Dawno temu, jakieś osiemnaście lat, miałam znajomych, którym się gorzej powodziło.
Nigdy nie mówiłam o nich źle, kupowałam dla ich dziecka rzeczy, których wtedy nie było w sklepach, prezenty na imieniny, na gwiazdkę i inne. Lubiłam pomagać i dawać. Teraz ci znajomi są dyrektorami w wielkich firmach, a ich syn nawet dzień dobry nie powie. Mnie się z kolei od tamtej pory nie wiedzie. Czy to jakieś złe czary, czy co?
@swiatlo648 to nie złe czary. To zwykły brak wdzięczności, ale jak to w życiu bywa, raz na wozie, raz pod wozem. Pewnie zaraz Pani znajdzie się na wozie. Nasze koło życia się kręci, proszę o tym nie zapominać.
@swiatlo648 aa, to była taka pomoc wiązana: teraz ja wam, wy kiedyś mnie?
Jeśli daję, to nie oczekuję rewanżu, nawet o tym nie myślę. A rewanż i tak przychodzi, choć niekoniecznie od tych, co to niby powinni, tylko od zupełnie obcych osób. A może mam szczęście do dobrych ludzi? Powodzenia Ci życzę 🙂
@swiatlo648 u Ciebie zadziałała zasada stara jak świat: nie rób komuś zbyt dobrze, żeby Tobie nie było źle.
Teraz, żeby zaczęło Ci się wieść lepiej, musisz zacząć odwrotnie, co nie znaczy, że masz komuś szkodzić, ale zacząć dbać o siebie, doceniać siebie. Zdrowy egoizm, branie też dla siebie, a nie tylko dawanie.
Nie oczekiwałam rewanżu, jak to ktoś zasugerował, bo nie sądziłam nigdy, że znajdę się w takiej sytuacji. Niczego od tych ludzi nie oczekiwałam, tylko choćby małego pozdrowienia na ulicy, takiego zwykłego dzień dobry.
@swiatlo648 los bywa taki, że raz nam się powodzi, a raz nie mamy co do garnka włożyć. Ale dobrym ludziom los zawsze zwraca dobro. Głowa do góry 😉 Dla Ciebie też słońce zaświeci, a ludźmi, którzy nie doceniają pomocy, nie ma co się przejmować.
@swiatlo648 i jeszcze jedno: to, że ktoś awansował i przestał się kłaniać, mówi wyłącznie o nim, a nie o Tobie.
Aż mnie zdenerwowało to o niekłanianiu się na ulicy
O jezu, a wystarczyłoby zwykłe dzień dobry
