Wpadłem ostatnio na coś, co nie daje mi spokoju. Siedzę od jakiegoś czasu nad kodami ICD-10 - to jest ta międzynarodowa klasyfikacja chorób, którą lekarze wpisują w zwolnieniach i dokumentacji. I zastanawiam się: czy te lizcby są przypadkowe? Bo ICD to nie tylko litery, to konkretne kombinacje cyfr. F32 - epizod depresyjny. I10 - nadciśnienie. C50 - rak piersi. Każda z tych kombinacji ma swoją wartość numerologiczną. Redukcja do jednocyfry, ścieżka życiowa pacjenta, data diagnozy... O matko, czy ktoś z was próbował kiedyś to liczyć? Czy choroba, którą dostajemy, jest zakodowana w naszych liczbach?
Sama się nad tym zastanawiałam, choć inaczej do tego podchodziłam. liczyłam sumę cyfr z daty urodzenia pacjenta i porównywałam z rokiem diagnozy. U mojej mamy wyszła liczba 7 w obu przypadkach - i 7 to przecież izolacja, wewnętrzna choroba, coś ukrytego. Rak tarczycy jest właśnie taki - cichy, długo niewidoczny. Może to nie ICD samo w sobie, ale data diagnozy w połączeniu z ścieżką życia coś mówi?
To jest głębsze, niż się wydaje. W wielu tradycjach nazwanie czegoś ma moc stwarzania. Jak lekarz koduje chorobę - nadaje jej formę, zamknięcie w liczbie. Czy to przypadek, że F - szósta litera alfabetu, a 32 redukuje do 5? 6+5=11, a 11 to mistrz. 🙂 Choroba psychiczna jako ścieżka mistrzowska. Nie twierdzę, że to pewnik, ale ten kierunek myślenia wydaje mi się sensowny.
Zaraz, zaraz - jak liczycie litery? F to szósta litera, ale czy w numerologii litery liczysz według kolejności w alfabecie, czy według jakiejś tablicy? Bo widziałam różne tablice i one się różnią.
Słuchajcie, jestem tu raczej z ciekawości, bo numerologia to nie mój główny temat. Ale muszę zapytać - czy nie jest tak, że ICD-10 to klasyfikacja stworzona przez WHO i te liczby są po prostu sekwencją administracyjną? Nie mówię, że energia liczb nie istnieje, ale czy ona może zadziałać w czymś tak mechanicznym? To jak gdyby mówić, że numer PESEL kogoś opisuje...
Mnie tu bardziej zastanawia co innego. Skoro temat dotyczy też Wenus w Pannie - to może choroba jest też kwestią tego, jak planeta rządząca naszym zdrowiem ustawia się w momencie diagnozy? Panna rządzi zdrowiem i służbą, Wenus to harmonia i ciało. 😀 Wenus w Pannie to Wenus w upadku - i w tym upadku może być właśnie skłonność do przemieniania emocji w objawy somatyczne. Kody ICD mogłyby wtedy współgrać z tranzytami.
A nie myślicie, że może być tak, że choroba jest już zakodowana w numerze ścieżki życia i kod ICD to tylko potwierdzenie? Że numer ścieżki 4 - porządek, ograniczenie, ciało - predysponuje do chorób kości i stawów? I jak lekarz nadaje taki kod, to tylko "oficjalnie" zamyka coś, co błyo wpisane od urodzenia?
Mogę zapytać od zupełnych podstaw? Jak oblicza się ścieżkę życia? Bo chciałabym sprawdzić swoją i zobaczyć, czy moje problemy zdrowotne jakoś z nią korelują. Miałam kilka diagnoz w ostatnich latach i zastanawiam się.
Czytam od początku i mam pytanie, które może trochę z boku, ale wydaje mi się ważne: czy jak ktoś dostaje błędną diagnozę i błędny kod ICD, to ta energia liczby też na niego działa? Czyli czy "fałszywy" kod może zaszkodzić albo zmienić bieg choroby? To by oznaczało, że lekarze nieświadomie robią coś poważniejszego niż myślą.
