To prawda, ja jak przestałam się spinać że "musi zadziałać", to zaczęło działać.
U mnie było tak, że pierwsze efekty zauważyłem dopiero po trzech miesiącach. I to nie ja, tylko moja dziewczyna powiedziała że jestem spokojniejszy.
Mnie najbardziej pomogło prowadzenie dziennika. Zapisywałam jak się czuję po każdej medytacji i dopiero po czasie zobaczyłam wzorzec.
Dobra praktyka. Dziennik duchowy to świetne narzędzie do obserwowania własnego rozwoju.
Tylko nie rób z tego obsesji. Niektórzy ludzie zaczynają analizować każdy szczegół i to ich stresuje bardziej niż pomaga.
Mnie zastanawia ta kwestia oczyszczania. Tekst mówi o księżycu, szałwi, wodzie - ale jak często to robić? Raz w miesiącu?
Zależy jak intensywnie używasz kamienia. Jeśli codziennie medytujesz, to raz w tygodniu. Jeśli sporadycznie, to raz w miesiącu wystarczy.
Ja oczyszczam po każdym rytuale, niezależnie od czasu. Kamień absorbuje energię i trzeba go "zresetować".
A ja jestem leniwym praktykiem i oczyszczam może raz na dwa miesiące. I jakoś działa.
Prawda. Osoby, które są w ciągłym stresie i otaczają się negatywnością, powinny oczyszczać częściej.
A co z tą wodą? Bo słyszałem sprzeczne informacje - jedni mówią że kwarc różowy można moczyć, inni że nie.
Można, to twarda odmiana kwarcu. 7 w skali Mohsa. Problem może być tylko z długotrwałym moczeniem w słonej wodzie, bo sól jest ścierna.
Dokładnie, krótkie płukanie pod zimną wodą to standard. Ale nie zostawiaj na noc w misce z solą.
Ja w ogóle unikam soli. Wolimy dymem, w szczególności palo santo.
Palo santo ma ładny zapach i świetnie oczyszcza przestrzeń, nie tylko kamienie.
Tylko kupujcie palo santo z etycznych źródeł, bo jest problem z nadmierną wycinką tych drzew.
Szałwia biała czy zwykła? Bo ponoć jest różnica.
Biała jest tradycyjnie używana w praktykach rdzennych Amerykanów. Zwykła też działa, ale ma inną energię.
Ja używam zioła bylicy - stąd mój nick - i świetnie mi to służy. To też tradycyjne zioło ochronne i oczyszczające.
Każde zioło ma swoją energię. Ważne żeby wybrać to, z którym się czujesz dobrze.
A selenite jako płyta do ładowania? To chyba najwygodniejsza opcja, bo nie trzeba nic robić, tylko położyć kamień i tyle.
Selenite to świetna opcja. Sam się oczyszcza więc nie musisz się martwić o niego. I rzeczywiście ładuje inne kryształy.
Tylko uważajcie z wilgocią! Selenite się rozpuszcza w wodzie. Nie zostawiajcie go w łazience czy w wilgotnych miejscach.
O, tego nie wiedziałem. Dzięki za info.
W ogóle cała ta dyskusja pokazuje jak ważne jest dzielenie się doświadczeniem. Książki to jedno, ale praktyka to co innego.
Zgadzam się. Ja najwięcej nauczyłam się od innych praktyków, nie z poradników.
A propos poradników - ile jest tych książek o kryształach, które powtarzają te same banały...
