Można robić jedno i drugie. Jeśli masz konkretne pytanie, powtarzaj je w myślach przez pierwsze minuty, potem puść i patrz. Jeśli robisz otwarty scrying, po prostu wejdź w stan i odbieraj co przyjdzie. Obie metody są ok.
A co z oczyszczaniem zwierciadła czy kuli? Gdzieś czytałam że trzeba to robić po każdym użyciu.
Ja przepuszczam przez dym szałwii lub palo santo po każdej sesji. Obsydian szczególnie łatwo przechowuje resztki energii - to silnie absorbujący kamień. Nie chcesz żeby w następnej sesji mieszało ci się stare z nowym.
Można też położyć na noc na selenicie albo kwarcu dymnym. Albo zwyczajnie schować w ciemne pudełko z czarnym aksamitem - symboliczne zamknięcie. Niektórzy wierzą że pełnia księżyca oczyszcza, ale nie zostawiałabym obsydianu w bezpośrednim świetle słonecznym zbyt długo.
Dlaczego nie na słońcu?
Obsydian może się rozgrzać i pęknąć. Plus dla niektórych kamieni słońce wyblakluje kolor - nie dotyczy obsydianu, ale lepiej mieć spójną praktykę oczyszczania.
Jest też kwestia historyczna - scrying był zawsze związany z nocą, ciemnością, księżycem. Słońce to świadomość, jasność, dzień. Księżyc to podświadomość, tajemnica, noc. Dlatego czarne zwierciadła były kojarzone z nocnymi bóstwami jak Tezcatlipoca czy Hekate.
Na początku 10-15 minut wystarczy. Jak będziesz ćwiczyć regularnie, naturalnie poczujesz kiedy wydłużyć sesję. Niektóre trwają mi 5 minut bo szybko przychodzi obraz, inne pół godziny bo długo wchodzę w trans. To nie sztuka na czas.
Regularność jest ważniejsza niż długość. Lepiej 10 minut codziennie niż godzina raz w miesiącu. Mózg uczy się wchodzić w ten stan i z czasem robi to szybciej.
Prawda. Na początku u mnie nic nie było przez tygodnie. Frustracja okropna. Potem nagle jak pękła jakaś zapora - obrazy poszły serią. Teraz wchodzę w trans w minutę, dwie.
A da się łączyć scrying z kartami tarota? Czasem kładę kartę obok zwierciadła i patrzę czy coś się pojawi w temacie tej karty.
Oczywiście że się da. Karta może być kotwicą, punktem wyjścia. Albo możesz najpierw zrobić scrying a potem wyciągnąć kartę dla weryfikacji/pogłębienia. Dywn inacja to nie pojedyncze metody, to zestaw który można mieszać.
Ja łączę z runami. Wyciągam runę, medytuję nad nią, potem scrying. Symbol runy często pojawia się w zwierciadle w jakiejś formie. To daje dodatkową warstwę interpretacji.
Czy jest coś takiego jak "złe" wizje w scryingu? Znaleźliście coś co was przeraziło?
Scrying wydobywa to co jest w podświadomości. Jeśli tam siedzą lęki, traumy, nieuprzątnięte emocje - tak, mogą się pojawić. Nie nazywałbym tego "złym", raczej trudnym. To znak że coś wymaga przepracowania. Czasem potworna wizja to najcenniejsza informacja.
To brzmi odstraszająco. Nie chcę zobaczyć czegoś co mnie przerazi.
I zawsze można pracować z opiekunem - duchem przewodnikiem, bóstwem z którym się pracuje, albo po prostu zapalić świecę na ochronę i poprosić o to żeby przyszło tylko to co dla twojego dobra. Intencja jest kluczowa.
Wróćmy do kul - ktoś mówił że różne kamienie dają różne efekty. Ametyst, obsydian, kwarc... czy to ma znaczenie poza osobistymi preferencjami?
Ma, ale subtelne. Ametyst jest kojarzony z trzecim okiem, intuicją - niektórzy twierdzą że ułatwia przejście w stan wizjonerski. Kwarc dymny uziemia, pomaga nie zgubić się w wizjach. Obsydian jest najbardziej konfrontacyjny, pokazuje prawdę bez ozdóbek. Ale szczerze - najważniejsza jest praktyka, nie kryształ.
Choć przyznaję że historia przedmiotu ma dla mnie znaczenie psychologiczne. Jak trzymam obsydian i myślę że to kawałek lawy, że Aztekowie używali takich luster w rytuałach dla Tezcatlipoca, że John Dee próbował rozmawiać z aniołami... to dodaje głębi. To nie magia kamienia, to moja wyobraźnia która się odpala.
Właśnie o to chodzi w esoterii - nie o obiektywne moce przedmiotów tylko o to jak one działają na nasz umysł, naszą psychikę. Zwierciadło to klucz do nieświadomości. Świeca to fokus dla koncentracji. Wszystko to psychotechniki.
Dokładnie. I nie musimy znać mechanizmu żeby coś działało. Aspityna działała zanim odkryto kwas acetylosalicylowy. Scrying działa, wydobywa ukryte informacje, pomaga w decyzjach. Czy to neurolgia, magia czy kwantowa nieoznaczoność - nie wiem i nie przeszkadza mi to.
To pragmatyczne podejście które cenię. Mnisi tybetańscy mają powiedzenie - jeśli lina pomaga ci wyjść z dziury, nie analizuj z czego jest zrobiona. Scrying to lina. Działa.
Pytanie praktyczne - kupujecie kule online czy lepiej wybrać osobiście? Boję się że zdjęcia nie oddają tego jak faktycznie wygląda kryształ.
Jeśli możesz zobaczyć na żywo - wybierz osobiście. Weź do ręki, zobacz jak się czujesz. Z kulami jest trochę jak z różdżkami - czasem czujesz że ta jest "twoja". Ale online też można, tylko dokładnie czytaj opisy, pytaj o inkluzje, pęknięcia. I kupuj od zaufanych sprzedawców, nie z AliExpress.
Właśnie kupiłem kulę ze szkła obsydianowego. Producent twierdzi że to "syntetyczny obsydian". Czy to w ogóle ma sens czy to marketingowe bzdury?