Mam inne pytanie do Melania70 - skąd wiadomo, że intencja lekarza ma tu jakiekolwiek znaczenie? Lekarz wpisuje kod mechanicznie, często bez emocji, czasem pod presją czasu. Czy intencja biurokratyczna w ogóle niesie energię? Bo jeśli tak, to każdy urzędnik, który nadaje nam numery, jest de facto operatorem energetycznym.
Zatrzymałbym się tu na chwilę, bo rozmowa idzie w kierunku, który wymaga rozróżnienia. Magia rytualna wymaga intencji, woli i kierowania energii. To co opisujecie z kodaim ICD to coś innego - to numerologiczny odczyt struktury, który istnieje niezależnie od tego, czy ktoś to widzi czy nie. Tak jak gwiazdy mają pozycje, których nikt nie obserwuje - i tak struktury liczbowe istnieją. Pytanie nie brzmi czy intencja lekarza coś robi, ale czy sama liczba, powiązana z człowiekiem w systemie, tworzy wibrację.
O matko, wróćmy na chwilę do wątku z Wenus w Pannie, bo to nie jest przypadkowy kontekst dla tego tematu. Wenus w Pannie to Wenus, która zamiast czuć - analizuje. Zamiast przyjąć - roztrząsa. I to jest dokładnie to, co robi medycyna z ciałem: rozkłada je na kody, cyfry, wartości. Może system ICD-10 to właśnie wibracja Wenus w Pannie na poziomie instytucjonalnym - miłość do ciała zamieniona w klasyfikację?
To co napisał Jacek o Wenus w Pannie naprawdę mnie uderzyło. Medycyna dosłownie rozkłada ciało na części i nadaje im numery. Ale mam pytanie do Jacka - czy uważasz, że to działa w obie strony? Tzn. że może Wenus w Pannie w natalu predysponuje do tego, że ktoś w ogóle trafia do takiego systemu klasyfikacji, bo samo jego ciało "prosi" o analizę i nazwanie?
Ten wątek Wenus w Pannie to jest coś, nad czym siedzę od dawna. Wenus w Pannie to Wenus w znaku swojego upadku, więc jej naturalna energia - łączenia, przyjmowania, odczuwania harmonii - jest jakby skrępowana. Panna każe jej sortować, kategoryzować, szukać niedoskonałości. Teraz pomyślcie: co robi ICD-10? Sortuje, kategoryzuje, szuka, co jest "nie tak" w ciele. To jest dokładnie wibracja Panny. Pytanie brzmi, czy numerologiczny odczyt konkretnego kodu mógłby pokazać, który pierwiastek planetarny "upadł" w momencie diagnozy :D?
Ojej ojej, dobra, ale mam pytanie do Dziedzilia55 - jak zdefiniowałaś "kod zawierał cyfrę 6 po redukcji"? 🙂 Bo jeśli redukujesz wszystko do jednocyfry, to ostatecznie masz do dyspozycji tylko 1-9. Przy trzech osobach to jest jedna trzecia możliwych wyników. Czy to nie jest po prostu statystycznie oczekiwalne?
Lubon ma rację z matematyczną stroną, ale numerologia nigdy nie operuje na jednej liczbie. 😀 To jest właśnie ten błąd, który popełnia ktoś, kto podchodzi do tego analitycznie zamiast holistycznie. O rany, w mapie numerologicznej nakładają się ścieżka życia, rok osobisty, miesiąc osobisty, liczba imienia, liczba losu. Kod ICD czytany w izolacji nie powie nic. Ale kod ICD nałożony na aktualny rok osobisty i ścieżkę życia - to już inna historia.
Czekajcie, bo się gubiję. Co to jest rok osobisty? Słyszałam gdzieś, ale nigdy do końca nie rozumiałam jak to się liczy.
Rok osobisty to zsumowanie cyfr dnia i miesiąca urodzenia plus bieżący rok kalendarzowy, a potem redukcja do jednocyfry. Albo do 11, 22, 33 jeśli wyjdą liczby mistrzowskie. Dziękuję Jackowi za ten wątek, bo właśnie przez to zacząłem się zastanawiać - dostałem diagnozę w zeszłym roku i mój rok osobisty wynosił wtedy 4. Kod ICD po redukcji też dał 4. Przypadek?
