Dlatego traktuję karty jako narzędzie dialogu z nieświadomością, nie jako kryształową kulę. Krzyż Celtycki to rozmowa, nie przepowiednia.
To zmienia perspektywę. Nie "co się stanie" ale "co dzieje się teraz na głębokim poziomie".
I właśnie dlatego lubię Krzyż - pokazuje nie tylko "dokąd zmierzasz" (pozycja 10) ale też "gdzie jesteś" (pozycja 1), "co cię trzyma" (pozycja 3), "co cię wspiera" (pozycja 5). Cały ekosystem sytuacji.
No dobra, przekonaliście mnie. Muszę wrócić do Krzyża i potraktować go poważnie, nie jak szybki rozkład.
I cierpliwości. Nie zawsze od razu wszystko zrozumiesz. Czasem wraca się do rozkładu po tygodniu i nagle widzisz coś, czego wcześniej nie było.
Albo klient wraca po miesiącu i mówi "teraz rozumiem co wtedy karty pokazywały". Perspektywa czasu oświetla rzeczy.
Dlatego warto fotografować albo rysować rozkłady. Pamięć jest zawodna, a szczegóły układu kart czasem mają znaczenie.
Ja zapisuję, ale nigdy nie wracam do notatek. Może powinnam zacząć.
Dokładnie. Czasem ta sama karta wyskakuje w tej samej pozycji przez pół roku - to znaczy że pracujesz nad jakimś tematem długoterminowo.
Albo że nie chcesz nad nim pracować i uciekasz. Karty będą powtarzać, dopóki nie usłyszysz.
Najgorsze jest ignorowanie rozkładu który ci się nie podoba. "Nie, to niemożliwe, położę jeszcze raz". I kładziesz, i karty krzyczą głośniej.
Czy to znaczy że nigdy nie powinno się powtarzać pytania?
A co z rozkładami "kontrolnymi"? Robię Krzyż, przechodzę jakiś czas, robię drugi żeby sprawdzić postęp?
Tak, zmiana perspektywy pytania pozwala kartom pokazać ewolucję, a nie powtórkę.
Ile czasu zajmowało wam nauczenie się płynnego czytania Krzyża?
To trochę przytłaczające - nigdy nie będę naprawdę dobry?
Dokładnie. Rozkład który zrobiłem w wieku dwudziestu lat czytałem inaczej niż ten sam rozkład po czterdziestce. Życiowe doświadczenie wzbogaca perspektywę.
Zaczynam rozumieć czemu ten rozkład przetrwał tyle lat. Jest w nim głębia której nie widać na pierwszy rzut oka.
