Chcę zrobić rozkład który pomoże mi lepiej zrozumieć moją rodzinę i to, skąd właściwie jestem. Nie mówię tylko o biologicznych korzeniach, ale o tym, jakie wzorce, przekonania, może jakieś stare sprawy przeszły na mnie z pokolenia na pokolenie. Widziałam gdzieś opis takiego rozkładu, ale tam był jakiś rytuał z jedzeniem i piciem przed sesją, coś w stylu przywołania przodków... Ja tego nie chcę robić, trochę mnie to odpycha. Czy taki rozkład zadziała bez tych dodatków? Czy ktoś robił coś podobnego z myślą o rodzinie i przodkach?
Robiłam kiedyś taki rozkład i nie używałam żadnego rytuału z jedzeniem. Szczerze, myślę że te wszystkie dodatki są opcjonalne bo sama karta i twoja intencja to już wystarczające skupienie. Pytanie brzmi: jakim rozkładem chcesz to zrobić?? Bo to ma znaczenie czy szukasz wzorców ogólnych czy konkretnie jakichś zdarzeń z przeszłości rodziny.
O, dokładnie to samo czułam zanim zaczęłam ćwiczyć karty. ten strach przed tym żeby nie zrobić czegoś nie tak jest bardzo znajomy. Ale powiedz mi, czy ten rozkład który widziałaś miał jakiś schemat? Ile kart jak ułożonych? Bo może ktoś tutaj zna podobny i będzie mógł pomóc dobrać coś bez tych elementów które cię niepokoją.
Moim zdaniem ten talerz i woda to absolutna konieczność przy pracy z przodkami, bo bez tego karty po prostu nie mają dostępu do tej energii :)... To nie jest ozdobnik, to jest otwarcie kanału. Pomijanie tego to jak próba dzwonienia bez połączenia. Rozumiem że to straszy ale bez tego rozkład będzie powierzchowny.
no ale "kilka miejsc w internecie" to nie jest źródło które cokolwiek przesądza... Ja robiłam rozkłady na temat rodziny, linii przodków, wzorców pokoleniowych, bez żadnych talerzy i działało. Efekty były bardzo osobiste i bardzo trafne. Więc coś tu nie gra z tą teorią o kanale.
Zgadzam się z Wrozbitką. Rytuały jedzenia i picia pojawiają się w konkretnych tradycjach i mają tam swoje uzasadnienie, ale tarot nie należy do żadnej z nich. Tarot to system symboliczny i to intencja, koncentracja, pytanie które zadajesz, to jest napędza rozkład. Jeśli ktoś czuje się nieswojo z jakimś elementem rytuału, to ten dyskomfort sam w sobie zaburza skupienie. Lepiej go pominąć i być naprawdę obecną przy kartach.
u mnie to jest zawsze to samo, zapalona świeczka, chwila ciszy, kilka wolnych oddechów i sformułowanie pytania głośno albo w myślach, naprawdę precyzyjnie. Nie ma tu żadnej magii, po prostu sygnalizujesz sobie że zaczynasz coś konkretnego :P. Dla rozkładu o korzeniach rodzinnych można do tego dodać jakiś przedmiot który kojarzy ci się z rodziną, stare zdjęcie, biżuterię po babci, cokolwiek. To też jest rodzaj skupienia, tylko bez jedzenia na talerzu.
Mam zapisane kilka roznych podejść do rozkładów genealogicznych i zauważam że te bez rytuałów jedzenia często bazują na konkretniejszym schemacie kart, natomiast te z rytuałem są bardziej improwizowane. haha jakbyś chciała, mogę opisać jeden schemat który widziałam w kontekście wzorców rodzinnych. Ale najpierw pytanie: czy szukasz wzorców emocjonalnych, jakichś konkretnych powtarzających się zdarzeń, czy raczej ogólnie skąd w tobie to co w tobie?
to ma sens. Widziałam rozkład gdzie środek to "ty teraz", po lewej stronie linia matki, po prawej linia ojca, każda z kilku kart, a na górze i dole karty pokazujące co z tego niesiesz i co możesz puścić :). nie jest to prosty rozkład, ale bardzo konkretnie opowiada o tym co piszesz. Próbowałaś już czegoś podobnego czy to byłby twój pierwszy raz z takim tematem?
