Pracuję ostatnio z czarnym zwierciadłem z obsydianu i muszę przyznać, że różnica między nim a zwykłą kulą kryształową jest kolosalna. Obsydian ma w sobie coś surowego, niemal nieprzyjemnego na początku. Nie odbija światła tak jak kryształ - pochłania je. To daje zupełnie inny rodzaj transu podczas scryingu.
Dokładnie tak. Czarne zwierciadło działa jak portał do cienia, do tego co nieuświadomione. Kule kryształowe, szczególnie te z czystego kwarcu, mają bardziej... powiedziałabym medytacyjny charakter. Światło się w nich załamuje, tworzy te tęcze, inkluzje. To rozpraszające, ale w dobry sposób. Przy zwierciadle z obsydianu nie ma takiej miękkości.
Różnica tkwi też w pochodzeniu tych obiektów. Obsydian to szkło wulkaniczne, powstaje błyskawicznie gdy lawa styka się z zimnem. Ta gwałtowność jest w nim zapisana. Kryształy kwarcu rosną przez tysiące lat w spokoju ziemi. To dwa skrajnie różne rodzaje energii - wybuchowa kontra stabilna.
Czytałam ostatnio o zwierciadle Johna Dee. Podobno naukowcy zbadali jego obsydian i okazało się, że pochodzi z Pachuca w Meksyku. To był przedmiot aztecki, używany w kulcie Tezcatlipoca - bóstwa nocnego nieba, którego imię dosłownie znaczy "dymiące zwierciadło".
Tak, to badanie z 2021 roku. Analizowali skład geochemiczny i potwierdzili meksykańskie pochodzenie. Dee nabył to zwierciadło po konkwiście, gdy takie obiekty trafiały do Europy jako egzotyczne pamiątki. Aztekowie używali obsydianu nie tylko do wróżenia - robili z niego też noże ofiarne. Ta sama substancja do zabijania i przepowiadania przyszłości.
Ja dopiero zaczynam z czarnym zwierciadłem i mam problem - ciągle widzę własne odbicie, co mnie wytrąca. Jak wy to rozwiązujecie?
Musisz ustawić zwierciadło pod kątem, nie patrzeć prosto w nie. Połóż je płasko na stole i pochyl się nad nim, jakbyś zaglądała w miskę z wodą. Światło świecy powinno być z boku, nigdy za tobą. Odbicie znika, zostaje tylko czarna głębia.
I jeszcze jedno - nie skupiaj wzroku jak przy normalnym patrzeniu. Oczy muszą być jakby rozfokusowane, miękkie. To trudne do opisania, ale chodzi o to żeby nie "patrzeć" ale "pozwolić sobie widzieć". Różnica subtelna, efekt ogromny.
Prawda, ja na początku bardzo się spinałem i nic nie widziałem. Teraz po prostu siedzę, oddycham i czekam. Czasem przychodzi obraz po pięciu minutach, czasem po dwudziestu. Nie można tego wymusić.
Właśnie dlatego kule kryształowe mogą być łatwiejsze na start. Mniej konfrontacyjne. Beryl był chyba najpopularniejszy w starożytności - Celtowie go uwielbiali. Ma tę zielonkawą poświatę, kojarzą mi się z wodą, z księżycem. Kryształ górski był droższy i rzadszy.
Beryl rzeczywiście ma ciekawą historię. W "Crystal Gazing" Thomasa z 1905 roku jest wzmianka, że uważano go za bardziej "namagnetyzowany" od innych minerałów, przez co lepiej łączył się z energią księżyca. Nie wiem czy to prawda, ale ludzie w to wierzyli.
A ktoś pracował ze szklanymi kulami? Większość tego co się sprzedaje jako "kryształowe kule" to po prostu szkło. Zastanawiam się czy to w ogóle ma sens, czy to tylko ściema dla turystów.
Technicznie da się pracować ze szkłem, ale to zupełnie inne doświadczenie. Szkło jest martwe, wyprodukowane maszynowo, nie ma w sobie żadnej historii geologicznej. Prawdziwy kryształ rósł tysiące lat, przeszedł przez różne warstwy ziemi, ciśnienia, temperatury. To wszystko jest w nim zakodowane.
