. Autentyczne relacje budują się naturalnie, we własnym tempie. Nie ma sensu przyspieszać tego procesu. Kiedy dopiero poznajesz kogoś, kto cię interesuje, daj tej relacji przestrzeń do oddychania i rozwijania się organicznie. To jak z rośliną - możesz zapewnić jej dobre warunki, ale nie możesz zmusić jej do szybszego wzrostu ciągnąc za łodygi.
Dodam jeszcze jedną myśl do tej niezwykle wartościowej dyskusji. Obserwuję, że wiele osób boi się być w pełni sobą, bo myślą, że ich prawdziwa osobowość nie będzie atrakcyjna. Paradoksalnie, to właśnie ta autentyczność najbardziej przyciąga. Kiedy nie ukrywasz swoich dziwactw, pasji czy specyficznego poczucia humoru, przyciągasz ludzi, którzy naprawdę do ciebie pasują. Lepiej być sobą i przyciągnąć mniej osób, ale takich, z którymi stworzysz głęboką więź, niż udawać kogoś innego i przyciągać tłumy, z którymi nie będziesz mieć prawdziwej chemii.
Myślę, że artykuł dotyka też ważnej kwestii odrzucenia lęku. To nie jest łatwe, ale gdy patrzę wstecz na swoje życie, widzę wyraźnie, że największe szczęście i najpiękniejsze relacje przyszły, gdy przestałam się bać. Bać odrzucenia, oceny, porażki. To paradoks - gdy nie boimy się, że coś stracimy, często właśnie wtedy to zyskujemy. A nawet jeśli nie, to i tak czujemy się lepiej ze sobą, co przyciąga inne dobre rzeczy do naszego życia.
A czy zauważyliście, jak w artykule podkreślono rolę energii w przyciąganiu? Pracuję z ludźmi od lat i widzę to codziennie. Osoby, które mają w sobie spokój i zadowolenie, przyciągają innych jak magnes. Nie muszą nic robić - po prostu są.
Akurat wyprostowana postawa to coś, nad czym sama pracuję od jakiegoś czasu. Zauważyłam, że gdy idę wyprostowana, z podniesioną głową, ludzie inaczej na mnie reagują. Moja mama zawsze powtarzała: "trzymaj się prosto", a ja przewracałam oczami. Teraz widzę w tym głębszy sens.
Chciałabym dodać coś od siebie. W artykule wspomina się o blokadach energetycznych, które mogą utrudniać swobodny przepływ energii. Moim zdaniem, to właśnie te blokady - a nie brak umiejętności czy technik - są główną przeszkodą w nawiązywaniu wartościowych relacji. Często wynikają z dawnych zranień i odrzuceń.
Mam pytanie odnośnie tych blokad energetycznych. Czy są jakieś sygnały, po których można poznać, że się je ma? Bo czuję, że mimo starań, coś mnie blokuje w relacjach, ale nie umiem tego sprecyzować.
Rozmawiamy o przyciąganiu w kontekście flirtu, ale myślę, że warto wspomnieć, że te same zasady działają w przyjaźniach. Kiedy przestałam desperacko szukać przyjaciół po przeprowadzce do nowego miasta i skupiłam się na własnych pasjach, nagle zaczęłam poznawać osoby na mojej fali. Ten artykuł przypomniał mi, jak uniwersalne są te prawa.
A ja mam przemyślenia odnośnie fragmentu o dawaniu zamiast brania. Przez lata przyciągałam niewłaściwe osoby, bo byłam skupiona na tym, czego mi brakuje i co mogę otrzymać. Dopiero gdy zmieniłam perspektywę i zaczęłam myśleć, co ja mogę zaoferować drugiej osobie - nie w sensie materialnym, ale energetycznym - wszystko się zmieniło.
Rozmawiamy tu głównie o energii w kontekście relacji jeden na jeden, ale warto zauważyć, że otoczenie też ma znaczenie. Środowisko, w którym przebywamy, ludzie, którymi się otaczamy - wszystko to wpływa na naszą energię i zdolność przyciągania. Czasem zmiana otoczenia jest kluczowa dla zmiany wzorców przyciągania.
Zastanawiam się nad jedną rzeczą. Artykuł dużo mówi o tym, że nie potrzebujemy technik uwodzenia, bo ludzie naturalnie się przyciągają. Ale co z nieśmiałymi osobami? Dla niektórych samo rozpoczęcie rozmowy to ogromne wyzwanie. Czy są jakieś sposoby na przełamanie tej bariery bez uciekania się do wyuczonych tekstów?
Do tej dyskusji o nieśmiałości dodam jeszcze, że warto pamiętać, iż pośpiech jest wrogiem dobrych relacji. W dzisiejszych czasach wszystko ma być szybko, efektywnie, od razu. A prawdziwe połączenia potrzebują czasu. Nieśmiałe osoby często rozkwitają w relacjach, które rozwijają się powoli, organicznie, bez presji na "wyniki".
A jak sobie radzić z presją otoczenia? Mam wrażenie, że społeczeństwo oczekuje, że będziemy w związkach, a single są postrzegani jako niepełni czy niewłaściwie funkcjonujący. To tworzy dodatkowe napięcie, które chyba nie pomaga w przyciąganiu właściwych osób?