Wchodzę w ten temat bo sama od dawna myślę o takim rozkładzie. Mam pytanie do Kornelki, a ile kart wychodzi w tym schemacie który opisujesz? I czy tę "linię matki" i "linię ojca" rozkłada się w jakimś konkretnym kierunku, od przeszłości do teraźniejszości?
to zależy od tego na ile czujesz się stabilna emocjonalnie z tym tematem. Jeśli jest to coś z czym pracujesz też np. terapeutycznie albo samodzielnie i masz do tego pewien dystans, to sama możesz spokojnie interpretować. Jeśli temat rodziny jest dla ciebie wciąż bardzo surowy i bolesny, to może lepiej żeby towarzyszył ci ktoś z doświadczeniem, niekoniecznie terapeuta ale ktoś kto umie czytać karty i nie będzie interpretował zbyt dosłownie każdej trudnej figury.
Bardzo dziękuję za ten wątek, bo sama się dużo uczę z tej rozmowy. Mam pytanie które może jest trochę z boku, ale zastanawiam się czy przy takim rozkładzie o korzeniach ma znaczenie jakiej tali używamy? Czy jakaś sprawdza się lepiej do takich głębszych, rodzinnych tematów?
Pytanie o talię jest ciekawe bo sama się nad tym zastanawiałam. Moim zdaniem to kwestia tego, jak sama czujesz się z daną talią przy poważniejszych tematach. Ja przy rozkładach dotyczących rodziny sięgam po tarot z bardziej klasyczną ikonografią, bo symbole są czytelniejsze i łatwiej mi potem wracać do kart i analizować. Ale to naprawdę bardzo indywidualne.
Rider-Waite do takich rozkładów sprawdza się całkiem dobrze, szczerze mówiąc. Bogata w symbole, większość interpretacji które znajdziesz gdziekolwiek bazuje właśnie na niej. Ja używałam jej do rozkładu o wzorcach pokoleniowych i nie miałam poczucia że coś mi umknęło przez wybór talii.
No ale są talie które są dosłownie stworzone do pracy z przodkami i liniami rodzinnymi. Thoth na przykład, albo Ancestral Path Tarot, i tam te karty mają zupełnie inny wymiar jeśli chodzi o takie pytania. Rider-Waite jest w porządku ale to trochę jak pisanie pędzlem do akwareli zamiast olejnego.
to zależy od tego jak interpretujesz. talia marsylska wymaga że tak powiem więcej pracy własnej z intuicją, bo jak sama mówisz, mniej obrazków. Rider-Waite da ci więcej punktów zaczepienia przy każdej karcie, co przy takim rozkładzie może być pomocne, szczególnie jeśli temat jest emocjonalnie trudny i chcesz mieć na czym się oprzeć.
A przepraszam, mam głupie pytanie ale chcę się upewnić, bo zawsze tasuje trzy razy i nie wiem, czy to ma znaczenie przy takim poważnym rozkładzie? Czytałam gdzieś że ilość tasowań ma znaczenie ale nie pamiętam skąd.
to że pracujesz terapeutycznie z tym tematem to moim zdaniem plus, nie powód do czekania. Masz już pewien grunt pod nogami, masz osobę z którą możesz porozmawiać jeśli coś trudnego wyjdzie. Nie powiedziałabym że tarot zastępuje terapię ani że terapia zastępuje tarot, to dwa różne języki opisywania tego samego. Powiedziałabym żebyś może zrobiła ten rozkład niedługo przed albo po sesji, żebyś miała gdzie to przepracować :)...
Bardzo mądre co pisze Placyda... Ja bym tylko dodała żeby zapisać co wyjdzie, nie tylko same karty ale też to co poczułaś kiedy je zobaczyłaś. Przy takich rozkładach dotyczących rodziny ta pierwsza reakcja emocjonalna jest często ważniejsza niż potem wyszukana interpretacja.
