Zgodnie. Miałem raz sytuację że kuzynka na rodzinnym spotkaniu weszła do mojego pokoju i otworzyła szkatułkę z kartami. "Ładne karty do gry" powiedziała. Musiałem potem przeczyszczać cały zestaw.
Jak przeczyszczałeś? Solą?
Ciekawa metoda z dziurką. Zazwyczaj się przykrywa całość albo zostawia odkrytą. Dlaczego pośrednia wersja?
Rozumiem ostrożność. Mam podobnie ze starymi runami z kości. Nigdy nie wystawiam ich bezpośrednio na słońce czy księżyc. Kość może pęknąć od zmian temperatury.
Wracam do tematu drewna - wspominaliście dąb, cedr, mahoń. A co z orzechem?
A wiśnia? Ktoś używa drewna wiśniowego?
No ale powiedzcie - co jeśli nie stać mnie na pięć różnych drewnianych szkatułek? Kupić jedną dobrą czy kilka tanich?
To brzmi sensownie. Jakich kolorów używacie na te woreczki?
Czytam o tych wszystkich zasadach i kombinacjach i zaczynam się gubić. Czy ja źle robię że mam prostą skrzynkę, nie konsekruję jej co miesiąc i po prostu trzymam tam swoje rzeczy?
Ktoś ma szkatułki vintage? Zastanawiam się nad kupnem starej szkatułki na pchlim targu.
Jak sprawdzić wahadełkiem w sklepie, na targu? Ludziesię gapią...
Ja miałem szczęście - znalazłem na strychu dziadka starą skrzynię po nabojach wojskowych. Metalowa, gruba, z herb Rzeczpospolitej. Po oczyszczeniu i konsekracji służy mi do przechowywania ritualistic metals - pierścieni, talizmanów, wisiorków.
Ciężka filozofia. Ja wolę coś czystego, bez historii konfliktów.
Wracam do tematu po czasie - kupiłam sobie pierwszą porządną szkatułkę. Dębową, ręcznie rzeźbioną z celtyckim węzłem na wieczku. Czuję że to był dobry wybór.
Zastanawiałem się ostatnio czy rozmiar ma znaczenie. Moja najstarsza szkatułka jest mała, 15x15 cm. Nowa którą kupiłem to 40x30. Czy większa pomieści więcej energii czy to bez znaczenia?
Szczególnie widać to przy kartach tarota. Talia w za dużej szkatułce jakby traci spójność. Widać to w rozkładach - karty mniej ze sobą współpracują.
To jest głębsze niż się wydaje. Wszystko się komunikuje - pojemnik, zawartość, przestrzeń między. W magii nie ma przypadkowych detali.
Mam praktyczne pytanie - jak zabezpieczacie szkatułki przed kurzem? Szczególnie jak stoją na otwartych półkach?
A co z wilgocią w szafie zamkniętej? Drewno nie pleśnieje?
Alternatywnie żel krzemionkowy, te małe saszetki z butów czy torebek. Odnawiają się w piekarniku.
Ciekawa dyskusja. Widzę że każdy ma swoje sposoby i wszystkie działają. To pokazuje że najważniejsza jest intencja i relacja z własnymi przedmiotami, nie sztywne reguły.
Ktoś może robił szkatułki z papieru mâché? Widziałam na warsztatach i wygląda to bardzo ciekawie - możliwość dowolnego kształtu, lekkość, naturalny materiał.
A co z wikliną? Koszyki wiklinowe - naturalny materiał, lekkie, przewiewne.
Ciekawie jak ta dyskusja rozwija się w czasie. Widzę że wiele osób eksperymentuje. To dobrze - sztywne trzymanie się reguł zabija kreatywność.
Zastanawiam się czy kupić drugą szkatułkę na kryształy osobno. Czy to przesada dla kogoś na moim poziomie?
Update: kupiłam małą cedrową szkatułeczkę na swoje runy. Pachnie niesamowicie i runy jakby od razu poczuły się lepiej tam.
Po całej tej dyskusji postanowiłem że będę traktować swoje przechowywanie poważniej. Kupiłem lniany woreczek żeby oddzielić wahadełko od reszty w mojej jednej szkatułce. Mały krok ale zawsze coś.