Ale czy ta "pamięć minerału" faktycznie ma znaczenie przy scryingu? Przecież wizje pochodzą z naszego umysłu, nie z kamienia. Kamień to tylko fokus.
Dokładnie. To nie o magiczne moce kamienia, tylko o tym jak działa ludzki mózg. Są badania nad tzw. efektem Troxlera - to zjawisko zanikania bodźców peryferyjnych przy długim wpatrywaniu się. Caputo w 2010 roku robił eksperymenty gdzie ludzie wpatrywali się w lustro przez 10 minut w przyćmionym świetle. Większość widziała zniekształcenia twarzy, niektórzy widzieli potwory, istoty, zmarłych.
Ten eksperyment Caputo czytałem. Ludzie zgłaszali halucynacje, poczucie obcości, jakby ktoś inny na nich patrzył. Część miała lęk. To neurologiczne wyjaśnienie scryingu - mózg wypełnia puste przestrzenie obrazami z pamięci, z lęków, z oczekiwań.
Zgoda, neurologia wyjaśnia mechanizm. Ale to nie odbiera wartości praktyce. Przeciwnie - pokazuje że scrying to starożytna metoda dostępu do własnej podświadomości. Zamiast dzisiejszej terapii rozmową, ludzie wpatrywali się w czarne kamienie i wydobywali to co ukryte.
I cały trick polega na tym żeby nie analizować w trakcie. Jak zaczniesz myśleć "aha, to moja matka z dzieciństwa", to już po transie. Musisz obserwować jak w kinie, bez osądu, bez komentarza. Dopiero potem interpretujesz.
Czy rozmiar kuli ma jakieś znaczenie? Widziałam ogromne, po 20 centymetrów średnicy. Ale to musi kosztować fortunę jeśli to prawdziwy kryształ.
Rozmiar to głównie kwestia preferencji. Niektórzy lubią małe "palm balls" które trzymają w dłoni, inni preferują duże na stojaku. Historycznie wielkie kule były symbolem statusu - jak ta 22-kilogramowa z kwarcu birmańskiego, zrobiona podobno dla cesarzowej Cixi w XIX wieku. Teraz jest w Penn Museum.
Widziałem ją. Musieli ją polerować latami, obracając w półcylindrze z piaskiem korundowym i wodą. Niewyobrażalna praca. I potem w 1988 ją ukradli razem z jakąś egipską statuetką Ozyrysa. Na szczęście odzyskali po trzech latach.
Wracając do praktyki - czymś co pomogło mi na początku było świadomość, że nie ma "poprawnych" wizji. Długo myślałam że powinam widzieć wyraźne obrazy jak na filmie. A u mnie przychodziły symbole, kolory, uczucia. To też jest valid.
Dokładnie tego potrzebowałam usłyszeć. Ja widzę głównie takie smugi, przepływające formy. Wydawało mi się że coś robię źle.
Każdy ma inny sposób odbierania. Są wizualiści którzy widzą konkretne sceny. Są kinestetycy którzy czują. Empatyczni odbierają emocje. Audialni słyszą słowa, dźwięki. Scrying amplifikuje twój naturalny kanał percepcji.
Dlatego niektórzy lepiej pracują z kulami (są przejrzyste, mają głębię), a inni z czarnymi zwierciadłami (są płaskie, nieprzeniknione). Kula to bardziej podróż do wewnątrz, zwierciadło to portal na zewnątrz - przynajmniej tak ja to odczuwam.
A Druidzi celtycy używali wody, kamieni, berylu. Pliniusz i Cezar pisali o tym, choć ich relacje są oczywiście z drugiej ręki i pełne rzymskich uprzedzeń. Większość wiedzy o druidach zaginęła bo przekazywano ją tylko ustnie.
Czy jest różnica między scryingiem na konkretne pytanie a ogólnym wpatrywaniem się? Bo ja zwykle stawiam intencję przed sesją.
