Wiem, że to może brzmieć dziwnie, ale naprawdę mam takie pragnienie - chciałabym po prostu wyłączyć w sobie wszelkie emocje. Ból, strach, wszystkie te rzeczy, które od bardzo długiego czasu nie dają mi normalnie żyć. Zdaję sobie sprawę, że razem z tym poszłyby też te dobre uczucia, ale szczerze? Na tym etapie jestem gotowa nawet na to. Te emocje po prostu mi przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu i tak jest już od wielu lat. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł albo chce sie podzielić doświadczeniem, piszcie tutaj w wątku.
Serio, jedyne co ci w tej sytuacji realnie pomoże to wizyta u psychologa. Pisanie tu na forum o wyłączaniu emocji nie rozwiąże problemu, a dobry specjalista jest po to żeby z takimi rzeczami pomagac. Nie ma sensu szukać skrótów.
Jest takie prawo... im dłużej z czymś walczysz, tym głośniej to coś woła: pokochaj mnie, zachowaj mnie przy sobie. Tak to działa. Więc im bardziej będziesz zwalczać własne emocje, tym mocniej bedą ci dokuczać i wracać.
Człowiek bez emocji to człowiek martwy. Dlatego zamiast z nimi wojować, może warto się im uważnie przyjrzeć i posłuchać, co mówią o tobie. Każda emocja, nawet ta najtrudniejsza, niesie w sobie jakąś informację o nas samych, o tym czego nam brakuje albo czego mamy zbyt wiele. Spełnia taką czystą funkcję... informuje nas o naszym wewnętrznym stanie w danej chwili.
I właśnie w tej chwili. Bo emocje nieustannie się zmieniają, żadna nie trwa wiecznie. Może warto zamiast walczyć, po prostu je zaakceptować i sie z nimi zaprzyjaźnić.
Może mógłbym w tym pomóc, bo emocjami i ich właściwym regulowaniem zajmuję się już ponad 8 lat. Po odpowiednio długim treningu da się osiągnąć coś, co nazywam strefą zerową, czyli stan całkowitego braku emocji. Ale szczerze mówiąc, lepszym rozwiązaniem jest chyba doprowadzenie do tego, żeby te negatywne emocje po prostu rzadziej się pojawiały, nie były tak intensywne i żeby były na bieżąco, automatycznie rozładowywane. Te pozytywne niech sobie zostają. Jeśli jesteś zainteresowana taką pomocą, napisz tu w wątku, chętnie odpowiem.
Nie ma innego wyjścia niż po prostu szukać dalej i nie zrażać się porażkami. Bo chyba nie myślisz serio, że jakiś przypadkowy człowiek, który pewnego dnia odkrył w sobie „powołanie” do leczenia innych... a w praktyce głównie do zarabiania na ludziach w trudnej sytuacji, będzie w stanie zrozumieć i pomóc twojej wrażliwej i skomplikowanej psychice.
Poszukajcie sobie książki „Zero ograniczeń” autorstwa Joe Vitale, myślę że może was zainteresować w kontekscie tego wątku 🙂
najlepiej to w ogóle o tym zapomniec 🙂
Zgłaszam się tu chętnie bo temat jest ciekawy. Wyłączyć emocje całkowicie... no to nie jest możliwe i myślę że nawet nie byłoby to dobre rozwiązanie. Emocje to część nas, bez nich człowiek staje się czymś w rodzaju robota. Ale rozumiem że chodzi o to żeby nie dać się im ponosić w trudnych momentach i tu już jest o czym mówić.
