Czasem tu zaglądam, ale nie wiem czy nie przestać;) nie ze względu na Was, ale temat...
nie chodzi mi o uzależnienie od wróżek, ale nie jestem pewna, czy „zabawą w magie” chodzenie do wróżek, wiara w rytuały, uroki, itepe, nie jest niebezpieczna...jak uważacie? Nie jestem jakoś bardzo wierząca, ale jednak jestem katoliczką, rozmawiałam na ten temat z zaufanym „normalnym”, nie histeryzująm księdzem i trochę mnie przestrzegł przed wróżkami. nie wiem, czy nie ma racji...sama byłam niedawno u wróżki dla zabawy bardziej, ciekawości, ale jednak chyba więcej nie pójdę.
po co znać przyszłość? i tak wszystko zależy od nas i od losu, kilku zbiegów okoliczności, może jakiejś siły wyższej? nie uważacie, że chodzenie do wróżki może zmienić życie,niekoniecznie na lepsze...?
trochę zaintrygował mnie twój post, sama też jestem praktykującą katoliczką i wiem, że w świetle religii korzystanie z wróżb to grzech. zdarza mi się, że korzystam. do końca nie wierzę we wróżby, wróżki, ale coś w tym jest. mam problem, w którym Pan Bóg mi nie pomaga, przynajmniej nie odczuwam tego. chciałabym ułożyć sobie życie, wyjść za mąż, modlę się o to od kilku lat już i jakoś nie pojawia się nikt w moim życiu. zastanawiam się w czym jest rzecz. czy my sami kształtujemy nasze życie, czy wszystko nam jest przeznaczone, czy to Bóg przeznaczył mi samotność, czy może to nie jest jeszcze mój czas. zamartwiam się jednak, że może czeka mnie samotność (a mam już 25 lat) i moje niewysłuchane modlitwy mnie w tym utwierdzają i to powoduje, że pytam się wróżek. później mam wyrzuty sumienia, że źle robię.
Daj znać, gdy będziesz trochę w ciąży.
Nie.
Nie boję się też: Baby Jagi, Czarnego Luda, Czarnej Wołgi itp.
Tak, wbrew temu jak ciężko się do tego przyznać, prawie całym naszym nieszczęściem w życiu jest strach, boimy się nie miłości jako daru, ale wszystkiego co jej towarzyszy. I to jest powód dla którego z niej rezygnujemy, uciekamy przed nią, odtrącamy osobę którą kochamy.
Boimy sie potęgi miłości, bo miłość jest prawdą, miłość jest drogą, miłość odałania nas, dosłownie i wprzenośni przed drugim czlowiekiem, tak jakbyśmy nagle stanęli przed kims nadzy i bezbronni. Boimy się, ale dlaczego? przeciez kazdy kto ma serce pragnie od dziecinstwa napełnić je miłością, rodzicielską ale i partnerską, małżeńską. Pragniemy tego a jak już jesteśmy na tyle wierni i wytrwali, otrzymujemy ten dar. Zwykle nie w tym momencie życia. Czesto mowimy, tak to ona jest miłoscia mojego życia, ale juz za pozno, na zwiazek, na nowe zycie itd...
gdzies jest przyczyna, czesciej słyszymy o „nieszczęśliwej” miłości niż spełnionej.
Tak myślę w tym temacie
pozdrawiam Greg
cicha_ksiezyc napisał: nie napisał wprost, ale pisze w każdym poście: mam obsesję ma punkcie anna_27. żałosne.
JUŻ NIE!!!:)
ja mam osobiście dość sceptyczny stosunek do magii, duchów i wróżb ale z drugiej strony wolę nie „zadzierać” z nieznanymi mocami:) raz zabawiłam się w zorganizowane na naspolke . pl wspolne wywoływanie duchów. oczywiście nic się nie stało ale miałam takie niemił uczucie że może przekraczam jakąś granice z którą niebezpiecznie igrać...
