Chcę poruszyć sprawę athame, bo widzę dużo mylnych informacji krążących po internecie. W moich dwudziestu latach praktyki zauważyłam, że ludzie często mylą athame z bolline, albo kupują pierwsze lepsze ostrze myśląc że "i tak to tylko symbol". To nie jest takie proste.
Zgadzam się całkowicie. Ostatnio klient przyniósł mi "athame" z AliExpress za 15 złotych. Plastikowa rękojeść, stal nieznanego pochodzenia. Zapytałem go czy czuje jakąkolwiek energię z tego przedmiotu - cisza. Athame to przedłużenie naszej woli, a nie ozdoba.
Właśnie dlatego zawsze radziłem robić własne ostrze. Moje pierwsze athame wykułem z spikesu kolejowego który znalazłem podczas wędrówki. Żelazo miało już swoją historię, swoją duszę. Trzy lata mi zajęło dopracowanie kształtu, ale wartość energetyczna? Nieporównywalna z kupowanymi.
Ciekawy wątek o dziedziczeniu. Mnie zawsze zastanawiała kwestia materiału. Tradycja wymaga stali czy żelaza, ale dlaczego? Symbolicznie jasne - Mars, męskość, ochrona. Ale czy ktoś eksperymentował z srebrem? Teoretycznie powinno też działać, szczególnie przy pracy księżycowej.
Pytanie techniczne - czy długość ostrza ma znaczenie? Widziałem athame od 10 do 30 centymetrów. Gardner pisał coś konkretnego o wymiarach czy to kwestia preferencji?
Mnie bardziej interesuje kwestia konsekracji. Czy naprawdę trzeba prezentować wszystkim żywiołom? Moje doświadczenie pokazuje, że wystarczy jeden silny rytuał, dopasowany do charakteru ostrza. Ostatnio konsekrowałam obsydianowe athame tylko Ogniem i Ziemią - logiczne dla szkła wulkanicznego.
Wracając do podstaw - czy aby na pewno athame musi mieć czarną rękojeść? Bo widzę sporo nowoczesnych wersji z kolorowymi, kryształowymi uchwytami. Estetycznie ładne, ale czy to jeszcze athame w tradycyjnym sensie?
Czy ktoś miał sytuację, że athame się zepsuło? Moje pękło przy rękojeści podczas intensywnej pracy energetycznej. Czy to znaczy, że było za słabe, czy może przejęło za dużo negatywności?
Mnie zastanawia współczesna interpretacja athame jako przedłużenia woli. To brzmi bardzo nowocześnie, psychologicznie. Czy starsze tradycje też tak to widziały, czy atheoretical były traktowane bardziej jako fizyczne obiekty mocy?
Chcę dodać perspektywę runową. W Północnej Tradycji też używamy rytualnych ostrzy, ale inaczej niż athame wiccańskie. Nasze seax służy bardziej do rzeźbienia run, cięcia ziół, praktycznych zastosowań. Ale energia pozostaje podobna.
Nigdy o tym nie pomyślałem. Moje athame tylko do rytuałów, nie dotykałem nim niczego "zwykłego". Może dlatego czasem czuję, że więź nie jest tak silna jak chciałbym?
Intryguje mnie kwestia przechowywania. Każdy ma inne podejście. Jedni owijają w jedwab, drudzy trzymają na ołtarzu na widoku, jeszcze inni chowają w specjalnych skrzyniach. Czy sposób przechowywania wpływa na energię ostrza?
Ciekawe że nikt nie wspomniał o problemach prawnych. W UK coraz trudniej z noszeniem athame, a próby tłumaczenia "celów religijnych" nie zawsze przekonują policję. Czy ktoś miał praktyczne problemy?
To prowadzi do pytania - czy athame można "przeprogramować"? Jeśli mam ostrze z okresu kiedy robiłem głównie magię destrukcyjną, czy można je przekształcić do pracy uzdrowieńskiej?
Czy athame może mieć "preferencje"? Mam wrażenie że moje lepiej działa przy niektórych typach rytuałów. Może to moja wyobraźnia, ale różnica jest odczuwalna.
Słuchając tej dyskusji zastanawiam się nad kulturowymi różnicami. W tradycji nordyckiej nie ma takiej fetyszyzacji narzędzi. Seax to seax - tnie, służy, gotowe. Może zachodni okultyzm zbyt komplikuje proste rzeczy?
Rzecz przy której się zatrzymam - czy athame może być używane przez kilka osób? Para, coven, rodzina? Czy każdy powinien mieć swoje własne?
Ciekawi mnie evolucja athame w przyszłości. Z ograniczeniami prawnymi, zmianami społecznymi, nowymi materiałami - jak będzie wyglądać za 50 lat?