Coś mnie ciekawi, jeśli mozesz powiedzieć, to co u ciebie zdiagnozowali?
no dobra, wiem że to nie jest najlepszy pomysł, ale też rozumiem że czasem człowiek po prostu musi...
wersja ekstremalna to lobotomia, tylko nie wiem czy ktokolwiek jeszcze to robi w ogóle
wersja łagodniejsza to jakis medykament wyciszajacy, np. Tramal, to lek przeciwbólowy na recepte, podobno uzależnia
możesz też spróbować czegoś takiego jak l-tyrozyna (tyrosine), poszukaj na allegro. ja sam to biorę co jakiś czas. to aminokwas dla sportowcow, wyzwala dopaminę, działa uspokajajaco i anty-stresowo, ale nie usypia. zwiększa nawet koncentrację. jak bierzesz ponad tydzień to robi się taki efekt otepienia, ale bez utraty koncentracji. nieszkodliwe, ale życie staje się trochę nudne 🙂 potem warto na chwilę odstawić. polecam tyrozynę firmy Nutrend, bo tej uzywam, ale Kaizen też jest ok (też próbowałem). możesz oczywiście sprawdzić inne firmy
pomysły w stylu nlp są takie przeciętne szczerze mówiac. sam/sama raczej nie da rady tego dobrze przeprowadzić. natomiast psychoterapia, indywidualna albo grupowa (grupowa chyba lepsza), może naprawdę dużo dać. sporo ulgi i inne plusy
Ból to nie jest kwestia psychologii, to czysta fizjologia.
Właśnie to jest clou sprawy. Emocje nie są naszym wrogiem, wrecz przeciwnie. Kiedy człowiek jest dręczony przez los albo przez innych ludzi, musi mieć możliwość ich wyrzucenia z siebie... inaczej może dojść do prawdziwej tragedii. To jest naturalna potrzeba i nie wolno jej w sobie tłumić.
hm, amfetamina... serio? nie wiem czy to najlepszy pomysł bo jednak to narkotyk i potem mozna mieć więcej problemów niż na początku 🙁 nie polecałabym tej drogi
no to może zacznę od takiej złośliwości: najpewniejszy sposób na brak emocji to śmierć, mam nadzieję że to oczywiste 🙂 ale serio, jesteśmy istotami emocjonalnymi i nie ma co z tym polemizować.
Emocje decydują o tym, że w ogóle jesteśmy i kim jesteśmy, bardziej niż ciało czy rozum. Nie da sie tego po prostu wyłączyć. jakbyś chciała przestać odczuwać, to tak naprawdę jakbyś nie chciała żyć. to ciekawe pytanie, po co właściwie „normalnie funkcjonować” jako taka roślinka bez emocji? co dobrego da to ludziom wokół ciebie?
Ból, strach... wiem, brzmią jak wrogowie. nie pozwalają ci żyć tak jak sobie wyobrażasz „normalne życie”. ale nie ma co się łudzić, nawet w telenowelach nie jest tak bezproblemowo. każdy się czegoś boi, każdy ma swoje traumy, niewyjaśnione sprawy i rzeczy, których woli nie wspominać. Ktoś mądry powiedział kiedyś, żeby zacytować Coelho, że twój przeciwnik jest twoim największym nauczycielem. jeśli nie możesz go pokonać, to sie z nim zaprzyjaźnij.
Złe emocje są potrzebne, tak samo jak inne zmysły. Strach przed ogniem każe ci wyjąć rękę zanim się sparzysz, smród pleśni nie pozwala ci zjeść starego chleba. Emocje to takie czujniki, które masz w sobie. jeśli naprawdę chcesz sie ich pozbyć to powiem szczerze: bezpieczniej i sympatyczniej będzie po prostu wycofać sie z tego świata w ogóle 😛
no właśnie, każdy chce czego innego... ja bym chciała je włączyć, bo moje zdają sie być gdzieś na urlopie od lat 🙂
tramadol robi robotę 🙂
Buddyzm podchodzi do emocji z kilku stron jednocześnie. Chodzi o to, żeby umieć przeżywać te nieprzyjemne bez robienia sobie i innym krzywdy, rozwijać pozytywny potencjał umysłu, panować nad tym co czujemy i rozumieć skąd to się bierze i do czego prowadzi.
