Moja pierwsza reakcja emocjonalna na runę jest często ważniejsza niż sama runa. Kiedy wyciągnęłam Isa po raz pierwszy - panika. Teraz - ulga. Dojrzałość polega na tym że możemy spotkać trudną runę bez uciekania.
Co robicie kiedy wyciągniecie runę i kompletnie nie wiecie jak ją odczytać? Nie mówię o braku wiedzy o runie, ale o tym że wszystko co wiesz nijak nie pasuje do tego co przeżywasz.
Dziękuję za te źródła, notuję. Zawsze szukam czegoś merytorycznego bo popularnych książek o runach jest zatrzęsienie a poziom bardzo różny.
Przy okazji - czy ktoś z was pracuje z runami sezonowo? Mam poczucie że niektóre runy są "sezonowe" energetycznie. Isa zimą, Berkano wiosną, Laguz latem. Czy to nakładanie wzorców czy coś rzeczywistego?
To brzmi jak coś co chciałbym spróbować. Rok z runami jako struktura - systematyczne, ale nie mechaniczne.
Prowadzę dziennik od kilku lat. Przy trudnych momentach wracam do starych wpisów i widzę wzorce których wcześniej nie widziałem. Nauthiz wróciła do mnie trzy razy przy bardzo podobnych sytuacjach życiowych - tylko różne warstwy tego samego.
Mam pytanie które mnie nurtuje od początku tego wątku - czy ktoś z was miał sytuację gdzie "trudna runa" okazała się zupełnie chybiona? Wyciągnęliście coś, zinterpretowaliście, a życie poszło w zupełnie innym kierunku?
Może to jest paradoks run w trudnych momentach - są nam wtedy najbardziej potrzebne i jednocześnie jesteśmy wtedy w najmniej odpowiednim stanie żeby je odczytywać rzetelnie. Może na tym polega ich lekcja.
