Pracuję z runami od lat i wciąż wraca pytanie - ile jest intuicji, a ile wiedzy? Zauważyłam ostatnio, że im więcej znam tradycyjne znaczenia, tym trudniej mi słuchać tego wewnętrznego głosu. Czasami wyciągam Laguz i wiem co powinno znaczyć, ale czuję coś zupełnie innego. Jak wy to rozwiązujecie?
U mnie jest odwrotnie - bez znajomości podstaw czuję się zagubiony. Intuicja to piękna sprawa, ale musi mieć jakiś fundament.
Kiedyś byłem przekonany, że tradycyjne znaczenia to wszystko. Potem zrobiłem eksperyment - przez miesiąc pracowałem z runami bez zaglądania do żadnych źródeł. Tylko ja, runy i dziennik. Wyniki były... niepokojące. W dobrym sensie. Wiele run otworzyło się na nowe poziomy.
A jak praktycznie można tę intuicję rozwijać? Bo fajnie się mówi "słuchaj wewnętrznego głosu", ale od czego zacząć?
Czy używanie galdr pomaga w rozwijaniu tej intuicji? Śpiewanie run?
Dokładnie. Szczególnie Thurisaz czy Hagalaz - jak zaczniesz je śpiewać regularnie, przygotuj się na to, że życie ci się przewróci.
Interesuje mnie jak odróżnić intuicję od projekcji własnych lęków czy pragnień. Bo czasami czuję, że to co "czuję" przy runie to tylko to czego chcę się dowiedzieć.
Ciekawa sprawa z tym ciężarem. U mnie intuicyjne odczucia przychodzą szybko, prawie natychmiastowo. Jak zaczynam "myśleć" - wiem że to już nie to.
Problem z intuicją polega też na tym, że ludzie mylą ją z fantazjowaniem. Intuicja to nie wyobraźnia. To coś co przychodzi z innego miejsca.