A wracając do mojego pytania sprzed kilku postów, które trochę zginęło - czy ktoś ma pomysł co z błędną diagnozą i błędnym kodem? Bo jeśli kod "potwierdza" stan ciała, to co, gdy kod jest zły? Pytam, bo znam osobę, która miała przez ponad rok błędny kod w dokumentacji zanim zmieniono diagnozę. W tym czasie jej stan się pogarszał.
Muszę tu wejść, bo to co pisze Melania70 to jest bardzo konkretne rozróżnienie i warto je utrzymać. W rytuałach magicznych pieczęć i etykieta różnią się fundamentalnie - pieczęć jest naładowana intencją sprawcy, etykieta jest opisem. ICD-10 to system administracyjny, więc bliżej etykiety. Ale każda etykieta w długim kontakcie z nośnikiem może zacząć mu odpowiadać. To jest znany mechanizm w magii przedmiotów.
Mam własne doświadczenie z tym mechanizmem, o którym pisze Wiciol. Miałam przedmiot, który dostałam z konkretną "historią" - ktoś mi powiedział, co to jest i skąd pochodzi. Przez lata działał zgodnie z tą historią. Gdy dowiedziałam się, że historia była nieprawdziwa, przedmiot jakby stracił moc. Czy kod ICD mógłby działać podobnie? że pacjent nieświadomie "przyjmuje" kodowanie?
Gertruda, ale czy to rozróżnienie jest aż tak ważne w praktyce? Jeśli mechanizm działa - czy przez energię liczby, przez psychologię, przez coś innego - to wynik dla pacjenta jest ten sam. Numerologia nie wyklucza psychologii. Raczej opisuje głębszą warstwę tego samego procesu.
Wchodzę do rozmowy, bo ten wątek bardzo mnie wciąga od strony czakr. Jeśli Wenus w Pannie blokuje odczuwanie na rzecz analizy, to na poziomie energetycznym widzę tu wyraźnie zamkniętą czakrę serca i nadaktywną czakrę splotu słonecznego. Diagnoza medyczna - kod ICD - jest właśnie działaniem splotu słonecznego: kontrola, klasyfikacja, nadawanie nazwy. I tu mam pytanie: czy ktoś próbował pracować z czakrą serca podczas procesu diagnostycznego, żeby "zmiękczyć" odbiór kodu?
Wracając do kwestii Wenus w Pannie i numerologii ICD - bo trochę odeszliśmy od sedna. zastanawiam się, czy nie warto byłoby spróbować zmapować to szerzej. Nie tylko kod ICD, ale cały kontekst: data pierwszej diagnozy, numer dokumentacji, PESEL pacjenta i jego ścieżka życia, aktualny rok osobisty, plus pozycja Wenus w natalu. Dopiero zestawienie tych wszystkich warstw dałoby realny obraz. Ktoś z was ma dostęp do kilku przypadków i mógłby to sprawdzić?
Wracając do kwestii Wenus w Pannie i numerologii ICD - bo trochę odeszliśmy od sedna. Zastanawiam się, czy nie warto byłoby spróbować zmapować to szerzej. Nie tylko kod ICD, ale cały kontekst: data pierwszej diagnozy, numer dokumentacji, PESEL pacjenta i jego ścieżka życia. Bo jeśli mechanizm działa tak, jak tu sugerujemy, to powinien być powtarzalny w kilku warstwach jednocześnie. Ktoś próbował robić taką wielowymiarową analizę?
Cyfra kontrolna PESELu to ciekawy trop, ale trzeba uważać - ona jest wynikiem algorytmu wagowego, nie czystą sumą. Pytanie brzmi, czy to wyklucza ją z interpretacji, czy wręcz przeciwnie - dodaje jej kolejną warstwę znaczenia jako liczba "obliczona przez system". Bo co to jest algorytm, jak nie rodzaj kabały instytucjonalnej?
chwila, to jest dość śmiałe porównanie. Algorytm wagowy to konkretna matematyczna procedura służąca do walidacji danych. Jaka jest tu różnica między powiedzeniem "to kabała instytucjonalna" a powiedzeniem "to jest po prostu suma z wagami"? Czym to pierwsze wyjaśnienie dodaje coś do zrozumienia rzeczywistości?