Emocji nie da sie tak po prostu wyłączyć, bo swiadomość produkuje je cały czas... ale można nauczyć się przeżywać je mądrze, korzystać z ich potencjału zamiast dać się im ponieść.
Co ciekawe, buddyzm mówi że śmierć tego nie przerywa 🙂 Bo świadomość jest niezniszczalna i nie kończy swojego istnienia razem z ciałem.
Jeśli temat was interesuje, polecam sięgnąć po zen albo buddyzm tybetański, szczególnie szkoły Karma Kagyu czy Gelugpa, ta od Dalajlamy. Ten ostatni bywa trochę przegadany, ale za to naprawde dużo wyjaśnia i tłumaczy. Sporo o emocjach pisali Dalajlama, Khandro Rinpocze, która swoją drogą jest kobietą, oraz Gendyn Rinpocze. Warto poczytać.
Emocje to coś naprawdę wspaniałego, nie rozumiem dlaczego miałoby sie je wyłączać...
Przecież to one podpowiadają nam kiedy powinniśmy się wycofać, a kiedy warto zostać i pobyt jeszcze chwilę dłużej w danym miejscu czy sytuacji. To one uruchamiają w nas odpowiednie substancje, adrenalinę, dopaminę, serotoninę, oksytocynę. Cały ten wewnętrzny chemiczny taniec zaczyna sie właśnie od emocji.
Emocje są nieodłączną częścią człowieczeństwa. Nieuchronne i w gruncie rzeczy potrzebne.
Pytanie nie brzmi „jak je wygasić”, lecz raczej: które z nich warto w sobie pielęgnować i rozwijać, a które jedynie nas ograniczają. Bo jeśli skupimy się na tych, które wspierają nasz wzrost i rozwój, to same „trudne” emocje tracą nad nami swoją dawną władzę.
Chciałem napisać tu o czymś, co może być ważne dla niektórych osób w tym wątku. Przez ostatnie lata prowadzono w Polsce specjalistyczny program pomocy psychologicznej dla ludzi, którzy przeżyli wypadki drogowe... i jak się okazuje, skutecznie pomożono już ponad stu osobom zmagającym się z zespołem stresu pourazowego.
Program jest skierowany do tych, którzy w ciagu ostatnich dwóch lat uczestniczyli w wypadku, byli jego świadkami, albo stracili kogoś bliskiego w takich okolicznościach. Oferuje się tam fachową diagnozę psychologicznych problemów potraumatycznych, takich jak kłopoty ze snem, nawracające wspomnienia, nadmierne napięcie czy trudności z koncentracją.
Jeśli u kogoś stwierdzi się zespół stresu pourazowego, może skorzystać z bezpłatnej terapii prowadzonej przez doświadczonych specjalistów. Cały program nosi nazwę „Trakt”, jest finansowany ze środków unijnych i prowadzi go Uniwersytet Warszawski. Dla pacjentów jest całkowicie bezpłatny. Szczegółow można szukać samodzielnie w sieci, wpisując nazwę programu.
Piszę o tym, bo czasem to co nazywamy chęcią „wyłączenia emocji” jest w istocie skutkiem głębokiej traumy, której nie rozpoznano i nie przepracowano.
Wyciągnij wtyczkę i po sprawie 🙂
moim zdaniem magia raczej nie jest od takich rzeczy 🙂 jest masa poradników na ten temat, łatwo je znaleźć
medytacja naprawdę może pomóc, szczerze polecam spróbować. nie chodzi o jakies mistyczne cuda, po prostu regularnie siadasz, skupiasz się na oddechu i uczysz swój umysł żeby nie reagował od razu na każdy bodziec. z czasem emocje nie znikają, ale masz nad nimi większą kontrolę i nie porywają cię tak łatwo
szczerze mówiac to powatpiewam zeby cos takiego w ogole dzialalo...
Polecam spacer po lesie bez maseczki.
